Peru – tęsknota do dyktatury?

Peru – tęsknota do dyktatury?

Chodzi zwłaszcza o rosnące nierówności społeczne. Bogacą się głównie najbogatsi, podczas gdy płaca minimalna utrzymuje się na poziomie 264 dol. miesięcznie, a spora część Peruwiańczyków pracuje w szarej strefie i nie zarabia nawet tej kwoty. Obywatele obawiają się też o swoje bezpieczeństwo – według badań z 2015 r., aż 90% ankietowanych boi się, że padnie ofiarą przestępstwa na ulicy.

Keiko Fujimori to wie i potrafi wykorzystać. Mówi dokładnie to, czego oczekują wyborcy, nie wdaje się w niepotrzebne polemiki i stara się unikać sytuacji kontrowersyjnych. Może więc być raczej spokojna o głosy swojego twardego elektoratu.

Karuzela z kandydatami

Znacznie bardziej skomplikowana jest sytuacja przeciwników Keiko. Bo choć większość Peruwiańczyków boi się powrotu fujimoryzmu i za wszelką cenę nie chce dopuścić do wygranej córki dyktatora, to do wyboru ma aż 17 (!) kandydatów, którzy stanowią przekrój całej sceny politycznej Peru. W ten sposób elektorat negatywny Keiko rozprasza się. I choć tak naprawdę w wyścigu o prezydenturę liczy się maksymalnie pięciu kandydatów, gwałtowność kampanii oraz zmienność wyborców sprawiają, że najprawdopodobniej do końca nie będzie wiadomo, z kim Fujimori spotka się w drugiej turze.

W gronie liczących się kandydatów są obecnie Pedro Pablo Kuczynski, Alan García, Alfredo Barnechea i Verónika Mendoza. W sondażach ciągle wymieniają się na drugim miejscu, przez co trudno stwierdzić, jakie są preferencje Peruwiańczyków. Tym bardziej że każdy z nich przyciąga zupełnie inny elektorat.

Kuczynski i García są popularni głównie wśród zwolenników partii tradycyjnych. Pierwszy, ceniony ekonomista, były premier i minister gospodarki, zdobywa głosy zamożniejszych i lepiej wykształconych obywateli, którzy są zwolennikami liberalnej polityki wolnorynkowej. García, startujący z ramienia Amerykańskiego Rewolucyjnego Sojuszu Ludowego (APRA), był już dwukrotnie prezydentem i jego styl jest bardzo dobrze znany Peruwiańczykom, przez co cieszy się popularnością wśród tych, którzy liczą na jego przewidywalność.

Na drugim biegunie znajdują się kandydatury Alfreda Barnechei i Veróniki Mendozy. Kapitał polityczny zbudowali oni głównie dzięki dużej aktywności na Twitterze i Facebooku oraz na licznych podróżach i rozmowach z potencjalnymi wyborcami. Choć obydwoje są popularni głównie wśród ludzi młodych i wykształconych, różnią się w wielu kwestiach ekonomicznych i obyczajowych, a Barnechea otwarcie nazywa skrajnie lewicową Mendozę wychowanką Chaveza.

Karuzela z kandydatami kręci się nieustannie, a niespodziewane zwroty akcji następują jeden po drugim. Jeszcze miesiąc temu sondaże dawały Barnechei i Mendozie maksymalnie 4% poparcia, a ulubieńcami mediów byli Julio Guzmán i César Acuna. Ten pierwszy został już okrzyknięty czarnym koniem kampanii i mógł cieszyć się 20-procentowym poparciem. Na fali utrzymywał się również Acuna, który wysokie wyniki w sondażach zawdzięczał w dużej mierze wizerunkowi przebojowego przedsiębiorcy. Zaczął jednak tracić w oczach społeczeństwa, kiedy wyszły na jaw liczne afery z jego udziałem, takie jak kupowanie głosów czy plagiaty prac naukowych. Na początku marca, po ciągnącym się kilka tygodni postępowaniu, w związku z licznymi nieprawidłowościami w kampanii peruwiański Krajowy Sąd Wyborczy zadecydował o skreśleniu ich obu z listy kandydatów.

Wróci stare?

Komentatorzy są zgodni, że tak jak pewne jest przejście Keiko Fujimori do drugiej tury wyborów, niewiadomą może pozostać do końca nazwisko jej rywala. Elektorat negatywny córki byłego dyktatora nie jest w stanie się zorganizować i wysunąć poważnej kontrkandydatury, przez co możliwy staje się scenariusz, w którym wbrew woli zdecydowanej większości społeczeństwa fujimoryści znów dojdą do władzy.

Jest to o tyle prawdopodobne, że w Peru wybory prezydenckie i parlamentarne odbywają się jednocześnie, co oznacza, że kandydat z największą liczbą głosów w pierwszej turze zdobywa również najwięcej mandatów w parlamencie. Wygrana Fujimori w drugiej turze oznaczałaby zatem niemal nieograniczoną możliwość uchwalania nowych ustaw, które mogłyby znów wprowadzić w Peru rządy autorytarne. Mogłoby to też otworzyć furtkę do amnestii dla ojca Keiko, a tego większość Peruwiańczyków obawia się najbardziej.

Autorka jest redaktorką studenckiego portalu „Iberoameryka”, gdzie zajmuje się głównie kwestiami politycznymi oraz kulturalnymi w Peru i Kolumbii, a także sztuką ulicy i problemami kobiet w Ameryce Łacińskiej. Przez rok mieszkała w Limie, gdzie studiowała na Katolickim Uniwersytecie Pontyfikalnym i odbywała praktyki w ambasadzie RP

Strony: 1 2

Wydanie: 12/2016

Kategorie: Świat

Komentarze

  1. Ignacy
    Ignacy 28 listopada, 2019, 10:44

    świetny tekst, mało jest takich o ameryce południowej w polskich mediach. DZiękuję.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy