Piersi w sieci

Piersi w sieci

Lobby Biuściastych i Małobiuściastych, Stanikomania, Duży Biust – fora internetowe mają coraz większą siłę nacisku

Kiedy w wyszukiwarkę wrzucamy hasło „piersi”, wyświetla się nam 3,75 mln wyników, znalezionych na stronach w języku polskim, angielskim i niemieckim. Dla zapytania „biust” wyskakuje nieco mniej – 2,1 mln linków.
Na przewagę piersi wpływa być może Paweł Kukiz i jego Piersi, Maleńczuk i Waglewski znaleźli się między biustami z piosenką „Biust”. Jako pierwsze pojawiają się linki wywołujące chętkę na powiększanie biustu – wystarczy apetyt na tabletki, żele, kremy powiększające. I spora porcja gotówki. Zanim się zacznie biust powiększać, można wyczytać, że „kwestia wielkości biustu zaczyna odgrywać rolę ogólnoludzką i cywilizacyjną”, lub pofilozofować, czy „jesteśmy genetycznie zaprogramowani” na postrzeganie kobiety przez pryzmat rozmiaru piersi. Pewnie „małobiuściaste”, czyli panie z mniejszymi biustami, tak nazywają się forumowiczki z Lobby Małobiuściastych, uznałyby tę tezę za dyskusyjną. Jeśli któraś uzna, że to biust steruje światem, czas na zmiany. Między piersiowymi tematami reklamują się kliniki powiększające piersi, stawiające na bezbolesność i natychmiastowy efekt, inaczej niż kliniki ze skalpelem. Jest oczywiście trochę sklepów internetowych z bielizną i kosmetykami dla piersi, bo te też mogą je wesprzeć w walce o biust wymarzony.

Biusty znane i nieznane

Kobiece piersi, od dawna wiadomo, są bardziej interesujące dla panów, stąd wiele linków nie bawi się w słowa, a stawia na obraz – fotografie, filmiki, krótkie opisy. Chętnie pozujące anonimowe panny i panie używają w opisach zwykle trzech nazw na tę część ciała: piersi, biust, cycki. Pośród tych mniej anonimowych biustów w ilości odsłon trudno dorównać popularnością Dodzie, choć plotkarskie portale pokazują ją ubraną.
Pojawia się też pełną piersią nasza duma narodowa: najpiękniejszy biust świata, 19-letnia kaliszanka Iga Wyrwał. Pozwala bez ograniczeń podnosić poziom patriotycznego samopoczucia, że dobre, bo polskie. A gorące plotki zajmują się zgadywankami, czyj to biust. Martwią się przyszłymi dramatami właścicielek zoperowanych biustów, którym za kilka lat grozi spadek zainteresowania, bo wyjdą na jaw skutki uboczne operacji lub zanik efektu. Co wówczas zrobią? Pozostaną ćwiczenia i masaże na ładny biust oraz sporo rad w sieci, społeczność biustów po zabiegach.
W pierwszej dziesiątce wyników wyszukiwania, czyli na pierwszej stronie, pojawiają się też informacje poważne i naprawdę dla kobiet istotne – o nowotworach piersi, ich objawach, leczeniu, lekach, diecie. Wirtualna rzeczywistość sprzyja szczerym rozmowom, szukaniu pomocy i wsparcia u lekarzy, położnych, które też się zajmują kobiecymi piersiami, i u amazonek. Nie od razu można trafić do tych najciekawszych miejsc poświęconych piersiom, czyli do najsilniejszych społeczności „biuściastych”, ale jeśli się trafi do jednego z dwóch lobby – drzwi otwarte do innych.

Stanikologia stosowana

Dobrze trafić na blogi Stanikomania – biuściasty stan umysłu i Balkonetka, czyli miejsce szczęśliwych biustów. Są miejscami wymiany komentarzy, źródłem „biuściastej” wiedzy, międzynarodowych obyczajowych i kulturowych obserwacji tematu. Blogerki zbierają takie informacje, jak o prawie kobiet w Arabii Saudyjskiej do pracy w bieliźniakach, by nie być zmuszanymi do upokarzających je zakupów i rozmów na „intymny” temat z obcym mężczyzną. To przeszkadza kobietom, ale też ich mężom i braciom. Czy o szwaczach w Jordanii u jednego z modnych producentów bielizny, którzy są traktowani w sposób urągający jakiejkolwiek przyzwoitości. Stanik wart 40 dol. musi być uszyty w trzy i pół minuty, za 4 centy. „Biuściaste” z Dużego Biustu organizują grupowe wyprawy na łowy biustonoszy w różnych miastach, wymieniają się adresami dobrych miejsc na „biuściaste” zakupy. Takie cenne, „biuściaste” doświadczenia trafiają też na Stanikologię dla nastolatek, Biuściasty Katalog Staników czy Katalog Małobiuściasty. Mówią, jak kupować biustonosze w realu, w sklepach internetowych, za granicą, jak przeliczyć rozmiarówkę polską i angielską. Ułatwiają handel wymienny – wymianę, sprzedaż; staniki dla mam i amazonek. Stanikowo-poradnikowo podpowiada, jak sprawdzić, czy stanik dobrze leży. Można też użyć elektronicznego bra-fittera – swoistego kalkulatora wyliczającego rozmiary stanika (bra-fitter to osoba fachowo dobierająca biustonosze do indywidualnych warunków). Zagubione w braku czy nadmiarze biustonoszy, które nie uszczęśliwiają biustów, ich właścicielki szukają pomocy u blogerek. Twórczyni Stanikomanii „jest miłośniczką dobrze dopasowanej i pięknej bielizny, zwłaszcza tej szytej w rozmiarach powyżej miseczki F. W wolnych chwilach oddaje się buszowaniu po bieliźnianych rejonach sieci tudzież zgłębianiu tajników stanikologii stosowanej i bra-fittingu. Chętnie dzieli się z innymi kobietami swoją wiedzą i doświadczeniem”. Została drugą blogerką roku 2008 w kategorii „Życie” Wiadomości 24. Odzew komentatorek mówi o dużych potrzebach „stanikologii stosowanej”.
Jak się zdaje, najbardziej opiniotwórcze to Lobby Małobiuściastych i Lobby Biuściastych. Biuściaste i Małobiuściaste wszystkich krajów, łączcie się, chciałoby się powiedzieć. I łączą się – na bra-imprezach czy bra-eventach, na wzór choćby brytyjskich fitting events. Podnoszą statystyki świadomości biustonoszowej kobiet, a warto pamiętać, że bra-fitterki uważają, iż tylko 5% kobiet w Polsce nosi dobrze dobrane staniki. Lobbystki mają swoje stanikowe guru, dla których są gotowe podążać z odległego krańca kraju. Według zadziornego hasła „Ostanikujmy Polskę!” ze Stanikomanii marzec był miesiącem bra-fittingu. Panie ostanikowały się w wielu miastach, od Lublina, Rudy Śląskiej, Warszawy, Wrocławia po Łódź, Białystok i Żary. Były spotkania bra-lobbystek i pań po raz pierwszy oddających się w ręce bra-fitterek. Były spotkania edukacyjne, prelekcje, wykłady: „(…) Miałam także pierwsze spotkanie z młodzieżą, zainteresowanie było spore, podobnie jak zdziwienie w oczach dziewcząt słuchających, że rozmiarówka nie kończy się na D (…)”, pisała jedna z lobbystek. Są wyzwaniem i wymagającym klientem dla producentów – wcale nie niszowym – tych dużych i małych rozmiarów.

Zrozumieć lobbystkę – bra-slang

Stanikomaniaczki z Lobby Małobiuściastych porozumiewają się własnym, bra-elitarnym językiem. Podobnie zresztą jak wszystkie o biuściastym stanie umysłu członkinie internetowych społeczności. Wprowadzają się w stanikowy slang słownikiem tworzonym na bieżąco. Bardzo dowcipnie, inteligentnie, z poczuciem elitaryzmu.
Wezwanie: „Zostań członkinią Lobby i bądź dumna z biustu” kończy zestaw zasad lobby, wszak piersiom należy się według nich królewskie traktowanie, regularne badania, by nigdy nie zniknęły. W słowniczku trudnych biuściastych słów występują w alfabetycznej kolejności „buły, bułki”, czyli „zagubione kawałki biustu, występujące wszędzie, tylko nie na miejscu biustu właściwego”. Do ich typologii zaliczają się sexy buły, wałeczki, buły podpachowe i buły plecne – największe stadium zaawansowania buł. Ciekawym pojęciem jest „migracja”, czyli „proces przemieszczania się tłuszczu na ciele z rejonów pachowo-plecnych do miseczki stanika”. Migracji przeciwdziała „wygarnianie”, czyli czynność konieczna przy mierzeniu nowego stanika – zdecydowane sięgnięcie pod pachę i zgarnięcie niezagospodarowanego ciała do miseczki. Lobbystki opisują też zjawiska „jednopiersi”, czyli „poziomego monolitu inaczej”. Niektóre panie mają fobie, np. „fobię literową”. Boją się literek rozmiaru miseczek swojego stanika, przy czym każda ma inną „ściśliwość” piersi. Są i pancerze, pancerniki, skorupki, karmniki, staniki z golfem.
Kraina biuściastych społeczności dowiaduje się, że żyje w Stanikowym Matriksie. Blogerka SM proponuje dwie pigułki – niebieską i czerwoną. „Weź niebieską pigułkę, a obudzisz się we własnym łóżku, myśląc, że to był tylko sen. Weź czerwoną pigułkę, a zostaniesz w Krainie Czarów i pokażę Ci, jak głęboka jest królicza nora, czyli jak może wyglądać prawdziwy, dobrze dopasowany stanik”. Mieszkanki Stanikowego Matriks mają zakodowany ściśle określony świat rozmiarów biustonoszy, w jakie „wtłacza się ich piersi”, pisze blogerka, a jest przecież inna biuściasta rzeczywistość…
Piersi w sieci wiele mają odmian. Niewątpliwie najciekawsze są światy społeczności, które nie dość, że tworzą „biuściaste rzeczywistości” z własnymi dekalogami, językiem, przywódcami i boginiami, to kreują gusty i wymagania. I dobrze, bo służy to edukacji, wyrabianiu dobrych nawyków i świadomości wagi piersi w życiu nie tylko kobiety. Producentów zmusza do działań na rzecz cennej klienteli, która w sieci może mieć wpływ na sprzedaż marki lub modelu, a sklepy – do wysiłku i profesjonalizmu. Dobre jest też wyciąganie z domów tych zagubionych i zakompleksionych właścicielek biustów do reala, by coś zmienić pod opieką bra-fitterki – wyjście ze Stanikowego Matriksa. Dzięki sieci urosła biuściasta siła z biuściastym punktem widzenia.

_________________________

Bra Matrix

Polskie społeczności „biuściaste” są bardzo aktywne. Marcowe spotkania, które dwie z pań na gorąco relacjonowały również na niemieckiej stronie Busenfreundinnen, spotkały się z odzewem Niemek, które też chcą bra-eventów i próbują się skrzyknąć. Po angielsku, jak polecają lobbystki, można wejść na Break out of the Bra Matrix, 80B doesn’t exist!, po czesku Všechno o podprsenkách, Busthalter, a po litewsku – Iskirpte.

Wydanie: 15/2009

Kategorie: Media
Tagi: Beata Dżon

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy