Opiekunki czy niewolnice?

Opiekunki czy niewolnice?

elderly senior man with carer

Polka opiekująca się w Niemczech seniorami może zarobić prawie 5 tys. euro za trzy miesiące Gdy wpisze się w Google’a hasło „opiekunka w Niemczech”, natychmiast pojawiają się liczne strony reklamujące firmy organizujące nabór chętnych z Polski. Pierwsza na liście oferuje 1,6 tys. euro miesięcznie plus premie, druga 1,4 tys. euro. Kolejne nie są gorsze.W wychodzącym w Krakowie „Dzienniku Polskim” (prasa regionalna jest w większości własnością kapitału niemieckiego – przyp. aut.) uwagę przykuwa krzykliwy tytuł: „Niemcy ostro walczą o polskie opiekunki”. Przyszłość = starość Starzejące się społeczeństwo to oczywiście problem nie tylko niemiecki. Dotyczy on niemal całej Unii Europejskiej. W 2016 r. ponad 22 mln osób w Europie potrzebowało opieki w domu. To o 10 mln więcej niż sześć lat wcześniej. W Niemczech natomiast szacuje się, że w ciągu 10 lat liczba gospodarstw domowych potrzebujących opiekunów wzrośnie z 2,3 do 3,5 mln. Bez pracowników ze wschodu niemiecki system opieki nad seniorami dawno by się załamał. Jak czytamy we wspomnianym artykule z „Dziennika Polskiego”, przybysze z Polski, Rumunii czy Chorwacji robią to, czego większość Niemców by się nie podjęła: przez okrągłą dobę opiekują się obcym człowiekiem, gotują mu, karmią go, kąpią. Według danych niemieckich związków zawodowych seniorami opiekuje się 200 tys. osób zza wschodniej granicy. Większość to Polki. Szacuje się, że wraz z pracującymi na czarno może być ich nawet pół miliona. Na rynku naszego zachodniego sąsiada jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać polskie firmy organizujące nabór opiekunek dla seniorów. Jest tych firm ponad setka i ciągle przybywają nowe. Większość działa legalnie i stara się uczciwie pomagać Polkom wyjeżdżającym do ciężkiej pracy za granicę, ale są też naganiacze, którym chodzi wyłącznie o duży zarobek, bo pośrednicy w załatwianiu pracy pobierają niemały procent od zarobków opiekunek. Ile? Mówi się, że firmy pośredniczące inkasują prawie połowę. Niemiecka rodzina płaci za pracę np. 3900 euro miesięcznie, a Polka dostaje najwyżej 2000-2200 euro. Pośrednik powinien zapewnić bezpieczeństwo socjalne, osobiste, prawne, pomóc w kwestiach konfliktowych i nieporozumieniach językowych. Musi dobrze wynegocjować warunki pracy w Niemczech, a potem strzec wykonywania postanowień umów, które zwykle podpisuje się na dwa-trzy miesiące, a później ewentualnie przedłuża. Nie są to umowy o pracę, ale umowy-zlecenie o wykonanie usługi. Teoria i praktyka W umowie powinno być wyraźnie zapisane, co należy do obowiązków opiekunki, a czego nie powinna ona wykonywać, np. porządkowania piwnic, prac remontowych, usług dla rodziny i znajomych. Musi być także precyzyjnie określony jej czas pracy – zwykle to ok. 40 godzin tygodniowo, tak jak w przypadku każdego pełnoetatowego zajęcia. Czasami trzeba wliczyć w to opiekę nocną, ale opiekunka nie może być zajęta 24 godziny na dobę, bez chwili odpoczynku. Za wyjątkowe dodatkowe godziny pracy należy się dodatkowy zarobek. Tak to powinno wyglądać. Jednak rzeczywistość prawna takiej usługi jest często dosyć skomplikowana. Firmy pośredniczące działają w Polsce i właściwie tylko delegują do pracy za granicą. Inna sprawa, że niektóre opiekunki chcą jak najwięcej zarabiać i decydują się pracować na czarno, a w tej formie zatrudnienia żadne normy nie obowiązują. Legalnie ściągnięta do Niemiec i zatrudniona opiekunka może w każdej chwili skontaktować się z firmą, która załatwiła jej pracę, i zgłosić swoje zastrzeżenia. Niektóre uruchomiły nawet całodobowy telefon kontaktowy. Firma jest w stanie zapewnić szybko kolejną osobę do opieki, ale do momentu jej przyjazdu nie powinno się porzucać pracy. Jednakże organizacja wyjazdu do Niemiec nie jest specjalnie przejrzysta. Kobiety jadące do pracy nad Renem zazwyczaj są zatrudniane przez polskie agencje pośrednictwa, które podnajmują je niemieckim agencjom, a te z kolei oferują konkretnym klientom. Niemieckiej agencji nie interesuje, jaką umowę podpisała Polka z polską firmą. Wynagrodzenie przysługuje za wykonanie całości usługi, nie za czas jej poświęcony. W umowach są zapisy, że odpowiedzialność za życie i zdrowie podopiecznego spada na opiekunkę i za niedopełnienie obowiązków może ona nawet odpowiadać przed sądem. Nawet bez znajomości języka Tak jak firma zatrudniająca chce, by opiekunka sumiennie i uczciwie wykonywała swoje zadania, tak samo zatrudniona chce ufać, że firma czuwa nad wypełnianiem warunków umowy.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2019, 42/2019

Kategorie: Obserwacje