Czy polski kapitalizm ma ludzką twarz?

Czy polski kapitalizm ma ludzką twarz?

Czy polski kapitalizm ma ludzką twarz?

Waldemar Witkowski,
przewodniczący Unii Pracy
Żaden kapitalizm nie ma ludzkiej twarzy. Człowiek jest w nim jedynie narzędziem kapitału, ułatwiającym pomnażanie zysków, a na pewno nie zawsze ma w nich udział. Dla Unii Pracy człowiek jest najważniejszy, dlatego zawsze przeciwstawialiśmy się m.in. prywatyzacji monopolistycznych przedsiębiorstw świadczących usługi publiczne. Wiadomo, że jeżeli ktoś angażuje kapitał, robi to, żeby zarobić. Wykup spółek komunalnych przez podmioty komercyjne sprawia, że mieszkańcy zaczynają ponosić koszty zysków z kapitału. Przykładem może być wzrost kosztów ciepła po przejęciu jego dostarczania przez koncerny zagraniczne.

prof. Elżbieta Mączyńska,
Polskie Towarzystwo Ekonomiczne
Często odsyłam do książki prof. Krzysztofa Jasieckiego „Kapitalizm po polsku”. Wynika z niej, że na początku rodzimy kapitalizm był pozbawiony skrupułów, a wiele firm nie przestrzegało praw pracowniczych. Nadal wielu zarządzających przedsiębiorstwami jest nastawionych na wyzysk, którego symbolem jest nadużywanie umów cywilnoprawnych, jednak generalnie sytuacja w tym zakresie poprawiła się. Wciąż natomiast za mało jest w polskim biznesie nowoczesnych metod zarządzania, szanujących podmiotowość pracowników. Tymczasem bez dobrej atmosfery w miejscu pracy nie ma kreatywności, a więc i rozwoju gospodarczego. Jeśli nasz kapitalizm nie zyska bardziej przyjaznego oblicza, straci na tym cała gospodarka, także dlatego, że wielu rodaków wybierze emigrację.

Marzena Strzelczak,
Forum Odpowiedzialnego Biznesu
Kapitalizm w Polsce coraz częściej ma ludzką twarz, bo coraz częściej dostrzega człowieka. A w człowieku pracownika, swojego dostawcę, konsumenta, mieszkańca planety itd. Coraz częściej odwołuje się do wspólnych wartości w zarządzaniu, bo też ludzie coraz częściej szukają w pracy większego sensu, dialogu, szacunku i godnych warunków, rozwoju. Czegoś więcej niż zysk firmy i indywidualne wynagrodzenie. Powoli zmienia to firmy i tworzy nowe, o nieznanych wcześniej modelach biznesowych (np. opartych na idei gospodarki cyrkularnej, czyli gospodarki o obiegu zamkniętym, lub na współdzieleniu), wspiera rozwiązywanie problemów społecznych i buduje takie miejsca pracy, w których każdy pracownik czuje się szanowany i doceniany, którego głos się liczy. Polski kapitalizm ma wiele twarzy, ma też nasze serca i umysły – jest taki jak my.

Mariola Piotrowska-Niklasińska,
czytelniczka PRZEGLĄDU
Zaczyna mieć. Dzięki regulacjom państwowym (minimalna stawka godzinowa, oskładkowanie umów cywilnoprawnych itd.) powoli przechodzimy z jego najgorszej, dzikiej fazy do formy nieco bardziej cywilizowanej. Miło jest obserwować rynek pracy w ciągu dwóch ostatnich dekad. Coś, co było normą, kiedy na ten rynek wchodziłam, czyli: „Będzie pani miała do portfolio”, „Umowa o pracę? Chyba pani żartuje!”, nie jest akceptowane przez pokolenie obecnych 20-latków. Pytanie tylko, czy można to nazwać ludzką twarzą, bo przecież mało który „Janusz biznesu” sam na to wpadł. Współczesny polski kapitalizm nazwałabym raczej wilkiem na łańcuchu.

Wydanie: 49/2017

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy