Odlotowy magister

Odlotowy magister

Polski smród, pułk ułanów, zakłady pogrzebowe – to tematy nietypowych prac magisterskich Opasłe tomy nieczytanych publikacji w uczelnianych magazynach. Zapomniane i nikomu niepotrzebne zalegają latami na półkach. To prace magisterskie. Dlaczego intelektualny wysiłek setek studentów idzie na marne? – Bo są nudne, sztampowe i pisane na odwal się – mówi Dominika, studentka V roku filozofii. Nie oszukujmy się, większość prac to kompilacja kilku książek. Dlaczego więc ktoś ma je potem czytać? Jej zdaniem, zasada jest prosta. – Trochę czasu i wysiłku przy pisaniu, odrobina strachu przed obroną, pięć minut wstydu i magister na całe życie – śmieje się. Chwała tym, którzy obierają inną drogę. Wystarczy trochę poszperać, żeby odnaleźć magisterskie perełki. A prawda jest taka. Im temat bardziej odlotowy, tym bardziej samodzielny. Trzeba wybrać Temat pracy wybiera się na IV roku studiów. Wcześniej zastanawiają się nad tym tylko nieliczni. Wybór promotora należy do studenta, z wyborem tematu bywa różnie. – Staram się, aby praca przyniosła satysfakcję i student mógł się spełnić. Ośmielam i zachęcam do samodzielności i oryginalności – mówi prof. Roch Sulima, antropolog kultury, autor książki „Antropologia codzienności”. – Zniechęcam do tematów modnych i sztampowych. Jego zdaniem, praca magisterska powinna wnosić to, czego nikt inny i w inny sposób nie potrafiłby opisać. – Często przywołuję zdanie prof. Oskara Langego. „Najpierw piszę, potem czytam, co na ten temat napisano”. Zachęcam do wchodzenia w te obszary, gdzie nie ma badań. Liczy się pomysł, szukanie związków tam, gdzie ich nie widać, i różnic tam, gdzie widzi się same podobieństwa – dodaje prof. Sulima. Nie wszyscy promotorzy entuzjastycznie podchodzą do oryginalnych tematów prac magisterskich. – Miałam problemy z zatwierdzeniem tematu. Pierwszy promotor stwierdził, że lepiej bym poderwała jakiegoś ułana, niż pisała o nich pracę. W końcu jednak znalazłam profesora, który nie tylko zatwierdził temat, ale był wyraźnie z niego zadowolony. Dziwił się tylko, że dziewczyna interesuje się wojskiem – wspomina Agnieszka Kochel, autorka pracy o życiu i koszarowych zwyczajach 3. Pułku Ułanów Śląskich. Od przypadku do magistra Najważniejszy jest dobry pomysł. A tutaj bardzo często decyduje przypadek. – Byłam w szpitalu i kiedy chciałam skorzystać z łazienki, zobaczyłam karteczkę z napisem – „nieczynne”. No trudno, pomyślałam, pewnie jakaś techniczna awaria – opowiada Beata Mróz. – Tymczasem okazało się, że w łazience było ciało zmarłego. Dowiedziałam się, iż w przypadku kiedy zwłok nie ma gdzie umieścić, bo wszystkie miejsca do tego przeznaczone są zajęte, na kilka godzin wstawia się je właśnie do łazienki. Odkrycie to było dla mnie makabryczne i wstrząsające. Ponieważ mam umysł analityczny, zaczęłam doszukiwać się związków. I tak narodził się pomysł przeanalizowania w pracy magisterskiej języka śmierci – w nazwach, reklamie oraz rozmowach w firmach pogrzebowych. Również Agnieszka Kochel wiedziała, że nie będzie pisać pracy odtwórczej. – Kiedyś kolega opowiedział mi historię ułana 3. Pułku, który zazdrosny o swoją kobietę wjechał w mundurze na koniu do restauracji. Tylko dlatego, że umówiła się na kawę z innym mężczyzną. Kiedy kilka lat później myślałam nad wyborem tematu pracy magisterskiej, przypomniałam sobie tę anegdotę. I od razu wiedziałam, że to jest właśnie to, czego szukam – opowieść o ludziach z fantazją, a do tego historia jedynego pułku kawalerii stacjonującego na Górnym Śląsku w okresie 20–lecia międzywojennego. Praca magisterska może być też retrospekcją własnych przeżyć. Tak było w przypadku Piotra Łapy, autora pracy „Młodzież w świecie subkultur”. – Subkultury młodzieżowe kojarzą się głównie z problemem patologii społecznej. Uważam jednak, że nie można generalizować. W swoim życiu odwiedziłem wiele festiwali muzycznych. Dużo widziałem. Myślę, że to atut pracy. Dzięki temu nie miałem też żadnego problemu ze zdobyciem materiałów, zinów czy kaset muzycznych, które nigdy nie zostały ani też nie zostaną oficjalnie wydane – zapewnia. Zachęcić pracodawcę Zdaniem Jacka Skowrońskiego z CPS Executive Search, niebanalna praca magisterska może przyciągnąć wzrok pracodawcy. – W gęstwinie niemal identycznych CV odlotowa praca magisterska może być impulsem, który zainteresuje pracodawcę. Będzie też atutem, jeśli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2003, 24/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Tomasz Sygut