Odpadanie

Odpadanie

Weszły już w dorosłe życie pokolenia ludzi, którzy nigdy nie doświadczyli Polski odciętej od Europy Zachodniej, z granicami najeżonymi posterunkami, z walką o paszporty, ze złotówką, która nic nie była warta, z kolejkami w sklepach, z cenzurą, która kontrolowała nawet nekrologi. Wielu z tych nowych Polaków wyjechało jednak z kraju, bo tu nie mogli znaleźć sobie miejsca. I są za to wściekli, nie na ojczyznę, ale na partie polityczne, bo tak najłatwiej. Dla nich Polska w Europie to coś naturalnego i nie sądzą, że nasza obecność tu nie jest jeszcze ostateczna. I że właśnie teraz odpadamy od niej mentalnie, uwikłani w idiotyczną zimną wojnę domową i w archaiczny konserwatyzm. X, młody emigrant, pisze do mnie z Londynu: „Proszę mi wierzyć, głosowałem na PiS z rozpaczy, na Kukiza w nadziei, że rozwali to, co uniemożliwia mi życie w Polsce. W Polsce jest fatalnie, nie da się żyć”.

Rozwalanie i destrukcja – dla wielu to lepsze niż stagnacja, a tak postrzegali poprzedni stan. Niech coś się dzieje, nawet jeśli przy okazji pokaleczymy demokrację. Tu właśnie ujawnia się, jak słabo jest zakorzeniona w Polsce obywatelska tradycja. Chcemy korzystać ze wszystkich zalet demokracji, ale nie wybaczamy jej wad. Narcystyczna osobowość nowych pokoleń wchodzących w życie w całej Europie Zachodniej to spadek zaangażowania w aktywność obywatelską, a bez tego demokracja obumiera. Marcin Król celnie zauważył, że „PiS umie grać na złej stronie ludzkiej duszy. Ile po jego stronie zawiści, szyderstwa, hejterów. PiS wydobyło zło z człowieka i ze społeczeństwa, ukazało ciemną stronę ludzi. (…) Nie da się długo działać na podłej stronie ludzkiej natury”. To ostatnie zdanie jest optymistyczne, ale czy prawdziwe? Zależy, jak pojmujemy pojęcie długo… Problem, że tam, gdzie mamy do czynienia ze złem i z destrukcją, kilka lat to wiele. Nienawiść zaraża i ludzie od niej wolni też zaczynają nienawidzić tych, którzy ich nienawidzą. W myśleniu negatywnym jest zawsze silny element autodestrukcyjny. Ale też konieczność ciągłego ładowania energią negatywnego myślenia swojego elektoratu. Kaczyński i jego sztab (jacy ci ludzie są do siebie podobni w szczękościsku) ciąg­le muszą coś wymyślać, by zohydzać wroga. Ale każda duża emocja szybko się zużywa. Faszyści mieli Żyda i kulturę przez niego skażoną, nasi radykałowie mają tylko liberalną kulturę, panie w norkach, gender, oj, słabiutko, daleko na tym się nie pojedzie. Chyba że zacznie się silny konflikt społeczny, wtedy wróg staje się znowu wyraźny. Dlatego myślę, że Kaczyński zacznie wyprowadzać ludzi na ulice, także w odpowiedzi na aktywność KOD. A wtedy z iskier może powstać ogień.

Dobrze życzę polskiej lewicy, więc martwi mnie wybór Włodzimierza Czarzastego na przewodniczącego SLD. To kontynuacja sprawowania władzy przez środowisko Millera. Nie wiem, czy w tej sytuacji otwarcie się na inną lewicę wiele da. Kiedy słucham Czarzastego, nie irytuje mnie on, ale źle się kojarzy. Też nieszczęsna pani Ogórek. A tu nie ma czasu na tworzenie nowego wizerunku. Dla innej lewicy, tej która już jest i która się narodzi, nowy lider SLD może być raczej obciążeniem niż atutem.

W szkole Antosia akademia, im więcej kraj ma akademii, tym jest głupszy. Niech dzieci tworzą różne formy teatru i spektakli, a nie akademie. Antoś z trzecimi klasami odśpiewał: „Jestem Polką i Polakiem, dziewczynką i fajnym chłopakiem, kocham Polskę z całych sił”. Nie wiem, czy to nowa fala patriotyzmu, czy jakiś stary idiotyzm narodowy. Wysłuchałem tego bez bólu duszy. Od znajomej wiadomość, że zwolennicy PiS donoszą dyrektorom szkół na nauczycieli, którzy wyznają darwinowską teorię ewolucji. I nowe meldunki z krainy obłędu: w pewnej szkole dyrektor otrzymał mejl z prośbą, by syn jednego z radnych PiS nie robił kanapek i sałatki ani nie przyszywał guzików na lekcji w klasie trzeciej, ponieważ to przejaw filozofii gender. W innej szkole rodzice żądali zakazu przebierania się dzieci na bal karnawałowy za duchy, wampiry i postacie z lektur fantasy. A my właśnie szukamy stroju na bal dla Antosia. W pobliskiej wypożyczalni już nic nie ma, ale dostajemy informację telefoniczną: „Pojawił się wilk”. Antoś jednak nie chce być wilkiem. Został więc w końcu nietoperzem, polskim, narodowym nietoperzem. Bardzo mu w tym do twarzy. I nagle wiadomość, że w szkołach jest powrót śmieciowego jedzenia. Usuwanie niezdrowego jedzenia ze szkół to też był objaw antypolskiego liberalizmu. Jest w tym obłędzie potężny ładunek autodestrukcji, na szczęście.

Wydanie: 5/2016

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy