Od kopytka do Przybory

Od kopytka do Przybory

Mumiowatość trzeba poczuć

Mumio – czyli aktorzy Dariusz Basiński, Jadwiga BasińskaJacek Borusiński oraz muzyk Tomasz Drozdek

Wyjaśnijmy zamieszanie z jubileuszem. Mumio obchodzi rocznicę urodzin, ale właściwie którą? Z informacji w sieci (wasza oficjalna strona) wynika, że Mumio powstało w roku 1994, więc należałoby się raczej ćwierćwiecze, tymczasem zapowiadaliście 20 lat w zeszłym roku, a w tym 21; już się pogubiłem.
Borusiński: – Sami do końca się nie orientujemy.

Basińska: – Ale jest masa dokumentów na ten temat.

Basiński: – O, i o to właśnie chodzi.

No tak, a tu jeszcze spektakl na 102. urodziny Przybory, choć już minęły, bo teraz nadchodzą 104. A to pierwsze Mumio to był rok 1994 czy 1995?
Basińska: – 1998.

Ale stoi wyraźnie, że…
Basiński: – 1996.

Basińska: – 1996?

Drozdek: – To bardzo skomplikowane i właściwie temat na pracę naukową. Trudno tak od ręki rozstrzygać.

Basiński: – Jedno jest istotne – to pierwszy jubileusz Mumia. Do tej pory nie było żadnego jubileuszu. I promujemy go jako 21 lat Mumia.

Borusiński: – Tak naprawdę to mamy 23-lecie, ale chcemy, żeby było to trwające 21-lecie.

Basiński: – To zawsze trochę odmładza.

Skoro się odmładzamy, przypomnę, że kiedy byłem szefem „Tele Tygodnia”, wpadłem na myśl, aby Mumio nominować do Telekamery w dziedzinie kabaretu. Zadzwoniłem więc do kogoś, kto reprezentował wasze interesy, ale zostałem skrzyczany, że Mumio nie jest żadnym kabaretem, ale teatrem, i nie życzy sobie żadnych nominacji z branży kabaretowej. I żebym już więcej nie dzwonił. Skąd taki opór przed kwalifikacją do kabaretu? Przecież flagowy spektakl „Kabaret Mumio” chodzi od lat, już ponad tysiąc razy. Kolejny jubileusz…
Borusiński: – Do pewnego momentu liczyłem te spektakle, ale zgubiłem terminarze parę lat temu i przyjęliśmy, że było ich około tysiąca.

Ale spektakl nazywał się „Kabaret Mumio” i tak poszło.
Basiński: – To tylko tytuł spektaklu.

Mumio jako takie to mazidło lecznicze, stosowane w medycynie hinduskiej, podobno dobre na wszystko. Czy nazwę przyjęliście dlatego, że śmieszna, czy dlatego, że tchnie misją (leczy)?
Basiński: – Ona w ogóle nie jest śmieszna. To bardzo poważna nazwa. Kiedy się z nią zetknęliśmy, towarzyszył jej taki opis: „Mumio – krew skał”. I od razu nas zachwyciła. To było za czasów pra-Mumia, czyli w składzie Tomasz Skorupa, Dariusz Rzontkowski i ja, w którym zrobiliśmy na wariackich papierach improwizowany spektakl. Musieliśmy się jakoś nazywać. Przechodziliśmy obok sklepu ze zdrową żywnością i zobaczyliśmy mumio. Tak nas zachwyciło tą swoją mumiowatością, że przyjęliśmy jako nazwę.

Basińska: – A mnie ta nazwa w ogóle nie śmieszy. Chociaż pamiętam pierwszą naszą Pakę (Przegląd Kabaretów Amatorskich PAKA – przyp. TM), kiedy po zapowiedzi naszego występu Staszek Tym, który był jednym z jurorów, dostał ataku śmiechu. Tak go ta nazwa rozśmieszyła.

Borusiński: – Słowo o leczniczej naturze Mumia. Nasza koleżanka powiedziała, że „Kabaret Mumio” powinniśmy grać zawsze w piątki wieczorem, po całym tygodniu ludzkiej pracy. Bo to przenosi w jakiś inny wymiar.

Basiński: – Bo to mumio mazidłowe to panaceum.

Borusiński: – Jeżeli możemy kogoś trochę oderwać od rzeczywistości, to dobrze. Śmiech na pewno leczy.

A czym jest mumiowatość?
Basińska: – Na pewno można się jej nauczyć. Ludzie, z którymi przebywamy albo którzy częściej przychodzą na nasze spektakle, są w stanie wejść w mumiowatość. Przychodzą na spektakl i nie są jeszcze mumiowaci, są zaskoczeni, ale uczą się tego języka i już ją mają. Jakby się zarazili.

Borusiński: – Mumiowatość na pewno omija komercję, politykę, a też omija pewne oczywistości.

Basiński: – Puentę omija. Jest życiowa. Moja babcia mówiła: „Ale mema”.

Żeby chwycić mumiowatość, trzeba chyba mieć poczucie humoru. Czy Polacy mają poczucie humoru?
Basiński: – Pewien krytyk filmowy, który przez wiele lat mieszkał w Stanach, powiedział, że tam obowiązuje taka zasada w show-biznesie: jeśli ktoś jest Żydem, to śmieje się z Żydów, jeśli ktoś jest czarnoskóry, śmieje się z Afroamerykanów, jeśli ktoś jest katolikiem, będzie się śmiał z katolików, ale nie będzie ruszać Żydów, protestantów itd. W Polsce jest odwrotnie – kopie się wroga, a nie ma się dystansu do siebie samego. I to jest bardzo polska cecha, takie nastawienie konfrontacyjne: Polacy śmieją się, ale z tych drugich. To wyraźnie dzisiaj widać w różnych komediowych propozycjach.

Borusiński: – Warto dodać, czym jest mumiowaty śmiech na widowni. Polega na tym, że jest nieoczekiwany – nie przychodzi w momencie puenty, ale jest nieposkromiony, nie można go okiełznać.

Basiński: – To jest nagłe uwolnienie, kiedy widz przestaje się kontrolować.

Borusiński: – Jesteśmy przekonani, że znaleźliśmy swojego widza. Uwielbiamy takie reakcje. To dodaje nam skrzydeł na scenie.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 11/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Franek Przeradzki

Wydanie: 11/2019

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy