Podejrzany agent Tomek

Podejrzany agent Tomek

Były agent CBA i poseł PiS z prokuratorskimi zarzutami

Życie Tomasza K. to gotowy scenariusz na film sensacyjno-obyczajowy, tyle że z finałem w więziennej celi. Po wielu przygodach słynny agent Tomek z Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz poseł Prawa i Sprawiedliwości dostał właśnie sześć zarzutów prokuratorskich. Organa ścigania zarzucają mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy.p

Miłośnik luksusowych aut

Przez kilka lat agent Tomek brylował na łamach prasy jako miłośnik eleganckich ubrań, wykwintnych trunków, drogich aut i pięknych kobiet. Zwłaszcza jednej, szefowej stowarzyszenia Europejskie Centrum Wsparcia Społecznego Helper w Olsztynie, prowadzącego domy pomocy dla chorych i starszych osób. Jednak największe wrażenie zrobił na nim samochód Katarzyny Sz. – porsche cayenne za 300 tys. zł. Tomasz K. zauroczył panią prezes do tego stopnia, że oddała mu kierownicę, a niebawem i serce. W czerwcu 2013 r. doszło do skandalu towarzyskiego. Podczas imprezy imieninowej posłanki PiS Iwony Arent Tomasz K. zagroził mężowi swojej nowej partnerki, że go pobije. Gdy awantura stała się głośna, klub parlamentarny PiS zawiesił agenta w prawach posła, a ten wkrótce sam zrezygnował z członkostwa w klubie. W lutym 2015 r., kilka miesięcy przed końcem kadencji, zrzekł się mandatu, uzasadniając to względami rodzinnymi. Był już wtedy mężem Katarzyny Sz. i ojcem ich córki.

Pojawiły się jednak sugestie, że nie sprawy rodzinne, ale kłopoty z prawem stały się powodem odejścia z polityki. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadziła wobec niego śledztwo w sprawie ujawnienia tajemnicy służbowej oraz bezprawnego wykorzystania i rozpowszechniania wiadomości z postępowań, w których Tomasz K. jako agent CBA brał czynny udział. A on w wywiadzie rzece przechwalał się, jak to zastawił pułapkę korupcyjną na posłankę PO Beatę Sawicką, jak wrobił w przyjęcie łapówki Weronikę Marczuk, aktorkę i prawniczkę, która miała pomóc w prywatyzacji Wydawnictw Naukowo-Technicznych, wreszcie jakie działania podejmował w sprawie willi w Kazimierzu Dolnym, rzekomo nielegalnie kupionej przez Jolantę i Aleksandra Kwaśniewskich. Wszystkie te akcje zakończyły się fiaskiem, a w dwóch ostatnich Tomasz K. został oskarżony o przekroczenie uprawnień. W październiku 2016 r. przejęta przez PiS prokuratura śledztwo wobec niego umorzyła.

Biznesmen charytatywny

W tym czasie Tomasz K. zamieszkał z rodziną na ekskluzywnym olsztyńskim osiedlu i udzielał się w stowarzyszeniu Helper, które prowadziło domy opieki społecznej w Olsztynie i kilku okolicznych gminach. Były agent zastąpił nawet żonę na funkcji prezesa Helpera. Stowarzyszenie otrzymywało pokaźną pomoc z samorządów i funduszy unijnych. Z tych dotacji należało się rozliczyć, ale z tym Helper miał problemy. W maju 2014 r. generalny inspektor informacji finansowej Ministerstwa Finansów powiadomił Urząd Kontroli Skarbowej o podejrzanych transakcjach na rachunkach Helpera. Chodziło o zawyżanie kosztów budowy i remontów obiektów stowarzyszenia. Potem kontrole zaczęły prowadzić jednostki samorządów i Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie. Okazało się, że za publiczne pieniądze kupowano m.in. luksusową bieliznę, markowe perfumy, wysokiej klasy sprzęt RTV, elektryczną deskorolkę i dron oraz odzież… narciarską. Tomasz K. tłumaczył, że dzięki perfumom podopieczni poczują odrobinę luksusu, a dron będzie filmował imprezy organizowane przez stowarzyszenie. Jeden z byłych pracowników Helpera wyjawił nam, że agent Tomek, mimo zwracania mu uwagi na niestosowność takich zakupów, nie miał żadnych zahamowań.

Coraz szerszy krąg podejrzanych

Pod wpływem tych podejrzeń Tomasz K. zrezygnował z funkcji prezesa. W styczniu br. Prokuratura Regionalna w Białymstoku postawiła jego żonie 12 zarzutów, w tym kierowania grupą przestępczą, przywłaszczenia prawie 33 mln zł, oszustw przy dotacjach na 71 mln zł na szkodę samorządów w Olsztynie i okolicznych gminach oraz podrabiania dokumentów. Katarzyna K. nie została jednak aresztowana, wystarczyło poręczenie majątkowe na 1 mln zł. W dalszej kolejności podobne zarzuty prokuratorzy postawili ponad 30 osobom związanym z Helperem, przy czym aresztowano tylko Arkadiusza Sz., byłego męża pani prezes. Teraz sześć zarzutów usłyszał Tomasz K. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przywłaszczenia z innymi osobami mienia o wartości 10 mln zł oraz oszustwa związanego z nienależnym przyznaniem dotacji na 2 mln zł, a także prania brudnych pieniędzy.

Prokuratorskie zarzuty usłyszeli również prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz (prosił o podanie nazwiska) oraz burmistrzowie i wójtowie gmin, w których funkcjonowały ośrodki Helpera. Prokuratura zarzuciła samorządowcom niedopełnienie obowiązków i działanie na szkodę interesu publicznego. Mieli oni dopuścić do nadużyć związanych z przyznanymi dotacjami i z remontami obiektów publicznych. I tak agentowi Tomkowi nie udało się wciągnąć w bagno prezydenta RP, ale powiodło mu się z prezydentem średniego miasta wojewódzkiego.

Fot. Witold Rozbicki/REPORTER

Wydanie: 48/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy