PAP dla kolegów Platformy

PAP dla kolegów Platformy

Jak źle musi być w Polskiej Agencji Prasowej, skoro nawet tak spokojny i cierpliwy człowiek jak Grzegorz Boguta, były doradca zarządu PAP, stwierdza w „Gazecie Wyborczej”, że urzędnicy Ministerstwa Skarbu powielają najgorsze grzechy poprzednich ekip rządzących. A zausznicy szefa resortu traktują PAP jak prywatny folwark. Boguta przypomina, jak kombinują wiceminister Adam Leszkiewicz, z wykształcenia teolog, z Krzysztofem Andrackim, znanym z mało chlubnej działalności w spółce Max Film, która sprzedała tak znane warszawskie kina jak Relax i Skarpa. Spółką zajmuje się prokurator, a Andrackiego ministerstwo zrobiło przewodniczącym rady nadzorczej PAP i za wszelką cenę chciało, by został prezesem zarządu. Do końca zresztą nie wiadomo, kto bardziej zabiegał o tę posadę? Sam Andracki czy też min. Leszkiewicz? Czy chodzi tu o PAP, czy może o parę hektarów ziemi przy ul. Mińskiej, na których stoi Drukarnia Naukowo-Techniczna? Dla deweloperów taki kąsek to mimo kryzysu na rynku nieruchomości wielka gratka. Dla kogoś zaś, kto wie, jak sprzedać działkę i jak sprzedać później wybudowane na niej mieszkania, to brylantowa gratka. Życie dopisze tu ciąg dalszy. Może będzie to niezawisły sąd? Może prokurator? A może dopiero wyborcy?

Wydanie: 43/2010

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy