Pięć wariantów rozwoju Polski – rozmowa z prof. Michałem Kleiberem

Pięć wariantów rozwoju Polski – rozmowa z prof. Michałem Kleiberem

Dyskusje prowadzone zarówno w mediach, jak i na forach politycznych mają marginalne znaczenie dla przyszłości kraju

– Kieruje pan Narodowym Programem Foresight, który opracował warianty rozwoju Polski do 2020 r., ale przecież jest pan również przewodniczącym PAN-owskiego Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus”, który został w pierwotnej edycji (jeszcze bez Plusa) utworzony w 1969 r. Czyżby prognozy komitetu okazały się tak mało trafne i trzeba było zainicjować inny program?
– W Polsce panuje wyjątkowy krytycyzm w stosunku do prognozowania, zwłaszcza dalekosiężnego. Wynika to częściowo z naszej powojennej historii, kiedy to kolejne sześcio- i pięciolatki skutecznie podważały zaufanie do jakiegokolwiek planowania. Jeśli chodzi o Komitet Prognoz PAN, który w maju dokona podsumowania już 40-letniej działalności, myślę, że odegrał on w przeszłości istotną rolę – szczególnie w aspekcie tworzenia i konsolidacji środowiska osób zainteresowanych perspektywami rozwoju kraju. Jego działalność, zawsze merytoryczna i niezależna od politycznych wpływów, była wysoko oceniana – nawet jeśli nie wszystkie opublikowane opracowania okazywały się w pełni trafione. Myślę jednak, że znacznie większym problemem było to, iż zbyt rzadko sięgano po przedstawiane diagnozy. Niezależnie od tej oceny należy podkreślić, że istnieje istotna różnica między sposobem mówienia o przyszłości wykorzystywanym zazwyczaj na forum Komitetu Prognoz PAN (debata wąskiego grona ekspertów wsparta odpowiednio zredagowanym zbiorem artykułów) a podejściem określanym terminem foresight. W tym drugim przypadku korzystamy z wiedzy dosłownie tysięcy ekspertów o różnym przygotowaniu i pozycji zawodowej – i nie ograniczamy się jedynie do przewidywania sytuacji, w jakiej znajdzie się przedmiot badania za 10 czy 20 lat. Podstawowy element metodologii podejścia foresight polega na konstruowaniu różnych możliwych scenariuszy rozwoju badanego zagadnienia (przyszłości kraju, regionu, działu gospodarki czy wręcz pojedynczej firmy) z uwzględnieniem wpływu, jaki na realizację danego scenariusza możemy mieć my wszyscy, w szczególności nasi wybrani przedstawiciele – decydenci polityczni. Pewną wskazówkę metodologiczną podsuwa zresztą samo angielskie słowo foresight użyte w nazwie programu.

Prognozy po angielsku

– Czy to obce słowo właśnie w nazwie Narodowego Programu nie jest jakimś zgrzytem? Przecież istnieje nawet ustawa o języku polskim, która nakazuje karać za zaśmiecanie polszczyzny zapożyczeniami?
– Mam wielki szacunek dla czystości polszczyzny, ale w tym wypadku użycie słowa foresight jest dobrze umotywowane. Termin „prognoza” ma w języku angielskim dwa odpowiedniki. Forecast oznacza prognozę rozwoju sytuacji w warunkach zupełnie niezależnych od naszych działań. Dla przykładu, człowiek nie ma wpływu na krótkoterminową sytuację pogodową i tutaj polskiemu terminowi prognoza pogody odpowiada angielski termin weather forecast. Foresight natomiast określa przewidywanie, które wśród różnych czynników uwzględnia także nasz możliwy wpływ na przebieg analizowanego procesu. Konsekwencją tego jest typowe dla foresightu konstruowanie różnych alternatywnych scenariuszy rozwoju, zależnych od działań podejmowanych „po drodze”. Np. w ramach aktualnego Narodowego Programu Foresight, zrealizowanego w trzech kluczowych, bardzo szerokich obszarach ludzkiej aktywności, powstało pięć scenariuszy rozwoju Polski do roku 2020.

– Skąd wziął pan metodę prognozowania foresight?
– Ta metoda ma dosyć długą historię. W latach 70. używano jej w odniesieniu do polityki naukowo-technologicznej i przewidywania możliwości wdrożeń prowadzonych badań naukowych. Dopiero po paru latach uświadomiono sobie niemożność wiarygodnego dokonywania takiej analizy bez szerokiego uwzględnienia problematyki ekonomiczno-społecznej. Badania foresight mają dzisiaj różne oblicza. Bardzo popularne jest korzystanie z nich przez różne korporacje prognozujące rozwój konkretnej firmy czy branży przemysłowej. Często prowadzone są także foresighty regionalne. Specjalną grupę stanowią projekty typu foresight obejmujące swym zakresem problematykę rozwoju całych krajów – zazwyczaj używamy wtedy określenia foresight narodowy. W Polsce poza Programem Narodowym, o którym tu mówimy, jest w trakcie realizacji bądź niedawno zostało zakończonych jeszcze 16 innych programów opartych na tej metodzie, z których siedem odnosi się do rozwoju poszczególnych regionów (czyli województw), a dziewięć ma charakter branżowy.
Mam osobistą satysfakcję z zainicjowania przed paroma laty, gdy byłem ministrem nauki, pierwszej w Polsce próby realizacji projektu foresight. Zrealizowano wtedy w ograniczonym, pilotażowym zakresie foresight obejmujący problematykę określoną jako „Zdrowie i życie”. Jego przydatność z uwagi na bardzo krótki okres badań i minimalne środki finansowe była ograniczona, choć otrzymane wyniki wydawały się potwierdzać możliwości opisywane w zagranicznych raportach na ten temat. Na marginesie: mam wielkie uznanie dla obojga moich następców na stanowisku ministra nauki za doprowadzenie tego projektu do końca, wbrew upowszechnionemu w Polsce fatalnemu obyczajowi niekontynuowania pomysłów poprzedników.

– Jaki był pożytek z programu o ograniczonej przydatności?
– O pożytku niech świadczy Narodowy Program Foresight – Polska 2020, w którym tę metodę zastosowano do innych obszarów aktywności państwa o kluczowym znaczeniu dla naszej przyszłości. A także wszystkie pozostałe już zrealizowane projekty foresightowe. Powiedzmy dobitnie: charakter i jakość naszej debaty publicznej na najważniejsze tematy dotyczące przyszłości kraju musi budzić najwyższy niepokój. Ubolewam nad tym, że dyskusje prowadzone zarówno w mediach, jak i na forach politycznych odnoszą się z reguły do spraw mających zapewne jakieś, choć bardzo krótkotrwałe znaczenie partyjno-polityczne, ale zupełnie marginalnych dla przyszłości kraju. Gdzie są debaty o wyglądzie Polski za 10 czy 20 lat, o pożądanych przewagach konkurencyjnych, które miałyby zapewnić nam odpowiednio godne miejsce na mapie świata, o potrzebie konsekwentnej budowy kapitału ludzkiego, o ochronie własności intelektualnej, o wpływie nowoczesnych technologii na potencjał gospodarczy i społeczny kraju – i o tym, skąd je brać, o realnych szansach młodego pokolenia, o oczekiwaniach pod adresem nowoczesnej administracji, o informatyzacji państwa – tak wiele podstawowych pytań i tak niewiele racjonalnych odpowiedzi. Winić za to należy zapewne przede wszystkim polityków, którzy wolą szybki, doraźny sukces w notowaniach popularności od mozolnego rozwiązywania kwestii o kardynalnym znaczeniu dla nieco odleglejszej przyszłości państwa. Ale również dziennikarze mają tu spore winy, bo zamiast domagania się odpowiedzi na pytania o sprawy zasadnicze, koncentrują się na doraźnych problemikach, często jedynie domniemanych aferach i prymitywnych sensacjach. I nawet im do głowy nie przyjdzie zapytać polityka, w jaki sposób miałaby się według niego zmieniać Polska w ciągu najbliższych kilkunastu lat, jaki powinniśmy realizować model edukacji ustawicznej, jak doprowadzić do powrotów do kraju naszych wykwalifikowanych emigrantów, jak zamienić w rzeczywistość ciągle u nas używany jedynie sloganowo termin „społeczeństwo wiedzy”. Od dawna nie miałem wątpliwości, że taką poważną debatę trzeba w końcu rozpocząć. Foresight stwarza niezwykle ciekawą szansę w tym zakresie.

300 najwybitniejszych ekspertów

– Sądzi pan, że ludziom ze środowiska naukowego uda się coś, co się dotąd nie udało nikomu?
– Mam taką nadzieję – ze względu na charakter przedsięwzięć foresightowych. Bardzo boleję nad tym, że jako społeczeństwo daliśmy już sobie radę z podważeniem chyba wszystkich autorytetów, zdolnych do publicznego wyrażenia szeroko później akceptowanych poglądów. I chociaż istnieje tak ogromna potrzeba rozmowy o przyszłości kraju, nie ma praktycznie nikogo, kto mógłby ją wiarygodnie poprowadzić. Uruchomienie „zbiorowego autorytetu”, do czego aspiruje metodologia
foresightu, stwarza szansę na uzyskanie wiarygodności opinii zasadniczo większej od wypowiedzi poszczególnych osób czy nawet zespołów stworzonych przez konkretne organizacje.

– Jak duże grono ekspertów zaangażowało się w Narodowy Program?
– W poszczególnych grupach tematycznych pracowało cały czas ponad 300 najwybitniejszych ekspertów, w realizacji zaś pewnych zadań odwoływaliśmy się do wiedzy prawie 6 tys. ekspertów określanych mianem zewnętrznych. Ważne było uczestnictwo w projekcie osób mających bardzo różnorodne doświadczenia zawodowe – obok naukowców korzystaliśmy z wiedzy przedstawicieli administracji rządowej, samorządów i organizacji pozarządowych, stowarzyszeń naukowo-technicznych, studentów, dziennikarzy, przedsiębiorców. Wyniki tej zbiorowej pracy zaprezentujemy 16 lutego na konferencji z udziałem przedstawicieli rządu. Wierzę, że ze względu na charakter przedsięwzięcia i liczbę zaangażowanych osób opracowana wizja przyszłości Polski, a dokładniej pięć wariantów takiej wizji, wraz z innymi wnioskami (dotyczącymi np. obszarów działalności naukowej, technologicznej i społecznej o szczególnym znaczeniu dla rozwoju) okażą się intelektualnie atrakcyjne i praktycznie przydatne, zyskując przy tym wiarygodność nieosiągalną w naszych warunkach w inny sposób.

– Sądzi pan, że Foresight jest sposobem na uruchomienie w Polsce prawdziwej debaty publicznej?
– Przecież potrzeba nam rozmowy na ważne tematy w gronie wszystkich zainteresowanych grup społecznych. Te 6 tys. osób współtworzących wizje Polski to dużo, ale chętnych do wyrażenia swych opinii – zasługujących na wysłuchanie – jest z pewnością dużo więcej. Moją obecną ambicją jest zorganizowanie prognozy typu foresight w odniesieniu do problematyki zdrowia publicznego z udziałem nawet 30 tys. osób.

– I żaden głos w takiej ogromnej debacie nie byłby zmarnowany?
– Programy typu foresight umożliwiają racjonalne integrowanie wielu tysięcy opinii. I tak jak w dobrze prowadzonej tradycyjnej dyskusji możliwe są tutaj zmiany opinii w trakcie trwania projektu, korygowanie własnych sądów pod wpływem argumentacji innych, ale też uporczywe trwanie przy swoim zdaniu. Parę słów o zastosowanej metodologii. Na początku ustalenie priorytetów i obszarów tematycznych do debaty powstało w wyniku użycia różnych technik wymiany informacji, w tym profesjonalnie prowadzonych sesji typu burza mózgów. Proces dochodzenia do wspólnych ustaleń polegał na wielokrotnym przesyłaniu elementów służących do tworzenia kolejnych przybliżeń powstających scenariuszy rozwoju między czterema piętrami uczestników programu, tj. kilkunastoma ekspertami stanowiącymi panel główny, kilkudziesięcioma ekspertami reprezentującymi trzy zasadnicze pola badawcze: zrównoważonego rozwoju Polski, technologii informatycznych i komunikacyjnych oraz szeroko rozumianego bezpieczeństwa, kilkuset ekspertami odpowiedzialnymi za 20 węższych obszarów tematycznych i wreszcie wielotysięczną rzeszą ekspertów zewnętrznych, którzy swój pogląd wyrażali za pośrednictwem rozbudowanych ankiet internetowych. Uśrednione wyniki uzyskane z ankiet, opracowane za pomocą nowoczesnych metod statystycznych, wracały w celu pogłębienia opinii do tych samych osób, umożliwiając im korektę poprzednio wyrażonych sądów. Ostatecznie panele w trzech polach badawczych przedstawiły własne scenariusze rozwoju, które zostały częściowo wykorzystane przez panel główny do konstrukcji pięciu scenariuszy zintegrowanych. Przy zapoznawaniu się z wynikami projektu absolutnie nie należy jednak ograniczać się tylko do tych ostatnich, obszerne bowiem rezultaty pracy nad poszczególnymi częściami programu zawierają niezwykle ciekawy, szczegółowy materiał analityczny.

Od pesymizmu do optymizmu

– Powiedzmy teraz o tych pięciu scenariuszach dla Polski roku 2020.
– Podstawą opracowania różnych scenariuszy było wyodrębnienie czterech grup czynników kluczowych, czyli czynników mających najbardziej zasadniczy wpływ na naszą przyszłość. Za takie uznaliśmy zewnętrzne uwarunkowania rozwoju Polski, zakres reform wewnątrz kraju, postępy w tworzeniu gospodarki opartej na wiedzy i poziom społecznej akceptacji zmian modernizacyjnych. Wśród uwarunkowań zewnętrznych rozpatrywaliśmy takie elementy jak: stan procesów globalizacyjnych, konsekwencje wzrostu znaczenia wielkich krajów rozwijających się (Chiny, Indie), sytuacja na rynkach finansowych, globalne problemy energetyki czy rozwój współpracy wewnątrz Unii Europejskiej. Do grupy kluczowych czynników wewnętrznych zaliczyliśmy m.in. reformę systemów zabezpieczeń społecznych i ochrony zdrowia, usprawnienie działania instytucji publicznych, problematykę bezpieczeństwa energetycznego, skuteczność funkcjonowania państwa prawa, reformę finansów publicznych i sprawność funkcjonowania mechanizmów demokracji. Rozwój gospodarki opartej na wiedzy kształtują m.in. systemy edukacji, badań i wdrażania innowacji, dostępność kapitału podwyższonego ryzyka, ochrona własności intelektualnej czy infrastruktura teleinformatyczna. Wreszcie poziom społecznej akceptacji dla polityki prorozwojowej zależny jest od aktywności instytucji społeczeństwa obywatelskiego, poziomu partycypacji społecznej czy sposobu obciążania poszczególnych grup społecznych kosztami transformacji modernizacyjnej.

– Scenariusze są ułożone od najbardziej pesymistycznego do najbardziej optymistycznego.
– Dwa skrajne to scenariusz zapaści, w którym wszystkie cztery grupy czynników kluczowych układają się dla nas niepomyślnie, oraz scenariusz skoku cywilizacyjnego, kiedy jest wręcz przeciwnie i wszystko nam sprzyja – w roku 2020 stajemy się obiektem międzynarodowego uznania, aspirując do miana europejskiego tygrysa. Oba te scenariusze wydają się mało prawdopodobne – w pierwszym przypadku na szczęście, w drugim – niestety. Niezbyt atrakcyjny jest kolejny scenariusz, który nazwaliśmy scenariuszem słabnącego rozwoju, bazujący na wizji rozwoju podtrzymywanego przez wsparcie unijne w warunkach braku woli bądź możliwości politycznych do przeprowadzenia niezbędnych reform wewnętrznych. Nawet przy korzystnej sytuacji międzynarodowej nasze wewnętrzne słabości potęgują się z biegiem czasu, zasadniczo utrudniając rozwój – niestety, ten scenariusz wydaje się najbardziej przypominać prostą kontynuację stanu obecnego. Pozostaje mieć nadzieję, że także ten scenariusz nie jest bardzo prawdopodobny i że uda się nam osiągnąć znacznie więcej.

– Pozostają jeszcze dwa.
– Scenariusz, który nazwaliśmy trudną modernizacją, bazuje na założeniu niekorzystnego układu oddziaływań zewnętrznych (kryzysy globalne, niedostatek solidarności partnerów unijnych), ale sprawnego, światłego i popieranego przez społeczeństwo sposobu rządzenia krajem. W trudnych warunkach zewnętrznych mozolnie dokonujemy koniecznej modernizacji, której istotnymi elementami stają się nowoczesny sektor wiedzy (edukacja, badania, innowacje) oraz szerokie poparcie społeczne dla zachodzących zmian. Taka droga rozwoju jest być może realna, pod warunkiem jednak, że nieprzychylne otoczenie zewnętrzne odegra tu rolę silnego generatora narodowych ambicji i autonomicznych rozwiązań prorozwojowych.
Ostatnim opisanym w projekcie scenariuszem jest scenariusz twardych dostosowań. Układ czynników kluczowych zakłada korzystną kontynuację integracji europejskiej i współpracy globalnej z Polską jako beneficjentem tych procesów. Elity polityczne potrafią stworzyć przekonującą wizję modernizacyjną dla kraju, której głównym elementem jest zdolność do wykorzystywania na rzecz rozwoju szeroko rozumianej wiedzy – sprawnie pozyskiwanej z różnych źródeł, szeroko upowszechnianej, mądrze chronionej, efektywnie wykorzystywanej na rzecz wzrostu innowacyjności przedsiębiorstw i poprawy konkurencyjności całej gospodarki. Problemem w tym scenariuszu pozostaje uzyskanie szerokiego poparcia społecznego dla takiej polityki modernizacyjnej – kluczem do pełnego sukcesu staje się mądry dialog społeczny, podwyższenie jakości działania struktur społeczeństwa obywatelskiego, pełna realizacja idei państwa prawa i skuteczna promocja społecznej kreatywności jako kluczowego elementu rywalizacji w warunkach globalizacji.

Wyzwania globalizacji

– Ale są przecież okoliczności, które muszą wystąpić w każdym scenariuszu i właściwie nie podlegają już żadnemu wyborowi. To oczywiście warunki geopolityczne, skład demograficzny, zasoby naturalne, postępująca globalizacja, ocieplenie klimatu, a nawet konieczność rozpoczęcia do 2020 r. inwestycji w energetykę jądrową.
– Oczywiście, najróżniejsze wydarzenia, te możliwe dzisiaj do przewidzenia i te, które nas będą z pewnością w przyszłości zaskakiwać, będą wpływać na naszą sytuację. Pamiętajmy jednak przede wszystkim, że konkurencja globalizacyjna narasta szybciej, niż myślimy – już dzisiaj np. praktycznie wszystko, co produkujemy aktualnie w Polsce, można wytworzyć w Chinach czy Indiach – tylko znacznie taniej. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że w naszej sytuacji naprawdę poważnie należy potraktować ideę społeczeństwa opartego na wiedzy – tj. społeczeństwa, które właśnie w wiedzy upatruje kluczowego czynnika rozwoju. Edukacja, badania i innowacje to triada, która wspierana przez sprawną administrację publiczną, zaangażowane społeczeństwo obywatelskie i skuteczne praktykowanie zasad państwa prawa już niebawem zadecyduje o naszej pozycji w świecie. Innym ważnym aspektem prognozy Foresight jest też przekonanie, że żyjemy w czasach nowego stylu uprawiania polityki, która aby była skuteczna, musi mieć charakter czytelnego kontraktu władzy ze społeczeństwem. Wreszcie musimy nauczyć się mówić publicznie o najważniejszych dla państwa sprawach – i robić to w języku zrozumiałym dla większości. Lansowane w popularnych mediach przekonanie, że spory o personalne drobiazgi i rozmowy o marginalnych problemach partyjnej polityki powinny być sednem naszej obywatelskiej świadomości, jest nadzwyczaj szkodliwe i ma katastrofalny wpływ na społeczne zaangażowanie w sprawy naprawdę kluczowe dla przyszłości kraju. Być może moją największą ambicją w realizacji programu Foresight było szerokie upowszechnienie przesłania, że o przyszłym losie kraju można dzisiaj naprawdę dużo powiedzieć i że los ten w znacznym stopniu możemy sami kształtować. Warto przy tym uwierzyć, że stać nas na dużo więcej, niż osiągnęliśmy dotychczas, i że wspólne, uzgodnione działania uczynić mogą z naszych marzeń zupełnie realne cele.

_______________________

Prof. Michał Kleiber, ur. 1946 r. w Warszawie, prezes Polskiej Akademii
Nauk, jest jednym z najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie informatyki stosowanej i metod komputerowych w mechanice. Jest autorem i współautorem 240 prac naukowych i siedmiu książek. Ukończył Politechnikę Warszawską i Uniwersytet Warszawski na wydziale matematyki. Jego kariera naukowa rozwijała się szybko w kraju i za granicą, czego wyrazem była praca jako visiting professor na uniwersytetach w Stuttgarcie, Berkeley, Bochum, Darmstadt i Tokio. Pełnił też funkcje publiczne, m.in. był ministrem nauki (2001-2001) i doradcą prezydenta ds. kontaktów z nauką.

Wydanie: 16/2012

Kategorie: Kraj, Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy