Wiara na własnej skórze

Wiara na własnej skórze

Do wykonania tradycyjnego tatuażu wystarczały mieszanka śliny, mleka i sadzy oraz zwykła igła Korespondencja z Wiednia Dawniej ciała katoliczek na Bałkanach znaczono symbolami wiary. Teraz ten stary zwyczaj ożywa. Młode kobiety wywodzące się z Bośni i Hercegowiny czy Chorwacji wracają do zwyczaju tatuaży religijnych, kultywowanego przez ich babki. Korzystają z nowoczesnych technologii, ale wzory kopiują z babcinych rąk i pleców. Jedne robią to, bo podobają się im oryginalne ornamenty, drugie z przekonania i miłości do tradycji. Traktują tatuaż jak znak tożsamości. Liczba wytatuowanych katoliczek na Bałkanach nie jest znana, ale sama tradycja sięga ponad 2 tys. lat. Tea Mihaljević urodzona w Kupres w Bośni odnalazła i udokumentowała tatuaże ponad 200 starych kobiet, które tradycyjne wzory noszą na piersiach, czołach, plecach i rękach. – Nasze babcie, matki lub ciotki mają ręce ozdobione tatuażami, najczęściej różnych krzyży. To w naszym regionie jest częścią dziedzictwa kulturowego – mówi Tea, dla której ocalenie zwyczaju stało się powołaniem. Tea jest nauczycielką języka angielskiego i niemieckiego, pracuje jako tłumaczka. W wolnym czasie podróżuje po Bałkanach, wędruje od wioski do wioski w poszukiwaniu osób z tatuażami, rozmawia z tymi ludźmi i zbiera ich historie. – Zdałam sobie sprawę, że jest to tradycja wyjątkowa w Europie, co prawda przetrwała wieki, ale zanika. A dla mojego pokolenia to symbole, których znaczenia nie znamy – dodaje. Niewiele osób słyszało o tatuażu na Bałkanach, mimo że jest udokumentowany od czasu Ilirów, co najmniej kilka wieków przed Chrystusem. Ilirowie, przodkowie m.in. Albańczyków, wykonywali go „zawodowo” – w grobach odnaleziono igły do tatuażu. Zebrane podczas badań materiały Tea umieściła na Facebooku. Tak powstała grupa „Tradycyjny tatuaż chorwacki”, gdzie trafiają zdjęcia i opowieści o tych, którzy noszą tatuaże. – Ok. 7 tys. osób „pracuje” ze mną nad archiwizacją tradycyjnego tatuażu – cieszy się. Dołączył do niej Branislav Kneźević, kolekcjoner i miłośnik tatuaży, który koordynuje działania zainteresowanych tradycyjnym tatuażem. Prowadzi blog o zwyczaju tatuowania w Chorwacji (www.tetoviranicovjek.bloger.hr). Zafascynowani historią tatuaży proszą starszych ludzi, by rysowali, odtwarzali znaki i opowiadali historie, które „noszą pod skórą”. Zresztą i Tea, i Branislav mają wytatuowane symbole, takie jak ich przodkowie: – Jeśli Maorysi i Japończycy są dumni ze swoich tatuaży, my też możemy. Co wieś, to tatuaż W tradycji Ilirów, kiedy dziewczynka stawała się kobietą, tatuowano ją na brodzie, czole, rękach czy plecach, by społeczność mogła dostrzec zmianę. Dotyczyło to wszystkich kobiet. Gdy w VII w. Cyryl i Metody nawracali słowiańskich pogan, ci łączyli stare wzory i obyczaje z chrześcijańskimi. Przetrwały one tylko pośród katolików, ale nie są tradycją chrześcijańską. – Kurdowie mają te same tatuaże i symbole w takich miejscach jak my, np. niebieskie kropki na policzkach, spotykane w Bośni. Badacze tłumaczą to jako wyraz uznania u tych ludów, ale może chodzi tylko o nawiązanie do wzoru znanego w przeszłości z innych kultur. – Różne były motywy, materiały i mieszanki stosowane do tatuażu – mówi Tea. W Hercegowinie wśród wzorów są krzyże, koła i obwódki. W Bośni sięgano do kunsztowniejszych symboli i połączeń, takich jak słońce, zboża albo inne skomplikowane ornamenty. Poszczególne wioski też miały swoje wzory i techniki. W Hercegowinie do tatuaży stosowało się jesionowe szablony. W Ram mleko czarnej owcy mieszano z węglem drzewnym i miodem, w Kupres z kolei z mlekiem kobiet karmiących dziecko płci męskiej, a w Kraljevoj Sutjesci z mlekiem kobiety, która karmiła dziecko o niebieskich oczach lub z wodą święconą. W Gućej Górze używało się śliny mieszanej z węglem na dziewięć dni przed dniem św. Józefa, w miejscowości Jajce dodawało się mieszaninę jaj. Gdzie indziej używano też koziego mleka, sadzy, śliny oraz węgla. Barwnik pod skórę wprowadzano żarzącą się igłą. Tatuowano w domach, a czasem na ulicach, grupowo lub indywidualnie, w określonych dniach. Popularny był 19 marca, św. Józefa, ze względu na bliską równonoc świętowaną w wielu kulturach i religiach, ale też Wielki Post, a zwłaszcza Wielki Piątek, generalnie – wiosna. – Stare kobiety mówiły, że wtedy „dostaje się lepsze i szybsze gojenie” – objaśnia Tea. Dawniej niektórym dzieciom, nim wyszły wypasać bydło w góry, tatuowano również ich imiona i nazwiska,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2014, 37/2014

Kategorie: Obserwacje
Tagi: Beata Dżon