Pierwsze urodziny ”Przeglądu”

Pierwsze urodziny ”Przeglądu”

Rok temu, 20 grudnia ukazał się pierwszy numer “Przeglądu”. Był on bardzo stanowczą i bardzo szybką reakcją dziennikarzy dawnego “Przeglądu Tygodniowego” na arbitralne decyzje jego właścicieli. Zespół i jego współpracownicy nie uznali za oczywiste, że mało kompetentny, ale butny i arogancki właściciel może wszystko. Zaprotestowaliśmy przeciwko narzucanym decyzjom. Ale nie skończyło się tylko na sprzeciwie. Wyciągnęliśmy wnioski z tego, że w warunkach wolnego rynku władzę i uprawnienia decyzyjne mają tylko właściciele.

Założyliśmy własny tygodnik. Uznaliśmy, że sami potrafimy lepiej robić pismo oparte na niezależności dziennikarskiej i wspólnocie poglądów. Początki były równie dramatyczne, jak sama decyzja o pracy na własny rachunek. Gdy nasi przyjaciele i znajomi szykowali się do świąt Bożego Narodzenia, biegali za prezentami i myśleli o Gwiazdce, my za pożyczone pieniądze, na domowych komputerach szykowaliśmy pierwszy numer “Przeglądu”.
Nie piszę o tym, by się użalać, ale by choć trochę pokazać drogę, jaką przeszliśmy. Wiele razy pytano mnie o to, czy nie baliśmy się ogromnego ryzyka, jakim jest wydawanie nowego tytułu, zwłaszcza przy braku środków finansowych i przy tak silnej konkurencji.
Odpowiedź jest oczywista. Jasne, że się baliśmy, bo tylko ludzie bez wyobraźni niczego się nie boją. Ale największą tremę mieliśmy, czekając na reakcję Czytelników. Co zrobią? Jak zareagują na zmiany? Czy przejdą za swoimi autorami do nowego tytułu?
Środowisko dziennikarskie na ogół życzliwie przyjęło pojawienie się naszego tygodnika. Z jednym wyjątkiem. Aspirujący do miana pisma eksperckiego miesięcznik “Press” tak nas ocenił na dzień dobry: “Przyszłość “Przeglądu” widzę czarno – warsztatowo słaby, komentarze szablonowe, uboga faktografia” itd. A na koniec “odejście całego zespołu dobrze zrobiło “Przeglądowi Tygodniowemu””.
Cóż można dziś powiedzieć autorom i ekspertom “Pressa”? Nie sprawdziły się ich prognozy. Ale bez urazy. Życzymy im naszego nakładu i tyluż czytelników.
Kończymy rok z nakładem 123 tys. egzemplarzy i to nie jest nasze ostatnie słowo. Mocnym akordem, podsumowującym pierwszą rocznicę tygodnika będzie wręczenie “BUSOLI” – nagród “Przeglądu” za 2000 rok. Wyróżnimy ludzi, którzy konsekwencją w działaniu i wiernością przyjętym wartościom sprawiają, że świat jest lepszy i mądrzejszy. “BUSOLE” to nagrody za ciągły, często wieloletni trud, który przynosi dobre owoce. Dla ludzi twórczych, upartych i wytrwałych. Chcemy, by były to coroczne nagrody, wręczane w grudniu, w kolejne rocznice tygodnika.
Chcemy, by “Przegląd” dalej się zmieniał, by zwiększał objętość, poprawiał szatę graficzną.
Bym nie musiał odpisywać autorom, że choć ich tekst jest ciekawy, to, niestety, nie ma wolnego miejsca.
Będą nowe rubryki, nowe kolumny tematyczne. Na naszych łamach pojawią się kolejni autorzy. Pomysłów mamy wiele.
Najważniejsze, że mamy dla kogo pisać. Tworzy się bardzo ciekawe, chłonne intelektualnie i niepokorne środowisko.
A ja mam nadzieję, że zespół “Przeglądu” po rocznej przerwie będzie miał wreszcie spokojne i prawdziwie rodzinne święta.
Czego serdecznie życzę także wszystkim naszym Czytelnikom.

Wydanie: 51/2000

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy