Autorytarne pokusy

Autorytarne pokusy

Władza, nie będąc w stanie zapewnić obywatelom bezpieczeństwa socjalnego, obiecuje rozprawić się z „bandziorami, dilerami, aferzystami”. Państwo, nie radząc sobie z prądami ekonomicznymi, które występują na poziomie ponadnarodowym, pręży muskuły na krajowym podwórku. Scenografia tworzona przez czarne mundury służb specjalnych, kominiarki, broń maszynową, zaciśnięte pięści i wchodzenie do domu nad ranem razem z wyważonymi drzwiami – choć kojarzy się z reżimami faszystowskimi – ma symbolizować państwo w roli silnego i zdecydowanego kowboja. Telewizyjne programy informacyjne, które w Polsce przypominają coraz bardziej kroniki policyjne (zatrzymania, kolejne rozprawy sądowe, nowelizacje kodeksu karnego zaostrzające przepisy i wprowadzające nowe typy przestępstw w zachowaniach, które wcześniej nie były penalizowane, itd.), mają utwierdzić Kowalskiego w przekonaniu, że świat za oknem jest niebezpieczną dżunglą. A jedynym obrońcą w tym strasznym świecie jest państwo ze swoim aparatem represji.
Takie zagrywki z jednej strony odwracają uwagę opinii publicznej od realnych i naprawdę ważnych problemów, ale z drugiej zwiększają kontrolę nad obywatelami i budują atmosferę akceptacji dla coraz większej represyjności. Kowalski w jakimś stopniu to kupuje, nie myśląc, że ostatecznie wzrost represji i penalizacji życia publicznego skierowany jest przeciwko takim jak on.
Na przykład istniejące w Polsce represyjne przepisy związane z posiadaniem miękkich narkotyków są świetnym środkiem do kryminalizacji dzieciaków z biednych dzielnic. I nie chodzi tutaj o zwalczanie narkotyków, jak mówi oficjalna wersja ideologii „antynarkotykowej”, ale właśnie o prosty pretekst do trzymania w ryzach młodych ludzi, a także różnych niepokornych, których zawsze można oskarżyć o posiadanie narkotyków. Ostatnio wyszedł z aresztu jeden z liderów Wolnych Konopi, zamknięty pod fałszywym zarzutem rozprowadzania narkotyków. Przesiedział bez powodu kilka miesięcy. Gdyby zalegalizować zwalczane używki, to nie tylko prawdziwi dilerzy narkotykowi zostaliby bez zajęcia, ale też wykrywalność policji bardzo by spadła – dziś, ganiając dzieciaki z trawką, policja może poprawiać swoje urzędnicze statystyki.
Ideologia walki z przestępczością na poziomie systemowym nie oznacza wcale troski o bezpieczeństwo obywatela. Państwu bardziej zależy na zapewnieniu „dobrych i bezpiecznych” warunków inwestorom. Jak twierdzi Zygmunt Bauman, w dzisiejszych czasach państwo będące okręgiem policyjnym ma przede wszystkim zagwarantować kapitałowi spokój, by robił interesy bez niepotrzebnych i nieplanowych wystąpień klas ludowych. Biznes szuka przestrzeni wolnych od niepokojów społecznych, buntów politycznych i roszczeniowych mas. Lokalna władza, zachęcając do inwestycji na swoim terenie, obiecuje zazwyczaj m.in. posiadanie zdyscyplinowanej armii pracowników, która nie jest skłonna do strajków, nie ma wielkich aspiracji finansowych, nie ma też zamiaru należeć do związków zawodowych. To właśnie nazywane jest przez biznes i jego państwowych ochroniarzy porządkiem.
Czasem jednak organy państwa na własną rękę oferują – niczym mafia – „ochronę”. Ci, którzy nie chcą z niej skorzystać i właściwie się odwdzięczyć, mogą mieć problemy. Tak jak przedsiębiorczy ludzie z Agro-North opisani na łamach „Polityki” (nr 19/2013) przez Piotra Pytlakowskiego. Jeśli zaprezentowane przez Pytlakowskiego informacje są prawdziwe i gdańscy funkcjonariusze CBŚ wymuszają na przedsiębiorcach „współpracę”, to co na to premier Tusk i szef MSW? Na konferencji prasowej minister Sienkiewicz nie odniósł się do zarzutów wobec CBŚ, tylko obwieścił rozbudowywanie tej formacji… Kiedy w 1996 r. członkowie brygady antyterrorystycznej żądali we Wrocławiu haraczu od klubu Reduta i spotkali się z odmową, napadli na gości. Dziś nie trzeba napadu – wystarczy donos napisany do służb przez same służby… To wystarczająca podkładka do wszczęcia działań i utrudnienia życia wybranym osobom. Po wrocławskiej historii z Redutą wybuchła jednak ogólnokrajowa afera, brygadę antyterrorystyczną rozwiązano, a komendant wojewódzki policji został zdymisjonowany. Obecnie panuje całkowite milczenie i przyzwolenie na autorytarne mechanizmy, które nie powinny mieć racji bytu w demokratycznym społeczeństwie. A bohaterowie artykułu Pytlakowskiego mogą jedynie zanucić sobie piosenkę Janusza Reichela: „Policjant broni mnie przed oszustem, policjant broni mnie przed bandytą, policjant broni mnie przed gangiem, lecz kto obroni mnie przed policjantem?”.

Wydanie: 21/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy