Odtrutka na jad

Odtrutka na jad

Odtrutka na jad,

czyli styl polemiki prezesa  Krajewskiego, obrońcy interesów powszechnych towarzystw emerytalnych

Mam przyjemność poinformować Czytelników „Przeglądu”, że po moim artykule „Kto stoi za OFE”, ukazującym działania podejmowane w interesie firm zarządzających funduszami emerytalnymi, głos zabrał pan Andrzej Krajewski, prezes powołanej przez prof. Leszka Balcerowicza Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Przyjemność ta wynika stąd, iż niezmiernie cenną wartością debaty o sprawach najważniejszych dla Polaków jest to, że wypowiadają się w niej przedstawiciele wielce znaczącej placówki naukowej, specjaliści najwyższej próby, ludzie kompetentni i obiektywni. A przecież oczywiste jest, że takie właśnie przymioty muszą cechować prezesa fundacji, która już w nazwie ma zapisaną troskę o obywateli oraz rozwój.
Żałuję wprawdzie, że nie znam pana prezesa Krajewskiego i nigdy o nim nie słyszałem, z jego tekstu, zamieszczonego na stronie internetowej FOR, wynika jednak, iż on zna mnie dobrze, ba, jest nawet ze mną na ty (czyli odwrotnie niż jego szef wobec Jacka Rostowskiego).
Pan prezes nie podziela moich obaw o obiektywizm osób, które bronią interesów OFE, a jednocześnie są wspierane przez spółki uczestniczące w zarządzaniu OFE (trzeba trafu, że z takiego wsparcia korzysta też FOR). Daje on temu wyraz w sposób nie tylko nadzwyczaj merytoryczny, ale i zaangażowany, nacechowany troską o stan państwa i społeczeństwa. Nie można więc nie zauważyć ogromnej rzeczowości i wagi jego argumentów. Pozwolę sobie pokrótce je przytoczyć.
Otóż pan Andrzej Krajewski stwierdza, że stosuję metodę opluwania, posługuję się insynuacjami i pomówieniami. I to nie tylko pomówieniami pojedynczymi, lecz całym – cytuję – „ciągiem pomówień”. Jestem też „wybiórczym redaktorem”, a także zwykłym kłamcą, który – jak wskazuje prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju – „jeśli już napisze prawdę, to tylko przez pomyłkę”. Nie mówiąc o tym, że nie jestem w stanie czytać ze zrozumieniem. Wszystkim czytelnikom moich „ataków na ludzi mających inne zdanie” należy się – podkreśla pan Andrzej Krajewski – „odtrutka na jad wstrzyknięty przez A. Dryszela”.
Tą odtrutką są zaś właśnie rzeczowe, obiektywne i pełne zwykłej, ludzkiej życzliwości uwagi pana prezesa FOR, które częściowo tu przedstawiłem.
Pan prezes Krajewski nie kwestionuje wprawdzie faktów podanych przeze mnie w artykule (łącznie ze wsparciem dla FOR), ale oczywiste jest, że jeśli fakty nie pasują do jego opinii, to tym gorzej dla faktów. Podobne drobiazgi jak prawda nie mogą przecież zaprzątać jego umysłu. Ważne, że słowa pana Andrzeja Krajewskiego stanowią cenny wkład w jakość i wysoki poziom merytoryczny debaty publicznej w Polsce.
Czytelnicy „Przeglądu” mogą być nieco zaszokowani tym, jak wypowiada się prezes elitarnego think-tanku. Podobnego sposobu argumentacji nie znają przecież z naszych łamów. Taki sposób prowadzenia dyskursu jest jednak dość typowy dla tych, którzy bronią powszechnych towarzystw emerytalnych. Trzeba zrozumieć, że tam, gdzie chodzi o ich osobiste interesy, nie ma miejsca na rzetelność i obiektywizm, o kulturze już nie mówiąc.

Wydanie: 21/2011

Kategorie: Polemika

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy