Czy w Polsce jest możliwa rewolta młodzieży?

Czy w Polsce jest możliwa rewolta młodzieży?

Prof. Ireneusz Krzemiński,
socjolog, UW

Rewolty wybuchają w różnych sytuacjach, ale dopóki się to nie stanie, niewiele o nich wiemy. Jednak pytanie o rewoltę w Polsce w kontekście wydarzeń w Egipcie i Tunezji jest bezsensowne. Nie można porównywać naszych warunków do tych w krajach arabskich. Tam jest to wielki wybuch społeczny, a nie tyko młodzieżowy, spontaniczny, niezorganizowany, bezradny, bo tam działanie opozycji było mocno ograniczone. Rzadko taki bunt zamienia się w konstruktywne działanie, może być natomiast wykorzystany przez rozmaite siły, także bardziej represyjne niż obecny reżim.

Dr Filip Ilkowski,
politolog, inicjatywa Stop Wojnie

Oczywiście, rewolta jest możliwa. Jeszcze dwa miesiące temu trudno było sobie wyobrazić takie rewolucje w północnej Afryce, tymczasem sytuacja zmienia się dynamicznie. Wszędzie są te same naciski, niemal te same problemy, ta sama niestabilność gospodarcza, która może popchnąć rządzących do ataku na młodych ludzi. Władza musi nas ciągle czymś atakować, aby przetrwać, a kapitalizm czasami sam generuje rewolty. Wszystko więc jest możliwe, aczkolwiek niekoniecznie zaraz. Chociaż w Tunezji i Egipcie też nikt nie przewidywał takiego obrotu spraw.

Bartosz Machalica,
redaktor portalu Lewica.pl

Teraz byłoby to bardziej prawdopodobne niż np. w latach 90. Wtedy młodzież, studenci byli zafascynowani wolnym rynkiem, kapitalizmem i szansami, które on daje. Skupiali się na indywidualnej karierze, a żywe były jeszcze wspomnienia lat PRL, lat 70. i 80., niespełniających oczekiwań społecznych. Teraz mamy już pokolenie wychowane w III RP, dla którego kapitalizm jest ustrojem naturalnym, ze wszystkimi konsekwencjami. Większe są aspiracje i niepokój. Jeśli kraj nie będzie się rozwijać w miarę dobrze, jeśli będzie silna recesja, to być może będziemy mieli pierwsze pokolenie po 1989 r., które może się zbuntować. Czynnikiem, który będzie napędzał takie niezadowolenie, będzie bezrobocie. Nie zadziałają po raz drugi mechanizmy wysyłania bezrobocia za granicę, bo w Wielkiej Brytanii i Irlandii nie ma już wolnych etatów. Czynnikiem rosnącego niezadowolenia może być też rola Kościoła, czego próbką było zamieszanie wokół krzyża pod Pałacem Prezydenckim.

Teresa Jakubowska,
przewodnicząca partii RACJA Polskiej Lewicy

Czasami myślę, że tak, a czasami, że nie. Młodzież jest przesiąknięta liberalizmem, zwłaszcza ekonomicznym, serwowanym od świtu do nocy, a to likwiduje rewoltę. Takie media jak „Przegląd” słabo docierają do tych środowisk i dlatego powiedzenie, że kto nie był w młodości socjalistą, ten jest świnią, nie znajduje potwierdzenia. Są grupy mające krytyczny stosunek do rzeczywistości, ale one same mają poważne problemy finansowe i są bardzo ograniczone w działaniu.

Piotr Ikonowicz,
współzałożyciel Polskiej Partii Socjalistycznej

Nasze środowisko polityczne liczyło się z tym, że brak możliwości zatrudnienia i awansu poruszy młode pokolenie. Jednak otwarcie rynków pracy krajów zachodnich, które okazały się też bardziej szczodre socjalnie, tak jak Wielka Brytania, powstrzymało odruch niezadowolenia. Dziś mamy częściowe powroty i porażki naszych emigrantów, którzy doznali też przejawów ksenofobii. Z drugiej strony są już pewne symptomy duszenia się tych, którzy podjęli nisko opłacaną pracę u nas, nawet w korporacjach, które niczego nie oferują. Istnieje przywiązanie do byle jakiego miejsca pracy, a obietnica edukacji nie wypaliła – połowa osób z wyższym wykształceniem pracy nie ma albo nie może uzyskać normalnej umowy o pracę, tylko umowy śmieciowe, cywilnoprawne itd. To powoduje olbrzymią frustrację. Elementem katalizującym emocje młodych mogą być portale społecznościowe, internet. Choć akcja pod Pałacem Prezydenckim nie spowodowała powstania trwałego ruchu społecznego, była sygnałem, że wszystko jest u nas możliwe. Podrażnienie społeczne, brak dróg awansu i zasobów materialnych może sprawić, że poparcie dla ostrych form protestu u młodzieży wzrośnie.

Artur Zawisza,
b. poseł prawicowy

Rewolta młodych, niezależnie od tego, czym kierowana, musiałaby jednak opierać się na zainteresowaniu ich sprawami publicznymi. Tymczasem wydaje się, że w Polsce nastąpił odwrót od spraw publicznych, czego jednym z przykładów jest małe zainteresowanie młodzieży katastrofą smoleńską. Trudno więc mówić o rewolcie pod hasłami społecznymi i państwowymi, jeśli brakuje zainteresowania tymi sprawami.

Wojciech Salwa,
Wydawnictwo Fronda

Na szczęście nie. Rewolta zawsze oznacza nieszczęście. O wypadkach radomskich, grudniowych itd. decydowało mięso, ceny. Prości ludzie mogą się dopominać o konkretne sprawy, jednak przestali być energiczni. Choć ponad połowa żyje na granicy minimum, nie chcą protestować. W zakładach prywatnych boją się organizować związki zawodowe, wolą mieć to, co mają – trochę kiełbasy na grilla i coca-colę. Byle nie było gorzej – będą głosować na Tuska i Komorowskiego. Prawica ich nie podbije, bo tylko udaje, lewica też.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 7/2011

Kategorie: Kraj, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy