Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

W gruncie rzeczy ruch w MSZ, jak na ten okres, jest niewielki, niewiele jest nowych nominacji. Na razie więc wyjeżdżają ci, którzy wyjechać mieli już jakiś czas temu. I organizują imprezy pożegnalne. M.in. we wtorek o 18.00 w pałacyku na Foksal żegnać się będą Marcin Nawrot (wyjeżdża do Irlandii) i Wojciech Ponikiewski (wyjeżdża do Włoch). Dziękujemy za zaproszenie, zajrzymy. Z kolei Witold Spirydowicz wyjeżdża do Maroka, a Grzegorz Poznański wyjechał w początkach września do Estonii. A ponieważ oni wyjeżdżają, zwalniają w centrali miejsca. No i już rozpoczęły się konkursy na obsadzenie stanowiska dyrektora Departamentu Ameryki (to po Ponikiewskim), dyrektora Departamentu Narodów Zjednoczonych i Praw Człowieka (to po Nawrocie) oraz w Biurze Kontroli i Audytu (to po Spirydowiczu). Z tej konkursowej rywalizacji (ha, ha) mamy takie na razie przecieki: że jeśli chodzi o departament po Nawrocie, to pewnie konkurs wygra Tomasz Chłoń. Natomiast jeśli chodzi o Departament Ameryki, to podobno Piotr Ogrodziński, były ambasador w Kanadzie, a jeszcze wcześniej dyrektor tego departamentu, zresztą bardzo dobry, otrzymał zapewnienie, że konkursu nie wygra. Oto więc „pechowiec” – wcześniej Ogrodziński starał się o kierowanie Departamentem Strategii i Planowania. I też nie dane mu było wygrać konkursu. Ale jeżeli wówczas można było domniemywać, że Ogrodziński nie został dyrektorem tego jednego z najważniejszych w poważnym MSZ departamentu, ponieważ minister trzyma to miejsce dla jakiegoś supermózgowca, to dziś już wiemy, że tak nie było. Bo dyrektorem tego departamentu został 10 września człowiek, który nigdy nie był na zagranicznej placówce, nie uczestniczył w żadnych rozmowach ani międzynarodowych konferencjach naukowych, jest w tych sprawach postacią nową. O trzech wyjeżdżających ambasadorach napisaliśmy, teraz pora na czwartego. Otóż Grzegorza Poznańskiego na stanowisku dyrektora Biura Bezpieczeństwa Dyplomatycznego zastępuje Zenon Kuchciak. Tak, tak, ten sam, polski James Bond. Jeździł po Czeczenii, jeździł do Pakistanu, był ambasadorem, teraz osiadł. Poznański udaje się do Estonii i – trzeba to powiedzieć jasno – jego wyjazd już wzbudził w MSZ niepokój. Bo jest oczywisty strach przed informacjami, które będzie nadsyłał, a które trzeba będzie czytać i jakoś klasyfikować. I przy tym zachować trzeźwość umysłu. Ten strach został wywołany listem pożegnalnym, który Poznański wysłał do pracowników MSZ. Oto jego fragmenty: „Jak zawsze, gdy funkcjonuje się w tzw. niezwykle dynamicznie rozwijającej się sytuacji niektóre cele jakie sobie stawiałem ja i moje Biuro zrealizowaliśmy, a niektóre nie. (…) Obecnie Biuro będzie mogło dokonać kolejnego kroku naprzód. (…) Szczególnie, gdy wejdą w życie nowe standardy bezpieczeństwa osobowego i zabezpieczeń technicznych. Pracowaliśmy nad nimi od dawna i jak się wydaje teraz jest moment na zakończenie tych prac. Tym bardziej że kategoryzacja placówek pod kątem bezpieczeństwa pozostanie jedynie pustym hasłem bez standardów przyporządkowanych do poszczególnych kategorii”. Jezus, Maria! Attaché Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2010, 39/2010

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché