Pozbawieni możliwości?

Pozbawieni możliwości?

Pomoc socjalna czy aktywizacja środowisk popegeerowskich?

Artykuł ten powstał na podstawie materiału z badań socjologicznych przeprowadzonych wiosną 2000 r. przez zespół młodych łódzkich socjologów, kierowanych przeze mnie na terenie 10 wybranych osiedli popegeerowskich w województwach: zachodniopomorskim, warmińsko-mazurskim i podlaskim, w gminach: Krynki, Stare Juchy, Nidzica, Jeziorany, Orneta, Pasłęk, Kobylnica, Polanów, Stargard Szczeciński, Stara Dąbrowa«). Są to te same osiedla, w których były zrealizowane w 1998 r. przez M. Halamską badania sytuacji życiowej, materialnej, sytuacji pracy i innych z tym związanych problemów społecznych.
Celem badań w 2000 r. była analiza podejmowanych prób (udanych i nieudanych) aktywizacji środowisk popegeerowskich, skuteczność i konsekwencje tych prób.
Marginalizacja zarówno w wymiarze poszczególnych jednostek, czy rodzin, jak i całych układów społecznych jest dotkliwa nie tylko dla bezpośrednio zainteresowanych tą sytuacją, ale stanowi ważny problem społeczny. Nie umniejsza go (a raczej pogłębia) argumentacja, że opisany stan jest, z jednej strony, konsekwencją utrwalonych nawyków i mentalności z lat względnej prosperity dla rodzin pegeerowskich (szczególnie lat 70.-80.) tj. bierności i postaw roszczeniowych wobec pracodawcy-patrona, a z drugiej – zmian systemowych i w konsekwencji likwidacji państwowego sektora rolnictwa, co doprowadziło do pozbawienia pracy, a następnie

pauperyzacii rodzin

popegeerowskich. W rezultacie z osiedli robotników rolnych, które powstały w poprzednim systemie, jako specyficzne enklawy na terenach wiejskich tworzą się getta biedy z wszelkimi tego symptomami i konsekwencjami materialnymi i psychospołecznymi. Stan ten wymaga podjęcia działań na rzecz kompleksowych rozwiązań.
Przeciwdziałanie postępującej marginalizacji środowisk popegeerowskich jest możliwe poprzez wszelkie próby aktywizacji ekonomicznej, społecznej, czy psychospołecznej, kulturowej, a nawet politycznej. Będzie to proces długotrwały i zapewne nie w pełni skuteczny w stosunku do wszystkich kategorii społecznych, zwłaszcza jeśli kryterium dla ich wyodrębnienia będzie wiek.
Alternatywą dla działań aktywizujących te układy społeczne jest idea, raczej niemożliwa do realizacji, rozbicia tych środowisk, poprzez dyslokację poszczególnych rodzin w heterogeniczne społecznie i ekonomicznie układy osadnicze, gdzie być może mogłoby być poddane swoistej resocjalizacji i demarginalizacji, przynajmniej młode pokolenie.
W dotychczasowych badaniach nad wielofunkcyjnym rozwojem wsi i przedsiębiorczością wiejską pomija się środowiska popegeerowskie, jakby zakładając, że są pozbawione potencjalnych możliwości w zakresie aktywności i przedsiębiorczości, wątpiąc niejako w skuteczność jakichkolwiek form mobilizacji, podjętych w stosunku do nich. To tak, jakby nie byli oni zdolni do “pracy nad sobą”, aby w jej efekcie wyjść z “beznadziejnej” obecnie sytuacji życiowej i zapobiec dalszej regresji własnego środowiska społecznego i materialnego. W koncepcjach wielofunkcyjnego rozwoju wsi nie ma na ogół miejsca dla aktywizacji (nie tylko pomocy) popegeerowskich skupisk ludzkich. Wydaje się, że ciągle pokutują konsekwencje dawnych podziałów na wieś i “tych z pgr” nawet przy podejmowaniu systemowych rozwiązań. Tymczasem nie wystarcza instytucjonalna pomoc socjalna, nie likwidująca tak naprawdę popegeerowskiej biedy. Koniecznym wymogiem współczesnej rzeczywistości społeczno-gospodarczej staje się aktywizacja gospodarcza także tych polskich terenów wiejskich, na których zlokalizowane są popegeerowskie układy osadnicze, stanowiące przecież integralny element tych obszarów.
Aktywizację na użytek tych badań definiujemy bardzo szeroko, jako wszelkie formy działań, które mają

wyzwolić inicjatywę jednostek,

rodzin, grup społecznych w osiedlach popegeerowskich na rzecz poprawy ich sytuacji społeczno-ekonomicznej; działań skierowanych na przezwyciężenie marginalizacji społeczności popegeerowskich.
Badaniem objęte zostały wszelkie podejmowane formy działań na rzecz wielostronnej aktywizacji osiedli popegeerowskich, a więc:
t aktywizacji zawodowej mieszkańców, zarówno w stosunku do bezrobotnych (zwłaszcza młodzieży), jak i pracujących. Stwarzanie możliwości do zdobywania kwalifikacji, podnoszenia ich, przekwalifikowania, ale i działania na rzecz tworzenia nowych miejsc pracy z zaangażowaniem osób ze środowisk popegeerowskich, zarówno jako pracowników, jak i drobnych przedsiębiorców;
t aktywizacji środowiskowej, która oznacza działania zarówno podmiotów zewnętrznych, jak i osób z osiedla, które mają na celu mobilizację mieszkańców do różnego rodzaju czynności i przedsięwzięć na rzecz środowiska zamieszkania, tj. włączanie w prace dotyczące naprawy czy rozbudowy infrastruktury w osiedlu, dbałość o środowisko naturalne, odbudowa więzi społecznych;
t aktywizacji społeczno-kulturowej, tj. obejmującej wszelkie formy edukacyjno-wychowawcze i resocjalizacyjne, nakierowane na różne kategorie społeczne osiedli: dzieci, młodzież, młode rodziny, osoby starsze, rodziny patologiczne. Szczególnie ważne byłyby działania specjalistyczne, skierowane na podnoszenie kondycji psychicznej rodzin popegeerowskich, trudne do przeprowadzenia w tym środowisku (zresztą nie podejmowane).
Działania na rzecz aktywizacji środowisk popegeerowskich rozpatrywane były na czterech poziomach: jednostkowym, osiedlowym, gminy, ponadlokalnym, a informacje na temat form i przebiegu tych działań zbierane za pomocą kilku technik badawczych.
1) Na poziomie jednostek i ich rodzin
Badaniem objęte zostały osoby i rodziny podejmujące działalność na własny rachunek (przeprowadzana była analiza dróg dojścia do własnej “firmy”, aktualna sytuacja i perspektywy). Dla tej grupy przygotowany został kwestionariusz wywiadu, a badaniem objęto wszystkie osoby w osiedlu dostępne dla badaczy.
Sporządzono dwie wersje kwestionariusza: dla osób prowadzących działalność gospodarczą oraz tych, które prowadziły, ale z różnych względów zaniechały jej. Wspólna część dotyczy cech przedsiębiorcy, okoliczności powstania firmy i jej funkcjonowania oraz opinii dotyczących roli wybranych instytucji w usprawnianiu firmy i rozwoju przedsiębiorczości lokalnej. Dla osób, które

zaniechały działalności,

wprowadzono pytania o uwarunkowania takiej decyzji i jej konsekwencje.
Badano też aktywność zawodową, a szczególnie aktywność w zakresie poszukiwania pracy przez osoby nigdzie nie zatrudnione na stałe (kilka pytań w sondażu z mieszkańcami osiedli, na próbie 200 osób w wieku produkcyjnym).
2) Na poziomie osiedla
Obserwacja objęła wszelkie formy aktywności, które sprzyjały poprawie warunków mieszkaniowych, bytowych, społecznych w osiedlu. Każde przedsięwzięcie traktowano jako “działanie lokalne” z punktu widzenia: celu, odbiorców, faz działania, etapów realizacji, podmiotów działania, środków i ich pochodzenia.
Analiza działań lokalnych pozwoliła rozpoznać mechanizmy pobudzające do aktywności, ewentualnych liderów i ich wpływ na pozostałych mieszkańców. Sądziliśmy, że niektóre formy okażą się możliwe do późniejszego przeniesienia do bierniejszych środowisk.
Jako materiał uzupełniający posłużyły nam zebrane w krótkim sondażu opinie na temat skłonności i możliwości samoorganizacji i aktywności mieszkańców osiedla, ich gotowości do podejmowania czy załatwiania wspólnych spraw. Przeprowadziliśmy łącznie 200 ankiet, po 20 z mieszkańcami każdego z osiedli.
Dodatkowo zebranych zostało w 8 szkołach, do których chodziły dzieci z wybranych osiedli, 167 krótkich wypracowań na temat “Moje osiedle i ja”, w których dzieci starały się odpowiedzieć zwięźle na 3 pytania: 1. Jakie jest moje osiedle?, 2. Jakie
chciał(a)bym żeby było?, 3. Co mogę zrobić, aby życie w osiedlu było lepsze?
Generalnie rzecz biorąc, poszukiwania badawcze w dwóch pierwszych płaszczyznach pozwoliły określić potencjał środowisk popegeerowskich w zakresie przedsiębiorczości i aktywności szeroko rozumianej.
3) Na poziomie gminy
Analizowano próby aktywizacji środowisk popegeerowskich przez władze gminne oraz inne instytucje często współdziałające z gminą. Liczyliśmy np. na lokalne inkubatory przedsiębiorczości, obecność fundacji różnego typu, czy innych podmiotów gospodarczych. Informacje uzyskano dzięki zastosowanej

technice wywiadu

magnetofonowego z “ekspertami”, czyli przedstawicielami tych instytucji i organizacji.
Materiał z wywiadu został uporządkowany i przedstawiony w formie merytorycznego sprawozdania.
4) Na poziomie ponadlokalnym
Niestety, poza Fundacją “Nida” na obszarach badanych nie funkcjonowały inne organizacje pozarządowe. Są one tworzone w różnych dziedzinach życia, zwłaszcza tam, gdzie działalność instytucji publicznych i rządowych jest ograniczona lub mało efektywna. Na terenach wiejskich prawie niewidoczne są organizacje pozarządowe typu fundacji, które podejmowałyby działania na rzecz rozwiązywania problemów środowisk popegeerowskich. Nie są też tworzone stowarzyszenia, które łączyłyby wysiłki co aktywniejszych osób z dawnych pgr (chociaż nie tylko) w celu zapobieżenia dalszej marginalizacji tych środowisk.
Przeanalizowano natomiast wszelkie działania podejmowane przez AWRSP. Badanie konkretnych osiedli pozwoliło określić, w jakim stopniu korzystają one z poszczególnych ofert Agencji, jakie są mechanizmy podejmowania i realizacji tych ofert oraz czy i jakie są ich wymierne efekty. Te analizy, polegające w pewnym sensie na sprawdzeniu efektywności prób aktywizacji zainicjowanych przez Agencję, miały charakter “analizy przypadków” i były przeprowadzone według z góry określonych schematów.

Gmina a aktywizacja zawodowa osiedli popegeerowskich
Zbiorowości społeczne osiedli popegeerowskich przez dziesiątki lat stanowiły struktury społeczno-przestrzenne wyodrębnione z szerszej zbiorowości terytorialnej. Rytm ich życia i formy aktywności wyznaczone były ich relacjami z państwowymi gospodarstwami rolnymi, które były nie tylko miejscem pracy, ale i organizatorem wszelkich sfer codziennej działalności, scalającym to środowisko w jeden układ społeczny. Po likwidacji pegeerów pozostały osiedla i zbiorowości, w których szybko następowały procesy dezorganizacji i dezintegracji społecznej. Procesy te towarzyszyły, a w pewnym sensie były konsekwencją pauperyzacji rodzin, pozbawionych stałych źródeł dochodów. Zbiorowości postpegeerowskie nadal pozostawały wyłączone z szerszego kontekstu społecznego. Izolacja w większym stopniu dotyczyła osiedli ulokowanych poza wioskami, w mniejszym – położonych w obrębie wsi, a zwłaszcza w miejscowości gminnej. Nadanie osiedlom popegeerowskim statusu sołectw, uznanie ich za jednostki podstawowe gminy, było krokiem w kierunku włączenia ich, jako pewnych całości społecznych, do wspólnoty samorządowej, jaką w myśl litery prawa ma być gmina. Tyle że osiedla te przestały być

spójnym układem społecznym,

stały się wewnętrznie zatomizowane. Są to teraz zbiorowości rodzin skoncentrowanych i nakierowanych na własne sprawy i potrzeby, głównie egzystencjalne. Jednostkowa walka o pracę, a tym samym byt, rozbiła elementarne więzi sąsiedzkie, towarzyskie, które dawniej występowały w tych społecznościach. Jak opowiadała kierowniczka GOPS, w jednej z gmin dawniej mieszkańcy osiedli masowo uczestniczyli w zabawach, dożynkach, balach sylwestrowych i innych imprezach organizowanych przez pegeery. Obecnie nie ma żadnych imprez, a na organizowane przez GOK np. “bale seniora”, na które zapraszani są emeryci z osiedli, nie chcą przychodzić. Nie zdarza się, aby mieszkańcy, jak kiedyś, “skrzyknęli się i coś wspólnie zrobili”.
Pojawiają się (jak wynika z badań) próby aktywizacji środowiskowej osiedli, podejmowane przez instytucje lokalne (władze gmin, szkołę, księdza, administratorów z ramienia Agencji WRSP, związanych od lat ze środowiskiem osiedla – szkoda, że są to pojedyncze przypadki). Zaczyna się od prostych działań, takich jak: wspólne utrzymywanie porządku w przestrzeni mieszkalnej, np. dzieci szkolne w ramach akcji “Sprzątanie Świata” zbierają śmieci, mieszkańcy jednego z osiedli zostali nakłonieni przez wójta i proboszcza do posprzątania wokół bloków, bowiem z inicjatywy wójta wytyczono przez teren osiedla trasę procesji i jedną z jej “stacji”. Okazało się później, że mieszkańcy zrobili najładniejszy ołtarz.
Zdarza się obecnie częściej niż za czasów pegeerów, że ksiądz potrafi włączyć do prac np. przy budowie kościoła także mieszkańców osiedli. Pomimo niewielkich środków składają dobrowolne datki pieniężne i pomagają w prostych pracach budowlanych.
Malowanie klatek i drobne remonty budynków stają się w tych środowiskach problemem, zwłaszcza jeśli nie ma spółdzielni czy wspólnot mieszkańców. W jednym z osiedli każdy podest klatek pomalowany był na inny kolor, ponieważ nie można było doprowadzić

do zbiórki pieniędzy

i zgody wszystkich na udział w organizacji i kosztach remontu całego budynku. Remontami dachów zajmują się głównie ci, którym “kapie na głowę”, a reperacją drzwi wejściowych mieszkańcy parteru. Tam, gdzie administratorzy Agencji mają faktyczny kontakt z osiedlem, szybciej dochodzi do wspólnych uzgodnień w sprawach remontu. Najczęściej kupują oni środki i materiały, a mieszkańcy sami wykonują prace lub robią to fachowcy opłacani przez spółdzielnie mieszkaniowe.
Jak wynika z badań, wspólnoty mieszkańców czy spółdzielnie zaczynają odgrywać w osiedlach rolę “szkół samoorganizacji i zarządzania wspólnymi sprawami”. Ich podstawowym celem było przejęcie od Agencji spraw związanych z administrowaniem użytkowanego wspólnie mienia. Odbywało się to z inicjatywy Agencji WRSP, przedstawicieli władz gminnych i czasem zarządców gospodarstw Skarbu Państwa. Niektóre zarządy spółdzielni stają się liderami w środowiskach osiedli i w ich imieniu dochodzą różnych spraw w gminie czy Agencji. Trudniej jest z łagodzeniem nieporozumień w obrębie osiedla.
Władze gminy mogłyby odegrać dużą rolę w aktywizacji mieszkańców osiedli popegeerowskich. Świadomi przynależności do gminy w wielu przypadkach zgłaszają pretensje pod jej adresem o niewywiązywanie się z roli gospodarza np. nie wycięte krzaki przy drodze zasłaniające widoczność, zdewastowany przystanek. Te postawy roszczeniowe nie występują, gdy mieszkańcy osiedli mają swój udział w inwestycjach komunalnych, które gmina podejmuje na ich terenach (np. w budowie parkingów przed blokami, likwidacji “bajora ściekowego” w osiedlu, z chwilą oddania przez gminę oczyszczalni ścieków, do której osiedle podłączono).
Praktycznie bardzo rzadko pojawiają się jakieś wspólne inicjatywy społeczne, najczęściej są to jednostkowe działania, podejmowane przez pojedynczych mieszkańców np. sadzenie drzewek przed blokami, koszenie trawników, postawienie ławki. Nauka myślenia w kategoriach wspólnego interesu musi potrwać. Tymczasem ciągle jeszcze w działaniach instytucjonalnych dla tych osiedli przeważa pomoc, która jest kierowana do pojedynczych mieszkańców czy rodzin.
Gminy, realizując ustawowe zadania własne, powinny uwzględniać potrzeby społeczno-materialne osiedli popegeerowskich o statusie sołectwa. Są także formalnie zobligowane do stosownych działań w zakresie aktywizacji zawodowej. Osoby z osiedli objęte są zatem formami przeciwdziałania bezrobociu, jakie są stosowane w danej gminie.
Jak wynika z naszych badań, otrzymują oferty udziału w pracach interwencyjnych i robotach publicznych, mogą skorzystać z propozycji kredytów preferencyjnych z różnych funduszy na rozwój małej przedsiębiorczości. Najczęściej jednak oferty te przyjmują pojedyncze osoby z osiedli. Może dlatego, że ilość miejsc pracy w ramach publicznych robót jest stale ograniczana, a tryb załatwiania i warunki, jakie musi spełnić kredytobiorca, jest trudny do udźwignięcia przez byłych pracowników pegeerów. Kilkoro spośród naszych respondentów

wzięło kredyt lub pożyczkę

z gminy na otworzenie własnej firmy, ale wkrótce zaniechali działalności.
Polityka władz gminnych w zakresie aktywizacji zawodowej jest różna. W niektórych gminach władze w swoich działaniach kładą nacisk na rozwój małej przedsiębiorczości w oparciu o kredyty preferencyjne oraz kursy i szkolenia organizowane przez centra przedsiębiorczości. Uważają, że to zachęci mieszkańców osiedli popegeerowskich do zakładania własnej działalności. W innych starają się o miejsca pracy dla bezrobotnych w ramach prac interwencyjnych, czy robót publicznych, zniechęcając bezrobotnych na swoim terenie do otwierania własnych “firm”. W tych przypadkach spotykaliśmy się z argumentacją, że “istnieje wystarczające nasycenie lokalnego rynku, jeśli chodzi o podaż podstawowych produktów i usług, a miejscowa ludność ogranicza swoje wydatki na inne niż podstawowe potrzeby ze względu na brak pieniędzy”. Wobec tego w takiej gminie odradza się osobom starającym się o rejestrację własnej działalności podejmowanie pracy na własny rachunek w “obawie o to, aby nie narazili się na większe straty”. Z drugiej strony, władze starają się o miejsca pracy w ramach robót publicznych. Np. w jednej z gmin pani burmistrz pomimo decyzji KUP o ograniczaniu tej formy aktywności uzyskała 140 miejsc pracy dla bezrobotnych (skorzystało parę osób z badanego osiedla).
Są gminy, które finansują rozwój infrastruktury osiedli, starając się o inwestorów, o środki z możliwie dostępnych programów. Wiele gmin liczy na udział w programie SAPARD, który, według przewidywań, zacznie funkcjonować w 2001 r. Jedna z nich chce ograniczyć bezrobocie przez uczestnictwo w programie “Mazur”, planuje wejść w Fundusz Poręczeń organizowany dla gmin przez AWRSP. W organizowanych kursach zawodowych i szkoleniach uczestniczą pojedynczy, młodzi mieszkańcy osiedli popegeerowskich. Niestety, jak wynika z rozmów z naszymi respondentami, propozycje kursów i ich realizacja nie jest do końca przemyślana. Nie dostosowane są często do możliwości terenu, ofert czy potencjalnych miejsc pracy na lokalnym rynku i możliwości prowadzenia małych firm. Zdarzali się rozmówcy, którzy dysponowali świadectwami ukończenia kilku kursów, a mimo starań pracy uzyskać nie mogą. Większą wagę należałoby przywiązywać do szkoleń “jak poruszać się na rynku pracy”. Uczyć nie tylko, jakich cech, poza fachowymi, wymagają pracodawcy od kandydata, ale poprzez psychoterapeutyczne treningi uczyć właściwych, aktywnych postaw. Jeden z respondentów uważał, że szkolenie w zakresie aktywnego poszukiwania pracy ułatwiło mu zdobycie zatrudnienia (posiadał wcześniej zdobyte kwalifikacje zawodowe), wiele innych młodych osób dawało do zrozumienia, że nie wiedzą i nie potrafią skutecznie zaprezentować się ewentualnemu pracodawcy. W niektórych gminach są kluby pracy przy urzędach pracy. Udzielane są tam

indywidualne porady i pomoc

w aktywnym poszukiwaniu zatrudnienia. Konieczność tego typu konsultacji jest dostrzegana jedynie przez ludzi młodych. Do klubu przyjeżdża też doradca zawodowy i prowadzi zbiorowe szkolenia. Niektórzy burmistrzowie zastanawiają się, jak zmienić lokalny system kształcenia zawodowego, aby dostosować go do potrzeb lokalnego rynku oraz aby absolwenci posiadali właściwe kwalifikacje i umiejętności pracownicze. Ich zdaniem, krótkotrwałe, doraźne kursy nie zapewniają takich kwalifikacji.
Działaniom urzędów gmin, prowadzonym pod hasłem “walka z bezrobociem”, czy aktywizacja zawodowa (a obejmującym środowiska popegeerowskie) towarzyszą inne formy, tj. przede wszystkim – świadczenia socjalne dla osób i rodzin (także osiedli) oraz dzieci uczących się, którym, zgodnie z przepisami, pomoc taka przysługuje.
Pomoc socjalna świadczona jest głównie poprzez ośrodki pomocy społecznej gminy, a na terenach, gdzie dawniej funkcjonowały pegeery – wspomagana przez AWRSP. Często dystrybutorami świadczeń dla dzieci jest szkoła. Są to zasiłki, środki na dożywianie, pomoc stypendialna, finansowanie wyjazdów na kolonie, obozy, zakup sprzętu do szkół, utrzymywanie świetlic terapeutycznych. Różne formy gminnej pomocy socjalnej udzielane mieszkańcom osiedli popegeerowskich są w tych środowiskach szczególnym powodem nieporozumień czy konfliktów. Skrupulatnie obserwują oni, kto ze współmieszkańców “dostał cokolwiek”, np. jakąś zapomogę i w jakiej kwocie. Kontroli społecznej poddawane są zwłaszcza świadczenia otrzymywane z GOPS.

Każdego interesuje, czy sąsiad

nie dostał przypadkiem większego od niego zasiłku i dlaczego? Zasada egalitaryzmu wydaje im się najsłuszniejsza przy “rozdzielnictwie biedy”. Ludzie nie mogą zrozumieć, dlaczego nie są równo obdzielani, dlaczego są różne (bardzo nieznacznej wysokości) kwoty zasiłków dla tak samo potrzebujących. Zdarzają się jednak w niektórych osiedlach i przypadki okazywania solidarności sąsiedzkiej z tymi, którym gorzej się powodzi. Np. osoby pracujące pożyczają pieniądze tym, którzy pozostali bez środków do życia. Zakupy w miejscowym sklepie nagminnie dokonywane są “na zeszyt” (czasem prowadząca sklep ustala miesięczny limit “kredytu”). Ludzie oddają pieniądze w sezonie letnim, kiedy zarabiają najwięcej na zbiorach runa leśnego, przy pracach polowych czy za granicą. Swego rodzaju solidarność powoduje, że nie można także uzyskać informacji, kto “pracuje na czarno” i gdzie, chociaż respondenci otwarcie wypowiadają się, że takie procedery są na porządku dziennym, “bo ludzie muszą z czegoś żyć”. Jednakże w stosunku do osób “zaradnych”, zarabiających w szarej strefie, które “biorą jeszcze zasiłek z opieki”, zgłaszane są przez niektórych współmieszkańców pretensje.
W wielu instytucjach w gminie i wśród mieszkańców osiedli występują opinie, że

zasiłki nie są dobrym remedium

na biedę. Niczego nie rozwiązują, są to niskie kwoty, w zasadniczy sposób nie zmieniają sytuacji rodzin. Powinni otrzymywać je tylko ludzie chorzy, ułomni, nie kwalifikujący się do żadnej pracy. Któryś z respondentów zaproponował zamiast zasiłków możliwość stałej, systematycznej pracy na rzecz osiedla czy gminy np. przy drobnych remontach, podnoszeniu estetyki przestrzeni osiedlowych, przy pracach inwestycyjnych, budowlanych (nawet jeśli wymagają uprzedniego przyuczenia). W niektórych gminach przy pracach interwencyjnych i robotach publicznych prostych, nieskomplikowanych zatrudniani są mieszkańcy osiedli popegeerowskich (przy rekultywacji wysypisk śmieci, remontach dróg i chodników, remoncie budynków szkoły, przychodni rejonowej). Od dwóch lat, jak twierdzą władze gmin, praktycznie zaniechano robót publicznych, z powodu braku środków na ten cel w urzędach pracy. Jak twierdzi jeden z burmistrzów, dostał on w 2000 roku 60% ubiegłorocznych środków. Niektórzy uważają, że jakość pracy bezrobotnych pozostawia wiele do życzenia. “Trudny jest nad nimi nadzór” – tak twierdzą przedstawiciele władz gminnych. Jak zmotywować do solidnej i wydajnej pracy, jaki system rozliczeń przyjąć, bo nie dniówkę – zadaniowy (określona kwota za dobre wykonanie konkretnego zadania)? Pewnym wyjściem są programy podobne do wspomnianego programu “Mazur”, gdzie ciężar obowiązków pracodawcy spoczywa na zakładach pracy, z którymi urząd pracy zawiera umowy o zatrudnienie bezrobotnych i pokrywa prawie w całości koszty pracy. Któryś z burmistrzów-respondentów powiedział, że ponieważ dzierżawione od Agencji WRSP gospodarstwa mieszczą się na terenie gminy, powinna ona część czynszu uzyskanego od dzierżawcy zwracać do gminy z przeznaczeniem wykorzystania na cele osiedli. Władze większości badanych gmin jednocześnie przyznawały, że Agencja dofinansowuje nadal inwestycje czy remonty wodociągów, kanalizacji, oczyszczalni, niezależnie od tego, czy administruje osiedle, czy oddała w użytkowanie infrastrukturę osiedla spółdzielni mieszkaniowej bądź gminie.
Działalność gminy na rzecz walki z bezrobociem mieszkańców osiedli popegeerowskich mieści się bardziej w kategorii “pomoc socjalna” niż aktywizacja zawodowa. Dotyczy to zresztą nie tylko tych środowisk. Gminy ciągle nie dysponują odpowiednimi środkami na skuteczne, aktywne formy pomocy bezrobotnym. Rozwój drobnej i średniej przedsiębiorczości na obszarach wiejskich, w tym popegeerowskich, ciągle napotyka na wiele rozmaitych barier makrostrukturalnych, ale i lokalnych. Wiara w siłę zbiorowych działań lokalnych nie wystarcza, a wypracowane formy lokalnej aktywności mogłyby wspierać formalne działania władz gminnych na rzecz rozwoju.

 

«) Badania zostały zlecone przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa Instytutowi Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.

Wydanie: 52/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy