Posłowie nie wierzą łzom

Posłowie nie wierzą łzom

Kobiety będą nadal katowane przez mężów, bo prawica nie chce zmienić prawa

Posłowie bardzo się starają, by w tej kadencji parlamentu nie uchwalić ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Obowiązuje zasada, że opozycja nawet nie spojrzy na żaden projekt rządowy. Choćby własnego pomysłu nie miała, głosuje na „nie”. Tak było z ustawą ratującą szpitale z długów, tak jest z ustawą, która wreszcie chce uczynić przemoc w rodzinie przestępstwem, a sprawcy zabroni zbliżać się do ofiary.
Początkowo opozycja chciała zakrzyczeć projekt przygotowany przez biuro pełnomocnika ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Stanisław Gudzowski z LPR grzmiał z trybuny sejmowej, że przepisy chroniące kobietę przed katowaniem to „moratorium sfrustrowanych feministek”. Inni posłowie prawicy zapewniali, że zjawisko jest marginesem, a jeśli nawet dochodzi do incydentów, to winny może być stres… po przeprowadzeniu aborcji.
Kiedy nie udało się zagłuszyć problemu dziwacznymi tyradami, posłowie postanowili po cichutku debatę przeciągać, aż kadencja dobiegnie końca. A nowi parlamentarzyści z PO i PiS swą większością nie zezwolą na dyskusje, czy ktoś, kto katuje żonę, powinien się wyprowadzić. Raczej, jak to było do tej pory, uciec będzie musiała matka z dzieckiem.
W związku z koncepcją cichego zduszenia problemu przemocy projekt po pierwszym lutowym czytaniu trafił do dwóch komisji sejmowych – społecznej i sprawiedliwości. Te długo się naradzały, aż wyłoniły podkomisję, która ma się zająć przemocą, czyli marginesem.
W zeszłym tygodniu podkomisji udało się zebrać po raz pierwszy. Od rządu zażądano wyjaśnień i ekspertyz. To też zajmie trochę czasu. Po tak ciężkiej pracy następne posiedzenie podkomisji wyznaczono na 5 maja. A może się Sejm rozwiąże, a może przeciągnie się sprawę do jesieni – marzą posłowie.
Stowarzyszenia kobiece alarmują, by „podejść do problemu z pominięciem podziałów ideologicznych i partyjnych”.
To się nie uda. Posłowie nie wierzą łzom.

 

Wydanie: 16/2005

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy