Czy Polska z serialu ”DOM” to kraj, który pamiętasz?

Czy Polska z serialu ”DOM” to kraj, który pamiętasz?

Prof. Henryk Jankowski,
filozof, etyk
Serial “Dom” oglądam z ciekawością, ale nie pretenduję do jego oceny całościowej. Sądzę, że każdy dostrzega w nim coś innego. We mnie film ten nie budzi jakichś szczególnych wspomnień ani reminiscencji. Ale nie budzi też gwałtownego sprzeciwu. Jest zgrabnie zagrany, obraz niektórych środowisk może się wydawać przejaskrawiony, pewne wątki zbudowano z przesadą, ale to normalne. W każdym razie baby z cielęciną chodziły, auta były na talony, istniała także korupcja, choć była jednak chyba delikatniejsza, mniej bezczelna, niż to pokazano na filmie.

Marcin Wolski,
satyryk, twórca polskiego ZOO
Na podstawie tego, co oglądałem, odpowiem mocnym TAK. Oczywiście, jest to biedna produkcja, należałoby film zrobić lepiej, a nie na poziomie lekko rozwiniętego teatru telewizji. Jednak Polska była taka naprawdę. Ukazane w filmie problemy przypominają mi to, co niejednokrotnie przeżywaliśmy w tamtych czasach. Oczywiście, czasami widać skróty i uproszczenia, jednak na tle całej telewizyjnej oferty, np. brazylijskich seriali i polskich sickomów, nie mających związku z naszą rzeczywistością, serial “Dom” wyrasta niby jakaś orchidea. Podejmuje tematykę istotną dla tamtego czasu i za to chwała Janickiemu i Mularczykowi. Wydarzenia ukazane w filmie znam niemalże dzień po dniu i zauważam, że udało się wprowadzić atmosferę tamtych dni, trochę typów ludzkich i rozmaite zjawiska, które w pewnym uproszczeniu, ale jednak ukazują ówczesną rzeczywistość społeczną. W każdym razie “Dom” to jedyny serial, od którego nie mogę się oderwać.
Krzysztof Wolicki,
publicysta
To jest lipa, nieco psychologizująca próba ukazania realiów tamtych czasów, w których jakoby wszyscy są albo kanciarzami, albo bojownikami, lub też są na etapie przechodzenia od kanciarza do bojownika. W ten sam sposób będzie można stworzyć obraz etapu obecnego, przechodzenia od formacji bojowników do kanciarzy.

Zbigniew Buczkowski,
aktor, odtwórca roli Henia
Lermaszewskiego w serialu “Dom”
Tak mniej więcej w Polsce było. O tym, że film mówi prawdę, świadczą sceny, które twórcy musieli wyciąć na skutek ingerencji cenzury. Pamiętam, że chcieliśmy nawet zrobić taki film dokumentalny, w którym wykorzystano by wszystkie usunięte sceny i obrazy. W sumie uzbierało się tego sporo. Na szczęście, ingerencje już nie istnieją, od kiedy po zmianie ustroju cenzura przestała działać. Ja sądzę, że serial “Dom” ma niekiedy cechy filmu dokumentalnego. Kiedy oglądają go np. moje dzieci, dowiadują się sporo o realiach życia w tamtych czasach i traktują rzecz jako bardzo wiarygodną.

Dr hab. Jacek Raciborski,
socjolog
To ujmujący film. Obraz Polski lat 70. w niektórych wątkach wydaje bliski temu, co zapamiętałem, w innych zaś dość odległy. Szybka poprawa warunków materialnych dużych grup ludności, te fiaty, polonezy, modne ciuchy – to wszystko było. W sferze polityki też większa swoboda, wyjazdy zagraniczne i co ważniejsze – mieszkańcy filmowej kamienicy nie są już tak zastraszeni jak we wcześniejszych odcinkach, chociaż niektórzy konspirują i są nękani przez SB. Ten wątek konspiracji wydaje mi się skądinąd mało realistyczny. Sugeruje się wręcz masowy charakter oporu przeciwko władzom PRL wśród studentów i kadry naukowej. A nawet w drugiej połowie lat 70. było to zjawisko wyspowe. Najciekawsze w filmie jest jednak zupełnie coś innego – ukazanie, mówiąc żargonem socjologicznym, mechanizmów adaptacyjnych do ówczesnej rzeczywistości. Pani Lodzia z cielęciną jako sposób na kłopoty zaopatrzeniowe, karoseria do fiata za przyśpieszenie przydziału mieszkania i wiele innych przykładów wymiany dóbr i usług. Chociaż znajomych lekarzy mocno zirytowała sugestia, że w podobnym trybie można było załatwić przeszczep nerki. Nie można jednak zaprzeczyć, że zasięg nierynkowej wymiany był wówczas rozległy i że nie nazywało się to wówczas korupcją. Wymiana ta konstytuowała swoiste wspólnoty i była ważna nie tylko w aspekcie ekonomicznym.

Ks. Rafał Markowski,
wykładowca Uniwersytetu
im. Kardynała Wyszyńskiego
Wydaje mi się, że faktycznie tak było. Oglądałem odcinek serialu “Dom”, w którym opisywano pierwszą wizytę papieską i wszyscy autentycznie brali udział w tym spotkaniu. Wtedy przecież rzeczywiście powiało czymś świeżym. Ten film oddaje więc wiernie atmosferę tamtych dni. Ludzie ubierali się odświętnie i jechali na spotkanie z papieżem, a pan Kowalski robił koszulki z podobizną papieża. Myślę, że ten pamiętny czas ukazano prawdziwie.

Jerzy Jaskiernia,
b. minister sprawiedliwości, poseł SLD
Sądzę, że o tym spojrzeniu warto pamiętać, choć film fabularny ma to do siebie, że łączy wątki prawdziwe i nieprawdziwe. Obraz Polski z serialu “Dom” może być ważny i ciekawy dla młodego pokolenia, bo pokazuje m.in. lata, kiedy naród po wielkich zniszczeniach wojennych wznosił swoje miasta, pracował w radości i trudzie. Ze wzruszeniem oglądałem odcinki serialu i muszę powiedzieć, że wpłynął on na moje postrzeganie zagadnień historycznych, zwłaszcza że pokazywał losy ludzi uwikłanych w historię. Może dziś łatwiej nam oceniać tamte wydarzenia, bo znamy ich dalszy ciąg, często jednak nie dostrzegamy ludzi, ich indywidualnych karier i pracy dla dobra kraju, dla siebie, dla stolicy, ludzi z rodzin chłopskich i robotniczych, którym ten ustrój otwierał szanse. Ten serial uważam za bardzo udany, bo opowiada o ważnym fragmencie naszej rzeczywistości, mam też sympatię dla jego bohaterów, bo oni sprawili, że ten obraz Polski nie był sztuczny.

Zdzisław Pietrasik,
publicysta “Polityki”, krytyk filmowy
To jest szerszy problem, nie tylko dotyczący serialu “Dom”. W tym przypadku również widać, jak trudno oddać takie wydarzenia w sposób artystycznie przekonujący, zwłaszcza w odniesieniu do pewnych faktów politycznych. Absolutnie nie chciałbym skrzywdzić autorów serialu, ale po obejrzeniu niektórych odcinków “Domu” powiedziałbym: to było tak, ale nie tak. Mój niedosyt polega na tym, że prosta relacja o wydarzeniach bardzo upraszcza zjawiska nieraz złożone i skomplikowane. Całkiem szlachetne gesty wyglądają wtedy na gesty puste. Prawie jak parodia wypadła scena, kiedy dziewczyna oblewa farbą jakieś popiersie w Muzeum Lenina. Choć wiemy, że takie akcje miały miejsce i w owych czasach wymagało to nie byle jakiej odwagi, to na ekranie wypadło to prawie że śmiesznie. Może jedną z przyczyn pewnej sztuczności jest dobór aktorów. Starsi wykonawcy są “OK”, natomiast młodsi jakoś nie weszli w swoje role, są jacyś histeryczni, nie czuć u nich prawdy. Widz chyba im nie wierzy.

Prof. Jerzy Bralczyk,
językoznawca
Z reguły film zawiera pewną koncentrację postaw ludzkich. Budując obraz rzeczywistości społecznej na ekranie, twórcy ukazują więcej wyrazistych typów np. pod względem politycznym czy kolei losu, wiedząc, że na przeciętną jednostkę przypada zaledwie cząstka tych wszystkich wydarzeń i przeżyć. Serial wyraża zatem prawdę emocjonalną o epoce lat 70., choć np. liczba osób czynnie sprzeciwiających się ustrojowi może się wydawać zbyt duża, a racje przez nie wyrażane są zbyt wyraziste, niż miało to miejsce w czasie realnym. Bohaterowie filmu są postaciami barwnymi, dranie nie są ostatnimi draniami, krystalicznie czyści też nie istnieją. Jest to generalnie zgodne z konwencjami fabularyzacji, choć nie musi odpowiadać naszej indywidualnej pamięci o tamtych realiach.

Wydanie: 51/2000

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy