Ojciec milionów dzieci

Ojciec milionów dzieci

Czy Nagroda Nobla w dziedzinie medycyny dla prof. Roberta G. Edwardsa pomoże przyspieszyć polskie prace nad ustawą o in vitro?

Ten pochodzący z Manchesteru naukowiec zmienił życie milionów osób. Nic zatem dziwnego, że właśnie on został uhonorowany najbardziej prestiżową nagrodą naukowego świata, a z nią otrzyma 10 mln koron szwedzkich (1,5 mln dol.). Prof. Robert Edwards, współtwórca metody zapłodnienia pozaustrojowego, 4 października został ogłoszony laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny. Jak podkreślają członkowie Komitetu Noblowskiego i obserwatorzy, po raz pierwszy nagroda powędrowała do naukowca pracującego nad rozmnażaniem człowieka.

60 lat badań

Edwards, z wykształcenia biolog, zajmował się pracą nad komórkami rozrodczymi już od lat 50. Nie był w tym pierwszy – od lat 30. XX w. prowadzono badania na królikach, pobierając samicom komórki jajowe i umożliwiając im dojrzewanie w probówkach. Na przełomie lat 50. i 60. naukowcom udawało się już wszczepiać zarodki do macicy królika i uzyskiwać zdrowe osobniki. Jednak to dopiero Edwards miał odwagę wykonać krok w stronę rozmnażania w ten sposób człowieka.
Przez lata borykał się z trudnościami. Najpierw trzeba było zrozumieć, jak postępować z plemnikami (wcześniej uważano, że stają się one zdolne do zapłodnienia wyłącznie w drogach rodnych samicy – tak uaktywniano je w przypadku królików). Kiedy już udało się aktywnymi plemnikami zapłodnić ludzką komórkę jajową dojrzewającą w probówce, okazało się, że zarodek rozwija się do stadium dwukomórkowego, potem obumiera. Jedynym wyjściem okazało się uzyskanie z jajnika już dojrzałych komórek jajowych. Ich dojrzewanie w ciele kobiety, jak się okazało, można stymulować hormonalnie, jak jednak bez trudnych operacji uzyskać jajeczko od pacjentki? Tu na pomoc przyszedł dr Patrick Steptoe, ginekolog, który jako jeden z pierwszych stosował nową technikę operacji – laparoskopię. Umożliwiała ona znacznie mniej inwazyjne pobieranie komórek jajowych z jajników. Od początku lat 70. Edwards i Steptoe pracowali już wspólnie.
Choć rozwój zarodka w laboratorium był coraz bardziej obiecujący, nie od razu udało się uzyskać ciążę z zapłodnionej komórki. Pierwsze próby wszczepienia zarodka do macicy kobiety kończyły się samoistnymi poronieniami. Okazało się, że hormony podawane kobietom w celu pobudzenia dojrzewania komórek jajowych nie pozwalały zarodkowi na zagnieżdżenie w macicy. Na jakiś czas naukowcy zaniechali stymulacji hormonalnej i polegali na naturalnym cyklu kobiety, pobierając w jego trakcie tylko jedną dojrzałą komórkę jajową. I właśnie takie działanie przyniosło pierwszy sukces. 10 listopada 1977 r. w klinice w Oldham w Wielkiej Brytanii doktorzy Edwards i Steptoe zapłodnili pozaustrojowo komórkę jajową, a powstały zarodek umieścili w macicy przyszłej matki – 30-letniej Lesley Brown, od lat leczącej się z powodu niepłodności. 25 lipca 1978 r., po 38 tygodniach i pięciu dniach, przyszła na świat zdrowa dziewczynka, Louise Joy.
Badania nad zapłodnieniem pozaustrojowym (tzw. in vitro fertilization, IVF) przynosiły coraz więcej satysfakcji, ale wzbudzały też kontrowersje. Brytyjskie Medical Research Council wstrzymało finansowanie, ale szybko znaleźli się prywatni sponsorzy, gotowi wspierać nową metodę. Edwards i Steptoe założyli centrum leczenia niepłodności Bourn Hall, do dziś jeden z najważniejszych ośrodków pracujących nad walką z niepłodnością. Tam przyszły na świat kolejne dzieci – z roku na rok coraz więcej. Już w 1983 r. było ich 139, trzy lata później około tysiąca, a drugie tyle w klinikach poza Bourn Hall.

Szansa

Dr Steptoe kierował kliniką Bourn Hall do śmierci w 1988 r. Gdyby żył, nagrodę otrzymałby zapewne wspólnie z Edwardsem. Pojawiają się zatem pytania, czy warto było czekać tak długo na uhonorowanie odkrycia, które – choć do dziś udoskonalane – zostało dokonane 32 lata temu. „To bardzo specyficzny przypadek – mówi prof. Christer Höög, członek Komitetu Noblowskiego. – Najpierw niezbędne było dokładne sprawdzenie wyników. W ciągu tych wszystkich lat trwały badania nad dorastającymi dziećmi z in vitro. Rezultaty wskazują, że dzieci powstałe w wyniku sztucznego zapłodnienia są zdrowe, a wiele z nich doczekało się już własnego potomstwa. To nagroda, której nie będziemy żałować”.
Oczywiście nie wszyscy przyjęli nagrodę dla Edwardsa z entuzjazmem. Bardzo szybko zareagował Watykan. Już we wtorek, dzień po ogłoszeniu wyniku, przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, abp Ignacio Carrasco de Paulo, oświadczył, że nagroda dla Edwardsa jest „nie na miejscu”. Oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego pozostaje bez zmian od początku badań nad technikami wspomaganego rozrodu człowieka.
Nagroda Nobla dla twórcy IVF dowodzi, że technologia wspomaganego rozrodu jest doceniana jako jedno z odkryć najważniejszych dla ludzkości. Niepłodność dotyka ok. 10% osób na całym świecie, a są kraje, gdzie problem dotyczy nawet co piątej pary. Jej skutkiem są problemy w związkach, depresja. Zapłodnienie pozaustrojowe jest szansą dla milionów osób. Szacuje się, że na Zachodzie od 1% do nawet 5% noworodków zostaje poczętych pozaustrojowo. „W tle brzmią głosy 4 mln dzieci, które cieszą się, że żyją”, skomentował dla „Medscape Medical News” endokrynolog Alan Penzias, członek zarządu Amerykańskiego Towarzystwa Płodności.
Jak nagroda wpłynie na postrzeganie in vitro w Polsce? Nadal brakuje nam kompleksowych rozwiązań i ustawy pomagającej kontrolować ośrodki, nie mówiąc już o dofinansowaniu zabiegu. „Jestem za życiem, więc jestem za in vitro”, tak, przypomnijmy, powiedział przed wyborami prezydenckimi Bronisław Komorowski. Uwierzyło mu wielu rodziców i tych, którzy na bycie rodzicami czekają. Czy nagroda dla Edwardsa pomoże polskim władzom w zrozumieniu wagi leczenia tą metodą? Marszałek Schetyna zapowiedział przyspieszenie prac nad ustawą – już wkrótce do prac w komisjach mają zostać przekazane kolejne projekty. Niestety wśród nich są te autorstwa m.in. Bolesława Piechy (zakazujący zabiegu) i Jarosława Gowina (drastycznie go ograniczający), a więc takie, które w istocie unicestwiłyby leczenie tą metodą. Oby światowe zainteresowanie in vitro otworzyło oczy naszym ustawodawcom.

Wydanie: 41/2010

Kategorie: Świat
Tagi: Agata Grabau

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy