Czy politycy zakłócający pracę Sejmu tracą u wyborców?

Czy politycy zakłócający pracę Sejmu tracą u wyborców?

PRO

Henryk Dzido,
Samoobrona

Efektu wyborczego nie będzie żadnego – ani na plus, ani na minus. Ludzie i tak jednoznacznie oceniają kandydatów, wiedzą, kto spełnił obietnice wyborcze, a kto nie. Inny zatem był wydźwięk i inny cel tych wydarzeń. To elity polityczne okupują salony i nie chcą rozmawiać po partnersku o przykrych i brutalnych sprawach. Nie popieram tego rodzaju akcji, jakie rozegrały się w Sejmie, uważam jednak, iż ten, kto posiada władzę, powinien być przyjazny ludziom, a nie doprowadzać ich do desperacji. To, co się stało, to dla mnie przykra sprawa. Parlament powinien być oazą spokoju, ciszy i elegancji. Dla mnie marszałek to rzecz święta i u nas, w Senacie, tak jest.

KONTRA

Zbigniew Kuźmiuk,
poseł, przewodniczący klubu PSL

Niestety, sondaże pokazują, że rośnie popularność takich polityków. To właśnie dlatego podejmują się oni działań zakłócających funkcjonowanie parlamentu, bo liczą na wzrost liczby głosów w wyborach. Obserwuję zresztą eskalację takich zachowań, począwszy od drobnych akcji, np. przeciągania wystąpień na trybunie sejmowej, aż po blokowanie obrad, występowanie z własnym sprzętem nagłaśniającym itd. Dodatkowo takie sposoby zwracania uwagi – a można je jeszcze wzbogacić – są transmitowane przez telewizję w dobrym czasie oglądalności. Dopóki sondaże będą wskazywać na wzrost notowań takich polityków, ich akcje są nieuniknione. Dopiero kiedy ludzie przestaną się tym emocjonować, zakłócanie pracy Sejmu będzie nieopłacalne.

Wydanie: 43/2002

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy