PiS wojuje z ogródkami

PiS wojuje z ogródkami

Po wprowadzeniu proponowanej przez PiS ustawy swoje działki straci 80% działkowców

PiS nie odważy się wyjść z likwidacją Polskiego Zwią-zku Działkowców przed wyborami samorządowymi – przewiduje prezes PZD, Eugeniusz Kondracki. – Taka decyzja nie przysporzyłaby mu elektoratu. Opór działkowców rośnie, co dokumentuje ponad 400 tys. podpisów przeciwko projektowi PiS, a dodatkowo zdecydowaną i jasną deklarację złożyła Samoobrona. Ostatnio podczas Krajowych Dni Działkowca w Bełchatowie wobec ponad 3 tys. gospodarzy ogródków Andrzej Lepper zajął jednoznaczne stanowisko: – Samoobrona żadnych działań i projektów zmiany dotychczasowej Ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych nie poprze.
Jednak co będzie po wyborach? – prezes Kondracki zawiesza głos. – To już druga kadencja walki PiS z działkowiczami. Wojna totalna. Sądzę, że kolejna wersja projektu zakładającego likwidację związku, nacjonalizację jego majątku, komunalizację prywatnej własności działkowiczów i komercjalizację terenów ogrodów jednak wypłynie. I co wtedy?

Przetrwa co piąty działkowiec

W Polskim Związku Działkowców już teraz dokonywane są symulacje, co się stanie z użytkownikami działek, jeśli prawo PiS zostanie przeforsowane. Wyliczono np., że działkowcy w 3718 ogrodach działkowych swoich działek nie otrzymają, bo status prawny tych terenów uniemożliwia ich skomunalizowanie. Działkowicze nie będą mogli też, nawet jeśli znajdą pieniądze, odkupić od gmin swoich ogródków, a to jest główne założenie projektu PiS. Gminy bowiem nie będą mogły sprzedać, nawet za symboliczną opłatę, działek w ogrodach, w których grunty objęte są roszczeniami osób fizycznych (ponad 9 tys. działek) i osób prawnych (ponad 10 tys. działek). Działkowicze pozbawieni zaplecza swego związku będą musieli się umawiać z innymi podmiotami i negocjować ceny wykupu. Nie będą mogli sprzedać terenów, o które toczą się różne spory prawne, postępowania sądowe (np. w Warszawie obejmuje to ponad 12 tys. działkowców) lub które zostały usunięte ze studiów i planów zagospodarowania przestrzennego. Nie da się szybko sprzedać działek w ogrodach, których dokumenty własności zaginęły, brak innych uregulowań itp., itd. Polski Związek Działkowców bada stan prawny wszystkich ogrodów. W tej chwili brakuje danych co do ponad 600 ogrodów (ponad 140 tys. pojedynczych działek). Z dotychczasowej analizy wynika jednak smutna prawda, że na ok. 900 tys. działkowców zaledwie 20% będzie mogło skorzystać z „dobrodziejstw projektu PiS”, choć niekiedy zamiast obiecywanego uwłaszczenia czeka ich zaledwie dzierżawa własnego ogródka. Reszta działek po prostu zniknie, tereny trafią na rynek nieruchomości, kupią je inwestorzy, a nie amatorzy sałaty i jabłek z własnego ogródka.

Płynie rzeka protestu

Totalna wojna PiS z „działkowym układem” dotyka prawie miliona niezamożnych, starszych, spracowanych ludzi, najczęściej rencistów lub emerytów. Autorom projektu zakładającego zburzenie funkcjonującego dotąd systemu organizacyjnego ogrodnictwa działkowego w Polsce przyświeca myśl zniszczenia wszystkiego, co może się kojarzyć z PRL, a właśnie w tym okresie korzystanie z działek stało się bardzo popularne, ponieważ było jakąś pozapieniężną gratyfikacją za marnie opłacaną pracę. Gospodarze ogródków nieodpłatnie korzystali z działek, byli właścicielami wszystkiego, co zasadzili, zdjęto z nich też wszelkie problemy związane z roszczeniami byłych właścicieli terenów, na których zlokalizowane są działki. To była jakaś forma pomocy państwa – tamtego państwa – przyznawana w sposób powszechny i sprawiedliwy. Jednak „tamta” sprawiedliwość przegrała z „nową” sprawiedliwością spod znaku PiS. Dlatego działkowicze protestują. Bronią przyjętej zaledwie rok temu nowej Ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych.
Składają podpisy na długich listach i wysyłają do związku, który dotąd zapewniał im spokojny trud na kawałku ziemi. Czy teraz znajdzie tyle siły, by przeciwstawić się nawiedzonym terminatorom?


Czym grozi projekt PiS?
Z projektu PiS wynika, że zasadniczym celem autorów jest uchylenie Ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych, a w konsekwencji – odebranie przysługujących obecnie działkowcom praw oraz zburzenie funkcjonującego systemu organizacyjnego ogrodnictwa działkowego w Polsce. W rezultacie działkowcy utracą takie długoletnie prawa jak:
– tytuł prawny do działki umożliwiający nieodpłatne korzystanie z niej,
– własność naniesień i nasadzeń na działkach,
– wyłączenie obowiązku ponoszenia kosztów związanych z wykupem działki lub czynszem dzierżawnym,
– zwolnienie z podatku rolnego,
– ochrona przed roszczeniami byłych właścicieli terenów, na których zlokalizowane są działki,
– możliwość współdecydowania przez wszystkich działkowców o najważniejszych sprawach związanych z funkcjonowaniem ogrodów.

 

Wydanie: 39/2006

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy