Pierre Gasly: w drodze do sukcesu

Pierre Gasly: w drodze do sukcesu

Podobno Pierre Gasly był już w piekle i stamtąd zdołał powrócić na szczyt. Mało komu się to udaje, jednak młody francuski kierowca wyścigowy ma talent, jakiego może mu pozazdrościć niejeden sportowiec.

Sukcesy w juniorskich seriach F2, powodzenie w Super Formule oraz Formule E. Następnie debiut w F1 i szalone osiągi, nawet jak na standardy Red Bulla – rok 2018 był czasem rozpędzania się Gasly’ego. Szansa na kolejny krok ku niebu stała się realna, kiedy szeregi Red Bulla opuścił Daniel Ricciardo.

Pierre Gasly atakuje szczyt

Początki wcale nie były łatwe. Przesiadka do nowego bolidu sprawiła młodemu kierowcy sporo kłopotów. W trakcie dni testowych Pierre Gasly doprowadził do kilku kraks, co szybko postawiło go w dość nieciekawej sytuacji. Słabo wypadła także pierwsza runda w Australii. Ale dla Gasly’ego to był tylko początek, dopiero nabierał pewności siebie. Słabo poszło również na torze w Bahrajnie, po którym nadszedł nieco lepszy czas. Niestety na krótko, bo później znowu Pierre ponosił porażkę za porażką i dojeżdżał na odległych pozycjach. Nie lepiej działo się w Europie, co zwróciło w końcu uwagę Red Bulla i sportowiec dostał poważne ostrzeżenie dotyczące poziomu, jaki reprezentuje. Cóż, mało kto jest w stanie wytrzymać taką presję i podobnie było z Pierre’em. Zniknął entuzjazm, rozsypały się emocje, pojawiły kolejne błędy na treningach i fatalne wyniki na europejskich torach. Kibice, dziennikarze, zespół – wszyscy oczekiwali, że głowa młodego Francuza wreszcie spadnie. Do problemów zawodowych dołączyły, niestety, te osobiste. 31 sierpnia 2019 r. w wypadku zmarł jego najlepszy przyjaciel, człowiek, od którego zawsze otrzymywał wsparcie – Antoine Hubert zginął na torze Formuły 2. Przyszłość rysowała się w mrocznych barwach.

Dalej, Pierre

Po takiej kumulacji problemów albo odbijasz się od dna, albo zostajesz tam na zawsze. Na Pierre’a kłopoty te działały motywująco. Zdobył drugie miejsce w Grand Prix Brazylii. To prawdopodobnie był punkt odbicia. W kolejnym sezonie natychmiast trafił do punktowanej dziesiątki. Gasly skupił się na celu i spokojnie zdobywał punkt po punkcie. Kumulacja dobrych okoliczności przyszła na torze we Włoszech. Pojechał pewnie i miał masę szczęścia, m.in. dlatego, że Hamilton otrzymał wówczas karę. Pierre Gasly wygrał jako pierwszy Francuz od połowy lat dziewięćdziesiątych. Zdobył podium także jako pierwsza osoba od 2013 r. spoza wielkiej trójki F1. Jeśli kiedyś dziennikarze chcieli jego głowy, to teraz wychwalali go jako rewelację sezonu. Bo Gasly to doskonały przykład na to, że nie należy się poddawać. Brzmi jak sentencja z taniego filmu, ale fakty mówią same za siebie. Pierre musiał zaliczyć konkretne lądowanie w mule, żeby odbić się od dna i spróbować sięgnąć po najwyższe laury. Udowodnił wszystkim wokół, że choć został skreślony, to nie ma zamiaru schodzić ze sceny. Fakt, że jego koledzy z juniorskich lat są już kilka kroków przed nim, nic nie zmienia, a wręcz dodatkowo go motywuje. Nie ma wątpliwości, że Pierre Gasly też tam trafi.

Wydanie:

Kategorie: Aktualne

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy