Powrót bobra

Zadomowiły się bez pomocy człowieka. Teraz wystarczy zapewnić im ciszę i spokój

W Nadleśnictwie Staszów bobry pojawiły się przed czterema laty. Ścięta gruba osika, leżąca w wodzie była pierwszym widocznym śladem obecności tych zwierząt. Leśnicy zaczęli dokładnie przeczesywać teren. Zauważyli kilkanaście metrowych kawałków osiki o średnicy do 15 centymetrów, przygotowanych przez gryzonie do budowy tamy.
Początkowo mieszkańcy nic nie wiedzieli o nowych przybyszach. Winą za zalane łąki obarczali leśników. Myśleli, że to właśnie oni zbudowali tamy. Nic dziwnego, skoro bobrów dawno tu nikt nie widział. – Ich pojawienie świadczy o tym, że nasze środowisko staje się coraz bardziej czyste – wysuwa wnioski zastępca nadleśniczego, Krzysztof Karst.
Leśnicy odkryli pięć stanowisk, w których żyją bobry: w Rybnicy, na rzece Łagowica, przy stawach Sieragi, na strumyku Kacanka i na Koprzywniance. Ślady, które pozostawiają, są widoczne. Pocięte gałęzie, nadgryzione drzewa, tamy. Co ciekawe, na tym terenie bobry nie budują typowych żeremi, ale wykopują w skarpie nory. To wszystko wskazuje na ich obecność. Same zwierzęta trudno spotkać. Prowadzą nocny tryb życia, a na dodatek są bardzo płochliwe. Doskonały słuch i węch sprawia, że szybko wyczują nieproszonego gościa.
Krzysztof Karst przyznaje, że tylko raz przez godzinę miał szczęście obserwować te niezwykłe zwierzęta. Zrobił sobie kryjówkę, gdy jeszcze było ciemno. Nagle pojawiły się trzy bobry: jeden większy i dwa małe. Zaraz zabrały się do pracy. Przynosiły kawałki osiki, nurkowały z nimi i budowały tamę. Wystarczył jednak cichy szelest, by zwierzęta schowały się pod wodę.
Na terenie nadleśnictwa bobry mają doskonałe miejsca. Wokół pełno osiki, olszy. Żyją tu na małych, leśnych rzeczkach, w kompleksie stawów rybnych. Jedzenia mają pod dostatkiem. Nie robią większych szkód. W tych miejscach ich działalność nie powoduje zagrożenia powodziowego. Tamy wybudowane przez bobry przyczyniają się do samooczyszczania wód. Tworzą się dobre warunki dla rozwoju wielu gatunków roślin. Przybywa ptactwa i ryb. Ludzie im nie przeszkadzają, nie czyhają na ich sadło. Nie widać też, by ktoś przekopywał nory.
Zadomowiły się tutaj bez pomocy człowieka i nadal jej nie potrzebują. Wystarczy, by zapewnić im ciszę i spokój. Przekonali się o tym leśnicy, gdy naprawili tamę zepsutą przez złodziei ryb. Bobrom jednak najwidoczniej nie odpowiadał ustalony przez leśników poziom lustra wody, był za niski. Zniszczyły więc tamę i zbudowały swoją.
Ile jest obecnie bobrów, trudno policzyć. – Nie zauważyłem, by któraś rodzina bobrów wyginęła – mówi Krzysztof Karst. – Nie pojawiła się też nowa. Jedynie powiększają się te, które już się zadomowiły.
Bobry należą do największych gryzoni europejskich. Dawniej spotykano je na terenach obecnej Polski, Litwy, Ukrainy, Białorusi – tam, gdzie miały pod dostatkiem rzek, jezior, mokradeł i niedostępnych puszcz. Ze względu na futro i smaczne mięso często na nie polowano.
Każdy zapewne pamięta scenę z “Krzyżaków”, w której to Jagienka upolowała bobra. Sadłem zwierzęcia leczyła ranę Maćka. W średniowieczu tylko król miał prawo do polowania na bobry. Obszarów zamieszkanych przez nie pilnował specjalnie do tego powołany bobrowniczy.
W czasie długich, surowych w owych czasach postów spożywano mięso z bobrów, gdyż władze kościelne uznały te zwierzęta za ryby. A to wszystko przez wodny tryb życia i ogon pokryty łuskami. W II połowie XIX wieku bobry uznane zostały za gatunek ginący. Doprowadziło do tego intensywne kłusownictwo, rozwój cywilizacji, rolnictwa. Ubywało terenów, na których mogły zamieszkiwać.
W Polsce bóbr znalazł się pod ścisłą ochroną w 1919 r. Przed II wojną światową doliczono się ich około 400 sztuk, po wojnie było zaledwie kilka stanowisk gryzoni. Prawie w ostatniej chwili zaczęto realizować program aktywnej ochrony, dzięki czemu mamy obecnie w kraju około 10 tys. bobrów.
Staszowskie bobry podążają wzdłuż rzeki Kacanki do Wisły. Zaczynają ją zasiedlać od Tarnobrzega, za Połańcem, Rybitwami, Świniarami. – Może Wisła stała się taka czysta, a może to bobry przystosowały się do brudniejszej wody i bliższego sąsiedztwa ludzi – zastanawia się leśnik.

 

Wydanie: 2000, 47/2000

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy