Wysokokaloryczne reklamy

Overweight boy watching TV with snacks indoors
Boris Johnson uchodził za zawziętego przeciwnika namawiania obywateli do zrzucenia wagi. Jeszcze przed czterema miesiącami mówił, że daleko mu do „polityki niańczenia i rozkazywania”. Wcześniej krytykował też podatki nakładane na produkty zawierające tłuszcz, sól i cukier jako nadopiekuńczość państwa. Ba, daniny takie nazywał wprost „podatkiem od ukrycia grzechu”. Jakie było zatem zdziwienie opinii publicznej, kiedy 27 lipca premier Wielkiej Brytanii ogłosił ogólnokrajowy plan odchudzania narodu! Teraz domaga się, by żadna wysokokaloryczna żywność nie mogła być promowana przed godz. 21. Ani w telewizji, ani w internecie. Co więcej, zaplanowano konsultacje w sprawie zakazu całodobowego. Grzywną w kalorie To kolejna odsłona walki o mniej kaloryczne reklamy – także na Wyspach prowadzona od lat, z różnym zresztą skutkiem. Już w 2007 r. zakazano w brytyjskiej telewizji emisji reklam wysokokalorycznych produktów, kierowanych do osób poniżej 16. roku życia, a od 2017 r. prawo to rozszerzono na internet, prasę i kino. Uznano przy tym, że niedopuszczalne jest pojawianie się w takich przekazach bohaterów bajek i/lub celebrytów czy np. informacji o promocjach i akcjach specjalnych. Zamiast tego „reklamodawcy mają używać tych technik, by lepiej promować zdrowe wybory”, można przeczytać w komunikacie brytyjskiego Komitetu Praktyki Reklamowej. Z czasem podobne standardy zaczęły wprowadzać inne kraje. Są do tego zobowiązane m.in. dyrektywą unijną. Na państwa członkowskie UE nakłada ona obowiązek wprowadzenia minimalnych przepisów dotyczących reklam dla dzieci – w formie albo rozporządzenia, albo powszechnej samoregulacji nadawców. Szczegółowe zapisy mogą jednak się różnić. Na przykład w Szwecji i Norwegii nielegalne są reklamy wysokokalorycznych produktów adresowane do odbiorców w wieku poniżej 12 lat (zabroniono poza tym przerywania reklamami programów dla dzieci), z kolei w Irlandii – poniżej 18 lat. W tym ostatnim wypadku nie mogą one stanowić więcej niż 25% czasu reklamowego w danym dniu. Nie może też być emitowana więcej niż jedna reklama tego typu na każde cztery spoty. Jako kraj z najbardziej kompleksową polityką zwalczania otyłości wskazywane jest jednak… Chile. Obowiązuje tu zakaz reklamy produktów przekraczających ustalone limity kalorii, tłuszczów nasyconych, cukrów i soli, adresowanej do dzieci poniżej 14. roku życia. – Ale w roku 2018 wprowadzono jeszcze ograniczenia emisji takich reklam w godz. 6-22; obowiązują one w telewizji, kinach i na stronach internetowych dla młodych odbiorców. Dodatkowo reklamy tego rodzaju produktów opatrzone są ostrzeżeniem: „Wybieraj żywność z mniejszą liczbą etykiet ostrzegawczych”. Dotyczy to reklam w kinach, na billboardach i opakowań sprzedawanej żywności – wylicza prof. Piotr Romaniuk z Zakładu Polityki Zdrowotnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Złamanie przepisów nie wiąże się jednak z karami finansowymi. Wyjątkiem, gdzie wdrożono dużo bardziej restrykcyjne rozwiązania, jest np. kanadyjska prowincja Quebec. Zabrania się tam reklamy kierowanej do dzieci poniżej 13. roku życia (za pośrednictwem telewizji, radia i innych mediów), a naruszenie obowiązujących norm zagrożone jest grzywną sięgającą 15 tys. dol. w przypadku osoby fizycznej i 100 tys. dol. w przypadku osób prawnych. Patrzysz, tyjesz Krajów i praktyk przybywa, bo i o wpływie reklamy na odżywianie (czytaj: problem nadmiernej masy ciała) wiadomo coraz więcej. W 2004 r. głośno było o eksperymencie prof. Jasona C.G. Halforda i współpracowników, którzy mierzyli rozpoznawalność reklam produktów żywnościowych przez dzieci z wagą w normie, z nadwagą i przez dzieci otyłe. „Wykazali, że dzieci otyłe rozpoznają więcej takich reklam niż inne dzieci, a stopień rozpoznawania jest skorelowany z ilością konsumowanej żywności. W badaniach tych pokazano ponadto, że po ekspozycji reklam produktów żywnościowych wszystkie dzieci jadły więcej”, napisała w pracy doktorskiej Anna Januszewicz, ekspert Instytutu Psychodietetyki. Specjalistka dodaje, że w 45 badaniach z udziałem 3292 osób udowodniono, że wizualne wskazówki dotyczące jedzenia, w tym zdjęcia i filmy, wpływają na zachowania żywieniowe i przyrost masy ciała podobnie jak rzeczywista dostępność żywności. Innymi słowy, jeśli oglądam reklamę np. ciastek, to pobudza ona chęć jedzenia tak samo, jakby ciastka leżały obok mnie. Co więcej, wpływ ten nie ogranicza się tylko do czasu, kiedy emitowane są reklamy – a szacuje się, że każde dziecko w krajach
Udostępnij:
- Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
- Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X
- Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X
- Share on Telegram (Otwiera się w nowym oknie) Telegram
- Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
- Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
- Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety







