Teologia zarządzania państwem

Teologia zarządzania państwem

Polska prawica wciąż mówi o jedynie słusznej wersji moralności, stara się zachować monopol na interpretację historii i przedstawia się jako obrońca świętej prawdy. Ten propagandowy język PiS i jego prawicowych satelitów został przejęty wprost od Kościoła. Aby nauczyć się takiej postawy, która nie znosi jakiegokolwiek sprzeciwu, prawicowi posłowie i senatorzy raz do roku biorą udział w specjalnej Pielgrzymce Parlamentarzystów na Jasną Górę. Tam zazwyczaj otrzymują proste instrukcje, co należy mówić i jakie postawy polityczne są godne przyjęcia.
W tym roku mogli usłyszeć, że „na naszych oczach jawi się nietolerancyjny laicyzm, który odrzuca samą możliwość istnienia etyki naturalnej. Została otwarta droga do moralnej anarchii”, jak zauważył abp Depo. Dodał on srogo: „Nie ma autentycznej wolności bez prawdy. Bowiem bez prawdy jest prosta droga do libertynizmu i ateizmu”. Szkoda, że nikt nie przypomniał w tym kontekście słów amerykańskiego filozofa Richarda Rorty’ego, który przestrzegał przed składaniem wolności na ołtarzu jakiejkolwiek wersji prawdy. Pisał on: „Jeśli zadbamy o wolność polityczną, prawda i dobro same się obronią”.
W Polsce nie wiadomo czemu przyjęło się założenie, że nie polemizuje się z ideologicznym zacietrzewieniem Kościoła. Być może nikt nie traktuje serio kościelnych komunikatów albo nawet nikt ich nie słucha. A szkoda. Bo polemika z dogmatami i pouczeniami hierarchów mogłaby pokazać, jak bardzo zamknięty na współczesność i dialog jest polski Kościół. Traktując głos z ambon jako opinię poważnego uczestnika życia publicznego, musielibyśmy zaszufladkować tę ideologię jako skrajnie prawicową, autorytarną i archaiczną.
„Na naszych oczach objawia się kulturowy fundamentalizm, który nie chce uwzględniać wątków religijnych”, narzeka abp Depo, robiąc wrażenie ślepego na jedno oko, bo nie dostrzega fundamentalizmu religijnego, nie widzi agresji lokalnych nacjonalistów ani prawicowego autorytaryzmu dużej części polskiego parlamentu. Polska prawica jest tak archaiczna i tak odbiega od standardów europejskich, że trudno byłoby jej znaleźć sojuszników pośród europejskiej konserwatywnej prawicy. Dla ministra Gowina, posła Żalka czy całej PiS-owskiej zbieraniny sejmowej tacy brytyjscy konserwatyści to z pewnością awangarda eurolewaków, którzy niszczą tradycyjną rodzinę. Przypomnijmy bowiem, że w tym samym czasie, kiedy w polskim Sejmie blokowano przyznanie jakichkolwiek praw związkom partnerskim, brytyjska konserwatywna prawica legalizowała małżeństwa homoseksualne. Jak widać, opłacało się Anglikom przeprowadzić w XVI w. reformację i stworzyć Kościół podporządkowany władzy państwa, a nie Watykanu. Polska wciąż czeka na własną reformację oraz oświecenie, które mogą spowodować, że Kościół będzie służył państwu i jego obywatelom, a nie państwo będzie sługą Kościoła i sponsorem jego zachcianek.
Polska prawica, szukając dla swoich haseł sojuszników w Europie, musiałaby współpracować ze skrajnie prawicowym Frontem Narodowym we Francji czy neofaszystowską NPD w Niemczech. Bo jedynie w takich kręgach w Europie Zachodniej można znaleźć zrozumienie dla postulatów Kaczyńskiego czy Gowina. To pokazuje, jak bardzo przesunęła się na prawo oficjalna scena polityczna w Polsce. Ale im więcej będzie zaciętości i fundamentalizmu po prawej stronie, tym szybciej zostanie ona ośmieszona.
Metropolita częstochowski, twierdząc, że „wolność polityczna nie jest i nie może być oparta na relatywistycznej idei, że różne prawdy głoszone mają tę samą wartość”, przyznaje, że są poglądy mające większą wartość i takie, które nic nie znaczą. Kto ma decydować o tym, które mają społeczną wartość, a które są bezwartościowe? Jakie są kryteria rozstrzygania i oceniania poglądów obecnych w debacie publicznej? Dla Kościoła to oczywiste: prawdziwe i godne pochwały są tylko poglądy zgodne z jego linią ideologiczną. Tyle że współczesna polityka nie jest teologią, a społeczeństwo demokratyczne jest z założenia społeczeństwem różnorodnym i otwartym na różne opcje. Państwo i jego służby nie powinny stać na straży katechizmu ani jakiejkolwiek ideologii, lecz praw obywatelskich i zdrowego rozsądku.

Wydanie: 7/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy