Powrót Kołodki

Powrót Kołodki

Decyzja wicepremiera Belki o rezygnacji z dalszej pracy w rządzie została podjęta w takim momencie, że zaskoczenia nie kryli nawet ludzie, którzy z nim blisko współpracowali. Choć w rozmowach prywatnych od dość dawna mówił o ogromnej cenie, jaką przychodzi mu płacić za fotel ministra finansów. A że pieniędzy jest zawsze za mało, to użytkownicy tego mebla są atakowani przez wszystkich i za wszystko. I chociaż minister finansów ciągle dużo może, to jednak zarówno jego możliwości, jak i uprawnienia całego rządu są coraz bardziej ograniczone. Od paru lat nie jest to już jednowładztwo. Trzeba się umieć układać z innymi organami, które mają nie tylko własne koncepcje, ale też i możliwości skutecznego działania, często wbrew opiniom rządu, vide Rada Polityki Pieniężnej czy Kasy Chorych. Piszę o tym, ponieważ ciągle pokutuje pogląd o możliwościach rządu rodem jeszcze ze starych czasów. Dziś rząd może już dużo mniej. Inne są też jego funkcje. Dlaczego więc ta prosta prawda nie przekłada się na wiedzę o mechanizmach władzy w dzisiejszej Polsce? Po części wynika to z zachowań kolejnych rządów, które za nic nie chciały przyznać, że wraz z postępem demokracji i decentralizacją władzy zmieniły się możliwości sprawcze władzy wykonawczej.
Również media mają kłopoty ze zrozumieniem charakteru tych zmian. Dziennikarze opisujący kolejne spaprane przez kogoś sprawy z lubością pytają: „Co na to premier? Co na to minister?”. Takie przerzucanie odpowiedzialności na samą górę piramidy władzy zaczyna u nas przybierać zgoła kabaretowy charakter. Miałem już okazję na własne uszy usłyszeć narzekania wojewody, wiceministra i dyrektora departamentu, którzy jak refren powtarzali słowa „Jak oni rządzą”, mając na uwadze ścisłe kierownictwo państwa. Nie dostrzegając przy tym bałaganu, w którym tkwią podległe im instytucje. Umiarkowana, delikatnie mówiąc, identyfikacja wielu bardzo wysokich urzędników rządu Millera z ekipą, w której sami tkwią, jest jednym z większych absurdów. No cóż, taka polska specyfika.
Media zwykle nie rozpieszczają polityków. Prof. Belka dopiero po odejściu mógł się przekonać, jak bardzo jest ceniony. I lubiany. Jestem przekonany, że w pełni zasłużył na tę dobrą opinię i na podziękowanie za pracę państwową. Przeprowadził finanse państwa przez bardzo trudny okres i wiele zagrożeń. Teraz pałeczkę sternika finansów przejmuje prof. Grzegorz W. Kołodko. Wraca na fotel wicepremiera. W innych warunkach i ciągle bardzo trudnej sytuacji finansów państwa. Przez kilka lat nasza redakcja miała przyjemność publikować co miesiąc eseje prof. Kołodki. Historia przyznała mu rację. Oby praktyka potwierdził wielkie nadzieje pokładane w nowym wicepremierze. Panie Profesorze, witamy na pokładzie rządowym. Powodzenia.

Wydanie: 27/2002

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy