Co pan na to, panie Wassermann?

Co pan na to, panie Wassermann?

„Co najmniej dwa razy w aktach śledztwa związanego z korupcyjną działalnością Barbary Kmiecik pojawiać się ma nazwisko Zbigniewa Wassermanna jako osoby, która brała od niej pieniądze – napisało w ubiegłym tygodniu „NIE”. – Redakcja „NIE” rozmawiała ze świadkiem, który złożył zeznanie potwierdzające ten fakt”. Świadek powiedział redakcji, że zeznania te składał w prokuraturze dwukrotnie, mniej więcej w odstępie roku, i że śledczy kilkakrotnie upewniał się, czy chodzi o „tego” Wassermanna. Redakcja, jak się dowiedzieliśmy, jest w posiadaniu pisemnego oświadczenia świadka, że tak właśnie wyglądały jego zeznania przed prokuraturą.
Kmiecik – jak pisze „NIE” – miała się zainteresować Wassermannem w połowie lat 90., kiedy głośno mówiono o nim, że będzie kandydatem prawicy do najwyższych stanowisk w prokuraturze (ostatecznie dopiero w 2000 r. został p.o. prokuratorem krajowym).
„NIE” podało również, że istnieje tzw. lista Alexis, czyli zawierająca kilkadziesiąt nazwisk lista polityków, których Kmiecik korumpowała. Na liście są nazwiska polityków i urzędników wszystkich opcji, z przewagą prawicy. Dlaczego Ziobro – pyta „NIE”, milczy o „liście Alexis”? Dlaczego, gdy świadkowie obciążają polityka lewicy, ich zeznania uznawane są za wiarygodne, a gdy obciążają polityków prawicy, to śledczy ich nie słyszą?
Pytanie – jeśli założymy, że śledztwo w IV RP służy celom politycznym – jest z gatunku retorycznych.
Wiele dająca do myślenia była jednakże reakcja na artykuł „NIE”. Jako pierwszy odezwał się Wassermann, który w wydanym oświadczeniu stwierdził: „Publikacja ta wpisuje się w zasadę »uderz w stół, a nożyce się odezwą«. W ubiegłym tygodniu Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt ustawy dezubekizacyjnej, zakładający odebranie byłym funkcjonariuszom bezpieki przywilejów emerytalnych. Uderzenie w wysokie emerytury byłych esbeków musiało spowodować kontrakcje tej grupy w postaci kłamliwych zarzutów wobec polityków Prawa i Sprawiedliwości. Każdy myślący obywatel jeśli połączy te dwa fakty: termin publikacji zbiegający się ze złożeniem ustawy dezubekizacyjnej oraz gazetę, na łamach której się ukazała, z łatwością dostrzeże, że nie jest to przypadek”.
Natomiast prokuratura zaprzeczyła, by Wassermann był na liście osób korumpowanych przez Kmiecik. Po czym w sprawie nastąpiła cisza. Ani Wassermann, ani prokuratura nie skierowali do sądu pozwu przeciwko „NIE”, tematu nie podjęły sprzyjające PiS media, widać wyraźnie, że władzy zależy, by sprawa przycichła, by o niej zapomnieć.
Interesujące, prawda?

RW

Wydanie: 20/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy