Odpalicie nam, chłopaki – rozmowa z Krzysztofem Pietraszkiewiczem

Odpalicie nam, chłopaki – rozmowa z Krzysztofem Pietraszkiewiczem

Z Krzysztofem Pietraszkiewiczem, prezesem Związku Banków Polskich rozmawia Andrzej Dryszel

Czemu należy zawdzięczać to, że banki w Polsce osiągają w tym roku tak znakomite zyski?
– Nie byłoby dobrych wyników banków, gdyby dobrych wyników nie osiągali ich klienci. A sytuacja klientów się poprawia. Ludzie odkładają więcej pieniędzy, depozytów przybywa, gospodarka osiąga coraz lepsze rezultaty, produkcja od trzech lat się zwiększa, przedsiębiorcy mają wyższe dochody, inwestycje rosną. Same banki prowadzą zaś prawidłową działalność. Osiągamy dobry zwrot z kapitału, rygorystycznie tniemy koszty, jakość portfeli kredytowych jest niezła.
Przecież liczba zagrożonych, przeterminowanych kredytów rośnie, zwłaszcza wśród gospodarstw domowych.
– Od kilku kwartałów poprawia się jednak jakość portfeli kredytowych przedsiębiorstw, a i w gospodarstwach domowych wzrost zagrożonych kredytów nie jest już tak gwałtowny. Poza tym nie można porównywać obecnej sytuacji z tym, co mieliśmy jeszcze kilka lat temu. Dziś poziom kredytów zagrożonych nie przekracza 8%, podczas gdy w latach 1998-2004 sięgał 21%.
Klienci narzekają na, delikatnie mówiąc, niewłaściwe traktowanie, jakiego doznają ze strony banków. Np. jeden z naszych czytelników miał kilkunastozłotową zaległość na karcie kredytowej. Bank przysłał mu monit, za który obciążył go kwotą aż 45 zł.
– To chyba ten list był przyniesiony przez posłańca albo być może klient podsumował sobie koszt paru monitów, jakie otrzymał od banku. Niektóre upomnienia są przygotowywane automatycznie. Możliwe więc, że ktoś nie zwrócił uwagi, jaki koszt został przypisany do tego pisma. Pragnę jednak przypomnieć, że bank ma bezwzględny, prawny obowiązek dochodzenia każdej należności – dla dobra wszystkich klientów.
No i dla dobra zagranicznych udziałowców naszych banków, którzy stają się coraz bogatsi.
– Rosnące zyski naszych banków są przeznaczane przede wszystkim na zwiększanie funduszy własnych, w trosce o bezpieczeństwo depozytów i o możliwości udzielania kredytów. Te fundusze są znacznie wyższe, niż nakazują przepisy, w czym przejawia się – bardzo cenny – konserwatyzm banków w Polsce.
Rezerwy wpływające na ograniczanie zysków bankowych nie są już jednak tak rozbudowywane.
– Rezerwy mają wielkość zgodną z przepisami i pozostają na wystarczają-
cym poziomie, gwarantującym stabilność systemu bankowego w Polsce. Banki są instytucjami skrajnie wręcz regulowanymi i bardzo trudno dopatrzyć się jakiegoś naruszania przepisów z ich strony.
A nie uważa pan, że rozmaite opłaty pobierane przez banki są za wysokie?
– To nie są istotne wzrosty. Owszem, w latach 2008-2009, gdy spadały przychody z tytułu udzielanych kredytów, banki rekompensowały to sobie prowizjami i opłatami. Od 2010 r. kredyty jednak wyraźnie rosną. Pieniądz wszędzie jest droższy, czego wyrazem są także opłaty i prowizje.
U nas, porównując różnicę między oprocentowaniem depozytów i kredytów, pieniądz jest chyba nadzwyczaj drogi.
– Rzeczywiście, w stosunku do niektórych krajów u nas różnica między oprocentowaniem depozytów i kredytów jest wyższa. Czy powinniśmy jednak pójść drogą Irlandczyków lub Greków, gdzie w bankach pieniądze były tanie, a kredyty łatwo dostępne? Tylko że gdy ta bańka pękła, odbiło się to na wszystkich, a do systemu bankowego trzeba było dopłacić setki milionów euro. To ja już wolę droższy pieniądz, tak jak w Polsce.
Dla polskich klientów bankowy pieniądz jest drogi i niełatwo dostępny, ale dywidendy wypłacane zagranicznym właścicielom rosną.
– W latach 2008-2010 banki przeznaczały 80, 90, a nawet i 100% wypłat z zysków na podnoszenie funduszy własnych. Te pieniądze pracowały, dzięki nim można było finansować wzrost kredytów długoterminowych. Po paru latach udziałowcy mają wreszcie prawo powiedzieć: no, chłopaki, może byście jednak coś nam odpalili.
Gdyby banki zostały zrepolonizowane, dywidendy zostawałyby w kraju.
– Z pewnością leżałoby w dobrze pojętym interesie całej gospodarki, aby struktura własnościowa sektora bankowego była bardziej zdywersyfikowana, i by duża jego część należała do inwestorów krajowych. Bankowość potrzebuje dostępu i do funduszy globalnych, i do lokalnych.

Wydanie: 50/2011

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy