Dzieci Balcerowicza i Rydzyka pod flagą biało-czerwoną

Dzieci Balcerowicza i Rydzyka pod flagą biało-czerwoną

Najnowszy raport OECD pokazuje prognozę rozwoju poszczególnych krajów w perspektywie 50 lat. Przewidywania dla Polski nie są najlepsze. Dystans polskiej gospodarki do najbogatszych państw nie zmniejszy się, dodatkowo w tym czasie prześcignie nas wiele innych krajów – m.in. Węgry, Rosja, Chile, Estonia czy Chiny mają mieć większy PKB na osobę niż Polska. Oczywiście jak w przypadku każdej prognozy w obecnych, niepewnych czasach należy traktować takie przepowiednie ze sporą ostrożnością, ale warto również pamiętać o tym, że ukazują one pewien trend. Zwiększenie do 29 tys. dol. na osobę polskiego PKB w roku 2030 i tak należy uznać za zbyt optymistyczne w kontekście kończących się w 2020 r. zastrzyków pomocy finansowej UE.
Nie trzeba jednak dokonywać skomplikowanych analiz społeczno-ekonomicznych, aby dostrzec i poczuć, że sprawy w Polsce kiepsko się układają. Ostatnie zadymy z udziałem narodowców i nacjonalistycznej prawicy na ulicach polskich miast to przecież pewien przejaw frustracji społecznej.
I jeśli pan prezydent czy rząd sądzą, że kolejnym zaostrzeniem przepisów rozwiążą problem bijatyk i agresji skrajnej prawicy, to znaczy, że już zupełnie stracili kontakt z naszą szarą codziennością. Dalsze ograniczanie, pod pretekstem wydarzeń z 11 listopada, praw obywatelskich – w kraju, gdzie i tak aktywność społeczna jest bliska zera – to najgorszy wniosek, jaki można wyciągnąć.
Banałem będzie stwierdzenie, że łysi bojówkarze rozwalający wszystko, co stanie im na drodze i jest inne, to – z jednej strony – odpady neoliberalnego kapitalizmu, który zepchnął ich na zupełny margines życia społecznego oraz peryferie rynku pracy. Mieszkańcy blokowisk oraz miasteczek bez przyszłości – rynek ich wypluł jako odpady zachodzących procesów ekonomicznych. Państwo polskie nie oferuje im żadnej formy recyklingu, a jedynie może ich wepchnąć na stadiony piłkarskie (gdzie raz na tydzień poczują „wspólnotę”) oraz pogrozić im pałką policyjną.
Z drugiej strony, to oczywiście ideologiczne dzieci Kaczyńskiego i Rydzyka. Nienawiść do „obcego”, „czerwonego”, „niepolskiego” to obfite plony z nasion rzucanych od wielu lat w imperium medialnym Rydzyka i na wiecach PiS. I choć w tym roku Kaczyński taktycznie odciął się od narodowców, to przecież te same hasła „prawdziwych Polaków” można usłyszeć zarówno na stadionach opanowanych przez prawicowych kiboli, jak i na partyjnych sabatach PiS.
Kościół i jego hierarchowie, którzy mają tak wiele do powiedzenia na temat polityki, moralności i seksu, znowu kompletnie zamilkli przy okazji kolejnych awantur prawicowego tłumu. Widocznie okrzyki „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” nie tylko ich nie oburzają, ale nawet brzmią całkiem sympatycznie i swojsko.
A ci, którzy obecnie udają zdziwienie zaatakowaniem przez prawicowych bojówkarzy ambasady rosyjskiej, niech posłuchają, jaki obraz Rosji budują na co dzień polskie media i politycy z Wiejskiej. Rosja w polskich przepychankach politycznych od wielu lat z jednej strony odgrywa rolę imperium odpowiadającego za wszelkie niepowodzenia Polski, z drugiej uznawana jest za zacofany kraik, który można okładać kijem przy byle okazji. Europa – jak widać – jest innego zdania i słusznie oburza się z powodu wydarzeń sprzed ambasady rosyjskiej w Warszawie.
Całe to zamieszanie paradoksalnie znowu jest na rękę PO i miotającemu się rządowi Tuska. Choć na kilka dni zeszły na bok skandale i kłótnie wewnątrz PO. A i wyborcom można pokazać po raz kolejny: jeśli nie my, to mogą przyjść oni. Mechanizm ten jednak stracił chyba moc oddziaływania. Zamiast strachu przed PiS i prawicową agresją w społeczeństwie pojawia się coraz częściej zupełna obojętność oraz wycofanie. I po raz kolejny dominującym stanem w Polsce staje się „próżnia społeczna” – żadnych więzi, żadnych wspólnot, brak nadziei na zmianę i coraz powszechniejsza emigracja wewnętrzna. Kiepskie nastroje do obchodów 25. rocznicy zmiany systemowej.

Wydanie: 47/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy