Wysłuchane w Słupsku

Wysłuchane w Słupsku

O przyszłości polskiej pianistyki można myśleć z optymizmem

Organizowany w Słupsku już po raz 37. Festiwal Pianistyki Polskiej wpisał się na trwałe w krajobraz kulturalny całego kraju. Trudno byłoby znaleźć dziś nazwisko liczącego się muzyka grającego na fortepianie, którego artystyczne szlaki nie zawiodłyby do Słupska – czy to na początku kariery jako uczestnika Estrady Młodych, czy w rozkwicie talentu i możliwości twórczych jako uczestnika jednego z koncertów symfonicznych, czy wreszcie w roli dostojnego pedagoga, który zasiada w komisji oceniającej produkcje najmłodszych lub też prowadzi kursy mistrzowskie.
Jan Popis pełniący od 1999 r. funkcję dyrektora artystycznego FPP wzbogacił słupskie wydarzenie o kilka dodatkowych elementów. Tradycją festiwalu stały się już światowe prawykonania nowego koncertu fortepianowego zamówionego specjalnie na tę okazję, jak również wprowadzenie specjalnej nagrody dla najlepszego uczestnika Estrady Młodych – zaproszenia do wykonania dzieła z orkiestrą symfoniczną w kolejnym roku.
Wszystkie te wyróżniki i atuty słupskiej imprezy przyczyniają się do podniesienia rangi polskiej pianistyki, pobudzenia jej rozwoju, są zaczynem przyszłego rozkwitu. Bo to, że polska sztuka fortepianu już zaczyna kwitnąć, nie ulega żadnej wątpliwości. Potwierdzały to kolejne wieczory festiwalowe.
W koncercie inauguracyjnym wystąpiło dwoje młodych, choć już dojrzałych artystów – świetnie dysponowana technicznie i muzycznie Beata Bilińska, grająca II Koncert g-moll Saint-Saënsa, oraz Emilian Madey, jeden z najoryginalniejszych wirtuozów klawiatury, który brawurowo zaprezentował po raz pierwszy w historii nowe i bardzo trudne dzieło Piotra Mossa, neoklasyczny koncert „Portrety”. Państwową Orkiestrę Kameralną w Słupsku prowadził Bohdan Jarmołowicz
Wydarzeniem kolejnego dnia był nadzwyczajny recital Stanisława Drzewieckiego, którego z racji młodego wieku (15 lat) nazywa się Stasiem. Organizatorzy słusznie jednak wyłączyli występ Drzewieckiego juniora z cyklu Estrada Młodych, bowiem artysta ten jest już dojrzalszy, niż wskazuje metryka, a zaprezentowany repertuar – szalenie trudny i wymagający najwyższych kwalifikacji – zadziwił wszystkich słuchaczy.
Starsi o kilka lat od Stasia Paweł Siwczak, Artur Hes i jeszcze czterech 20-latków zagrało tylko po pół recitalu na mniejszej estradzie, ale i oni nie rozczarowali publiczności. Pokazał się też najlepszy „młody” z ubiegłorocznego festiwalu. Festiwal nagradza także tych, którzy zasłużyli się na słupskiej estradzie, tworząc duże nowe dzieło. Dotyczy to Pawła Kubicy, który rok temu był autorem prawykonania koncertu fortepianowego Norberta Kuźnika, a w obecnej edycji zaproszono go do wykonania pełnego recitalu. Należy również odnotować atrakcyjny wieczór Bogdana Kułakowskiego, pianisty i kameralisty słupsko-gdańskiego, który wcale nie oddał pola bardziej utytułowanym wykonawcom.
Może się wydać zaskakujące, że w programie festiwalu nie pojawił się żaden nestor polskiej pianistyki. Dyrektor Jan Popis skomentował to następująco:- Nie będziemy czekali, aż zgasną ostatnie świece sztuki pianistycznej, tym bardziej że tak wiele ciekawego dzieje się w młodszych pokoleniach.

 

Wydanie: 38/2003

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy