Gruba kreska po raz drugi!

Gruba kreska po raz drugi!

Spotkanie. Na sali przedstawiciele wszystkich większych partii opozycyjnych. Temat spotkania: „Reforma wymiaru sprawiedliwości”. Chodzi oczywiście o reformę, jaką trzeba będzie zrobić po wygranych przez opozycję wyborach. Dyskusja właściwie ogranicza się do tego, jak rozliczyć PiS. Właściwie wszyscy są radykalni. Wszyscy będą wyrzucać, czyścić, stawiać przed sądem. Odwołają Glapińskiego z funkcji prezesa Narodowego Banku Polskiego (wprawdzie z wymiarem sprawiedliwości nie ma to nic wspólnego, ale jest miernikiem zdeterminowania w rozliczeniach). Oczywiście Piotrowicz i Pawłowicz wylecą z Trybunału Konstytucyjnego. Neosędziowie wrócą tam, skąd przybyli. Koniec z dublerami w TK (a nawet z dublerami dublerów, bo i tacy już są). Co z asesorami mianowanymi w międzyczasie z rekomendacji pisowskiej Krajowej Rady Sądownictwa sędziami sądów rejonowych – nie wiadomo. Wrócą na stanowiska asesorów czy w ogóle wylecą z sądownictwa? Gorzej, co z wyrokami wydanymi przez neosędziów? Będą ważne? Czy może nie? Czy Kowalski, któremu rozwodu pięć lat temu udzielił neosędzia, wraca do poprzedniej żony? A co z jego kolejnym, zawartym już po rozwodzie (jak sądził, prawomocnie orzeczonym) małżeństwem? Będzie ważne czy też zostanie unieważnione? A może Kowalski będzie musiał teraz żyć z dwiema żonami? Stanowiska posłów opozycji (prominentnych posłów w swoich klubach!) są zniuansowane. Jedni uważają się za gołębie, drudzy za jastrzębie. Ci pierwsi będą wyrzucać w granicach i ramach konstytucji, ci drudzy nie będą na konstytucję się oglądać. Ci pierwsi nie mówią jednak, jak w granicach konstytucji i z poszanowaniem jej zasad można będzie wyrzucić sędziego z Trybunału Konstytucyjnego czy Sądu Najwyższego. Chyba jeszcze o tym nie myśleli. Ci drudzy po namyśle dochodzą do wniosku, że będą wyrzucać, rozliczać, stawiać przed Trybunałem Stanu także w zgodzie z konstytucją, którą być może zmienią. Tylko ciągle nie wiadomo jak. Teraz radykalizują się gołębie. W granicach konstytucji, ale przed sąd, przed Trybunał Stanu. I to natychmiast!

Tu od razu dwie smutne uwagi. Aby zrealizować te zapowiedzi, trzeba spełnić kilka warunków. Chyba niełatwych. Po pierwsze, trzeba wygrać wybory i nie pożreć się między sobą zaraz po ogłoszeniu ich wyników. To warunek konieczny, ale wysoce niewystarczający. Trzeba wygrać tak, aby uzyskać większość konstytucyjną (bez tego nie zmieni się konstytucji i trzeba będzie działać w granicach wyznaczonych przez tę obowiązującą dzisiaj). Trzeba również wybory wygrać tak, by uzyskać liczbę głosów, która pozwoli odrzucić weto prezydenta – albo jeszcze lepiej, odwołać prezydenta lub postawić go przed Trybunałem Stanu. I to jeszcze mało, wszak na czele Trybunału Stanu stoi pierwszy prezes Sądu Najwyższego, czyli teraz pani Manowska. Nic nie wskazuje na to, by opozycja miała szansę wygrać wybory wyżej niż z minimalną przewagą. Nie sądzę nawet, by inflacja i sroga, nieopalana zima radykalnie zwiększyły przewagę elektoratu opozycji nad wyznawcami PiS.

Bez spełnienia tych warunków żadnych rozliczeń nie będzie! Nikt nie stanie przed Trybunałem Stanu, nawet odebrana Ziobrze prokuratura oskarży najwyżej jakieś mało znaczące pisowskie płotki, i to raczej za nadużycia gospodarcze niż za niszczenie państwa. Można do opozycji skierować niegdysiejsze słowa cara: „Żadnych złudzeń, panowie!”.

Poza tym wciąż trzeba pamiętać, że nieszczęściem dla Polski jest nie PiS, tylko to, że około jednej trzeciej społeczeństwa myśli tak jak PiS. Podziela jego wizję narodowo-katolickiego państwa, jest wrogie Europie etc. I czy to komuś się podoba, czy nie, to też są obywatele tego państwa i trzeba się liczyć z ich poglądami, życzeniami, potrzebami.

Zamiast roić o wielkości, głębokości i surowości rozliczeń, przeprowadzanych z pozycji gołębia czy jastrzębia, opozycja powinna raczej pomyśleć, jak mądrze wprowadzić i zrealizować „grubą kreskę”. Jeśli już szukać jakichś ornitologicznych odniesień, to podpowiadam jako wzór sowę, która – jak wiadomo – jest symbolem mądrości.

No i pamiętajmy, że wymiar sprawiedliwości, jeszcze zanim PiS zaczęło go demolować, podporządkowywać władzy wykonawczej, wymagał zdecydowanej naprawy. Tu nie chodzi tylko o przewlekłość postępowań, ale bardziej o jakość wymierzanej sprawiedliwości. O ochronę praw obywatelskich w trakcie procesu, szczególnie w czasie śledztwa.

Czy opozycja, oprócz ubolewania nad tym, jak to PiS niszczy wymiar sprawiedliwości, oprócz zapowiedzi rozliczeń, których zresztą nie będzie miała siły zrealizować, ma jakiś pomysł, co zrobić, by ten wymiar sprawiedliwości naprawić, ulepszyć? Czy ma tu coś do zaproponowania swoim wyborcom? Niestety, wygląda na to, że nie ma nic do zaproponowania. A przecież hasło naprawy wymiaru sprawiedliwości było jednym z tych, które swego czasu wyniosły PiS do władzy. Widać, że ludzie oczekiwali reformy. PiS jedynie zagospodarowało niezadowolenie społeczne i cynicznie je wykorzystało. Przypomnę tylko, że np. nieludzkie „areszty wydobywcze” funkcjonowały znakomicie także w czasach, gdy rządziła Platforma. To nie za rządów PiS, ale za rządów PO uchwalono haniebną „ustawę o bestiach”. Ministrem sprawiedliwości był wtedy, jeśli ktoś nie pamięta, Jarosław Gowin.

Wygrajcie wybory i mądrze zaprojektujcie grubą kreskę. Bo nic więcej i tak nie będziecie w stanie zrobić.

Wydanie: 42/2022

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy