Esencja jajecznego sukcesu

Esencja jajecznego sukcesu

Aveiro nazywane jest portugalską Wenecją słodkości – za sprawą kanałów i ovos moles

Korespondencja z Portugalii

Miejscowość leży 58 km na północ od Coimbry i 68 km od Porto. Pozornie kapitalna lokalizacja na prostej trasie między jednymi z najważniejszych miast Portugalii. Pozornie, ponieważ bliskość aglomeracji sprawia, że niedoinformowany turysta rezygnuje z wyprawy, sądząc, że Aveiro nie jest warte aż tak wielkiej uwagi, by przerywać podróż w stronę gorącego południa kraju. Tymczasem tłumy Portugalczyków robią zupełnie odwrotnie, podążając właśnie tu. W jasno określonym celu – bajkowej wyprawy po wodnych kanałach, urozmaiconej pochłanianiem lepkich słodkości, które są największą chlubą tego miasta. Niewielkie Aveiro ze słodkich przysmaków uczyniło pomysł na promocyjne zaistnienie w świecie.

Wiele europejskich krajów ma swoją Wenecję, czyli miasto poprzecinane kanałami. Do tego miana aspirują Amsterdam, Sztokholm, Brugia, Sankt Petersburg, czeski Telcz, a nawet nasz Lidzbark Warmiński. Ten swoisty dar losu to wyzwanie dla władz miast, które prześcigają się w akcjach promocyjnych, by przekonać, że ich Wenecja jest najatrakcyjniejsza. Portugalczycy postawili na coś innego, traktując kanały jako uzupełnienie swojej największej dumy. Czy trzeba bowiem zadawać sobie tyle trudu, posiadając piękny ośrodek akademicki, port oceaniczny, a także aspirując do tytułu jednego z ważniejszych miast przemysłowych kraju?

Miasteczko od zawsze było powiązane z handlem morskim, rybołówstwem i produkcją soli, ale jego historia zbudowana jest z kryzysów i upartego podnoszenia się z problemów. Wieki temu Aveiro leżało bezpośrednio u ujścia rzeki Vouga do oceanu. Na początku XVI w. przeżywało szczyt rozwoju jako duży port i ważne centrum handlowe. Jednak nanoszone latami osady stopniowo odsuwały miejscowość od wybrzeża. Ostatecznie potężny sztorm z 1575 r. zasypał ujście kanału, kompletnie oddzielając miasto od oceanu. Skutki katastrofy były opłakane. Handel morski został wstrzymany, a Aveiro znalazło się na skraju upadku. Ratunek przyszedł dopiero w XIX w., kiedy tytaniczną pracą nad siecią kanałów odbudowano dostęp do morza.

W ostatnich latach władze miasta postanowiły zrobić coś więcej, zdając sobie sprawę z wyjątkowych możliwości Aveiro. Na masową skalę zaczęto odtwarzać flotę tradycyjnych łodzi regionalnych, wzbogacając je kolorowymi malunkami i tekstami pełnymi zabawnych aluzji, by stały się jeszcze bardziej atrakcyjne dla turystów. Co ciekawe, zwykle po jednej stronie dziobu znajduje się rysunek, niekiedy frywolny, a po drugiej wizerunek świętego – najczęściej zdobienia odnoszą się do św. Joanny, patronki miasta.

Przez miasto biegnie główny kanał, który przecina je na dwie części. Północna jest typowo rybacka i kiedyś zamieszkiwali ją najbiedniejsi obywatele, południowa zaś przyciągała wyższe sfery. W pełni wykorzystując możliwości ukształtowania terenu, Aveiro stanęło w szranki o miano portugalskiej Wenecji. Z sukcesem.

Na tutejsze wody znów wypłynęły słynne moliceiros, kształtem przypominające gondole. Łodzie te niegdyś służyły do zbiorów moliço, czyli wodorostów używanych dawniej jako nawóz w rolnictwie. Z pomocą przyszły też unijne projekty, w ramach których można było odbudować i odrestaurować okoliczne obiekty. Największą atrakcją wodnej trasy są budynki wyłożone ceramicznymi płytkami azulejos.

Na pewnym etapie dynamizacji rozwoju Aveiro tutejsze władze zrozumiały, że czegoś jeszcze brakuje. Swoistej kropki nad i, która na dobre rozsławiłaby miasteczko jako perłę północy Portugalii. Wtedy pomyślano o ovos moles

Mijamy dziesiątki cukierni, jedna obok drugiej ciągną się wzdłuż długiej ulicy. Skręcamy w inną, wciąż co chwilę napotykając to samo zjawisko. Nie sposób wybrać jednego lokalu, który wyróżniałby się na tle pozostałych. Przeglądamy internet w poszukiwaniu najbardziej znanych, słynących z najlepszych przepisów i długiej tradycji wytwarzania smakołyku. Natrafiamy na informacje, że jest ich wiele, więc nie jesteśmy w stanie poprzestać na jednej cukierni. Czeka nas długi, przesłodzony dzień, zakończony zrobieniem obfitych zapasów.

Ovos moles to przysmak z żółtek i cukru, który dosłownie oznacza miękkie jajka. Zawartość jajka w owym ni to ciastku, ni cukierku przekracza 200%, więc to naprawdę coś dla osób, które gustują w podobnych smakach. Słodkości są formowane w kształty charakterystyczne dla regionu – małże, ryby, kraby, beczki sardynek oraz orzechy włoskie. Zazwyczaj sprzedawane są w drewnianych beczułkach lub opakowane w chrupiący wafel. Odmian jest mnóstwo, ponieważ wiele cukierni próbuje wyróżnić się kreatywnością na tle konkurencji.

Legenda głosi, że ovos moles zostały stworzone przez zakonnicę, którą matka przełożona zmusiła do postu za grzech obżarstwa. Nie mogąc opanować głodu, łakoma zakonnica chwyciła jedyne dostępne w kuchni artykuły – jajka i cukier – i próbowała przyrządzić coś smacznego. Obawiając się, że zostanie przyłapana, ukryła mieszankę w cieście do wyrobu hostii. Następnego dnia zakonnice odkryły słodycze i uznały je za tak doskonałe, że mogły być wyłącznie efektem cudu boskiego.

Istnieją dokumenty potwierdzające, że w 1502 r. król Manuel I przyznawał rocznie 10 worków cukru z Madery klasztorowi w Aveiro, w celu produkcji wyrobów cukierniczych. Ponadto już w 1856 r. istniał rejestr renomowanych producentów ovos moles. W księgach znalazła się też informacja z 1908 r., że ovos moles były serwowane jako deserowe dla rodziny królewskiej.

W mieście istnieje organizacja zrzeszająca producentów ovos moles, która ustala standardy i pilnuje, by słodycze były produkowane zgodnie z prastarą tradycją. A zgodnie z nią na etapie produkcji mieszanina, już po dodaniu cukru, musi osiągnąć prawdziwie złoty charakter. Kury, które produkują jaja, są karmione wyłącznie kukurydzą, co sprawia, że gotowy produkt ma intensywniejszy kolor i jednocześnie jest bogaty w białko. Co ciekawe, ovos moles z Aveiro było pierwszym portugalskim produktem piekarniczym, który wyróżniono etykietą produktu regionalnego chronionego prawem Unii Europejskiej. To gwarantuje, że smakołyk jest zawsze najwyższej jakości i przygotowany w całości zgodnie z oryginalną recepturą. Mieszkańcy z dumą powtarzają, że temperatura i wilgotność laguny w regionie Aveiro sprzyja wytwarzaniu słodyczy, ponieważ natura zapewnia odpowiednią i długotrwałą plastyczność, której odtworzenie poza regionem jest niemożliwe.

Wokół tej przyjemności umilającej codzienne życie skupiło się wiele działań promocyjnych, w które zaangażowali się również mieszkańcy Aveiro. W wielu cukierniach można uczestniczyć w kursach wytwarzania ovos moles, a sekretna kiedyś receptura jest dzisiaj dostępna każdemu zainteresowanemu. Dla tutejszej społeczności rozpoznawalność marki stała się szansą nie tylko na pielęgnowanie tradycji, ale i na rozsławienie regionu, poprawę warunków bytowych, a także przyciągnięcie turystów.

Fot. Paweł Drąg

Wydanie: 36/2018

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy