Premier Cameron w bagnie podsłuchów

Premier Cameron w bagnie podsłuchów

Gigantyczna afera skompromitowała brytyjskich polityków, policję i brukowe media

W Wielkiej Brytanii szaleje polityczny tajfun. Wywołała go afera podsłuchowa tabloidu „News of the World”. Opozycja żąda głowy torysowskiego premiera Davida Camerona. „Kiedy dwulicowy Davie zrobi wreszcie to, co należy, i ustąpi ze stanowiska?”, pyta Dennis Skinner, poseł do Izby Gmin z ramienia Partii Pracy. Komendant Scotland Yardu i jego zastępca musieli się podać do dymisji. Prestiż policji doznał znacznego uszczerbku. Dziennik „Evening Standard” twierdzi, że koncern News International wydał na korumpowanie stróżów prawa ponad 100 tys. funtów.
News International, do którego należał ukazujący się w niedziele wysokonakładowy, bulwarowy tygodnik „News of the World”, to brytyjska część News Corporation, medialnego imperium Ruperta Murdocha.
Zagraniczna prasa pełna jest złośliwych komentarzy. „Czy Wielka Brytania jest bardziej skorumpowana, niż sobie wyobraża?”, zapytała Agencja Reutera. Niemiecki lewicowy dziennik „Tageszeitung” napisał: „Sprawa »News of the World« pokazała Brytyjczykom, że ich demokracja jest farsą. Żądni władzy politycy kłaniają się najbardziej odrażającym tabloidom, pazerna zaś na mamonę policja ukrywa przestępstwa tych gazet”.
Premier Cameron zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. „Ogniowa burza pożera część naszych mediów, część policji, a także zdolność naszego systemu politycznego do reagowania na te wydarzenia”, powiedział szef rządu. 20 lipca oświadczył, że dochodzenie, które prowadzi specjalna sześcioosobowa komisja, zostanie rozszerzone, a jego przedmiotem staną się także powiązania mediów z politykami i policją. Czy jednak Cameron uratuje rząd? Sam przecież

miał konszachty z imperium

Murdocha. W maju 2007 r. jako przywódca opozycji mianował swym rzecznikiem prasowym Andy’ego Coulsona, byłego redaktora naczelnego „News of the World”. Cztery miesiące wcześniej Coulson zrezygnował ze stanowiska naczelnego, po tym jak dziennikarz „News of the World” Clive Goodman oraz będący na jego usługach prywatny detektyw Glenn Mulcaire zostali aresztowani pod zarzutem włamywania się do skrzynek głosowych telefonów rodziny królewskiej. Cameronowi najwyraźniej to nie przeszkadzało. Coulson pracował także dla Camerona jako premiera aż do stycznia br. W lipcu został aresztowany pod zarzutem udziału w aferze podsłuchowej. Brytyjski rząd musiał przyznać, że premier Cameron w ciągu 15 miesięcy spotykał się aż 26 razy z wysokimi rangą przedstawicielami koncernu Murdocha, w tym z jego synem Jamesem. W grudniu 2010 r. jadł obiad z Murdochem oraz z czołową dyrektorką News International, redaktorką naczelną „News of the World”, Rebeką Brooks. Do spotkania doszło w jej posiadłości w Oxfordshire. Pani Brooks, która cieszy się tak wielkim zaufaniem Murdocha, że należy właściwie do jego rodziny, 17 lipca także została aresztowana pod zarzutem machinacji w skandalu podsłuchowym i zwolniona za kaucją.
Rupert Murdoch, 80-letni Australijczyk z amerykańskim pa-szportem, uporczywie zabiegał o przejęcie w całości gigantycznej sieci telewizyjnej BskyB, w której jego koncern ma 39% udziałów. Za pozostałe gotów był zapłacić ponad 12 mld funtów. Konserwatywno-liberalny rząd Camerona poparł te zamiary, aczkolwiek przedstawiciele innych mediów protestowali, podkreślając, że po zdobyciu BskyB potęga medialna Murdocha w Wielkiej Brytanii będzie zbyt przytłaczająca. Komentatorzy przypuszczają, że podczas spotkań z magnatem prasowym i jego dyrektorami Cameron rozmawiał właśnie o telewizji. 20 lipca podczas burzliwej nadzwyczajnej sesji w Izbie Gmin szef gabinetu, przypierany do muru przez opozycję, wyraził wprawdzie ubolewanie, że zatrudnił Coulso-
na, jednak w sprawie rozmów z News International złożył enigmatyczne wyjaśnienia. Powiedział tylko, że „żadna z rozmów na temat BskyB nie była niewłaściwa”.
Tabloidy w Wielkiej Brytanii sterują opinią publiczną – potrafią wzniecić nastroje, zakończyć karierę wybitnego polityka, doprowadzić do konfliktu z raczej nielubianymi na Wyspach Niemcami czy nawet obalić rząd. Niektórzy uważają, że David Cameron był gotów zrobić dla Murdocha wiele, aby zyskać przychylność jego mediów. Nie można wykluczyć, że dochodzenie przyniesie nowe, niewygodne dla premiera fakty, polityczna burza zaś zmiecie rząd i zmieni polityczny oraz medialny krajobraz Zjednoczonego Królestwa.
Skandal oburzył bowiem społeczeństwo Wielkiej Brytanii. Okazało się, że dziennikarze „News of the World”, tygodnika ukazującego się od 168 lat, podsłuchiwali rozmowy i włamywali się do skrzynek głosowych telefonów komórkowych nie tylko członków rodziny królewskiej i znakomitości ze świata polityki, sportu oraz show-biznesu, lecz także rodzin żołnierzy poległych w Iraku i Afganistanie, być może także krewnych ofiar zamachów z 11 września 2001 r. W tej ostatniej sprawie w Stanach Zjednoczonych wszczęło już śledztwo FBI. Reporterzy „News of the World” specjalizowali się w seksie, sensacji i zbrodni. Konkurencja na rynku brukowców, które Brytyjczycy tak kochają, jest ogromna. Dlatego reporterzy tej gazety nie cofali się przed złamaniem prawa, aby jako pierwsi zdobyć elektryzujące czytelników informacje czy nawet je wykreować. Ocenia się, że ofiarą podsłuchów padło 4 tys. osób. Wśród nich znaleźli się aktor Hugh Grant, aktorka Sienna Miller, burmistrz Londynu Boris Johnson, były piłkarz Paul Gascoigne, słynny futbolista David Beckham i jego żona Victoria, być może także współpracownicy Paula McCartneya. Sienna Miller uzyskała od „News of the World” odszkodowanie w wysokości 100 tys. funtów.
Największy gniew wywołała sprawa, w której dziennikarze tabloidu wystąpili w haniebnej roli hien cmentarnych. W 2002 r. została uprowadzona i zamordowana 13-letnia Milly Dowler. Według relacji prasowych, reporterzy włamali się do skrzynki głosowej jej telefonu i skasowali część wiadomości, aby zrobić miejsce na nowe. W ten sposób zniszczyli dowody w śledztwie. Po zmianach w poczcie głosowej rodzice Milly odzyskali na krótko nadzieję, że ich córka żyje.
Wiele wskazuje na to, że

żurnaliści aferzyści korzystali

z pomocy skorumpowanych policjantów, którzy pomagali im zlokalizować telefony komórkowe, a więc także ustalić miejsce pobytu prominentów. Podobno opornym funkcjonariuszom grożono, że jeśli nie będą współpracować, media ujawnią ich afery seksualne. Być może wysocy rangą policjanci udzielali dziennikarzom informacji o śledztwach i zapewne przewlekali dochodzenia.
Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że skandal tlił się od 2006 r., jednak wybuchł dopiero w lipcu tego roku? Obecnie wiadomo, że Scot-land Yard od 2006 r. dysponował 11 tys. stron materiału dowodowego, który znaleziono u włamującego się do telefonów prywatnego detektywa Mulcaire’a.
Materiał ten zawierał listę prawie 4 tys. osób, które przypuszczalnie były podsłuchiwane. Policja ostrzegła tylko 170 spośród nich. Według dziennika „New York Times”, Scotland Yard przez lata trzymał te dokumenty w piwnicy, w workach na śmieci. W lipcu 2009 r. dziennik „The Guardian” poinformował, że afera podsłuchowa miała większy zasięg, niż zakładano, a jej ofiarą padło 3 tys. osób. Zastępca komendanta Scotland Yardu John Yates odmówił jednak wznowienia śledztwa, twierdząc, że nie ma nowych dowodów. 18 lipca Yates podał się do dymisji. Poprzedniego dnia ze stanowiska ustąpił jego szef, Paul Stephenson. Od października 2009 r. do września 2010 r. zatrudniał na dwa dni w miesiącu jako doradcę dziennikarza Neila Wallisa, byłego zastępcę redaktora naczelnego „News of the World”. Wallis dostawał lukratywne honorarium – tysiąc funtów za dzień. Okazało się też, że Stephenson pozwolił sobie sfinansować kwotą 12 tys. funtów pobyt w spa. Doradcą public relations właściciela kurortu był Wallis, dziennikarz, który w lipcu także trafił za kratki za udział w aferze podsłuchowej. Rząd przyznał, że przed wyborami parlamentarnymi Wallis udzielał „nieformalnych” porad partii konserwatywnej.
We wrześniu 2010 r. były reporter „News of the World”, Sean Hoare, opowiedział, że podsłuchy w tym tygodniku stosowano powszechnie, proceder ten zaś organizował naczelny Andy Coulson (wtedy już rzecznik premiera). Hoare uruchomił lawinę, która już się nie zatrzymała. 18 lipca ten reporter, mający problemy z narkotykami i alkoholem, został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu w Watford. Policja nie podała przyczyny zgonu, wyklucza też udział osób trzecich.
Afera podsłuchowa oznacza wstrząs dla brytyjskiej klasy politycznej, zapewne zakończy też błyskotliwą karierę magnata prasowego Ruperta Murdocha, którego imperium medialne przynosi roczne zyski w wysokości 2,8 mld euro. 7 lipca Murdoch, zwany przez przeciwników „kopaczem brudu”, czyli sensacyjnych wiadomości, które umieszcza w swoich gazetach, niespodziewanie zamknął „News of the World”. Być może spodziewał się, że dzięki temu uda mu się mimo wszystko przejąć telewizję BskyB. Skandal jednak miał tak wielki zasięg, że szef News Corporation musiał zrezygnować ze zdobycia tego medialnego tortu. Kurs akcji News Corporation drastycznie spadł. 19 lipca Murdoch oraz jego syn zostali przesłuchani przez komisję brytyjskiego parlamentu. Pewien zdenerwowany obywatel cisnął w medialnego barona pianką do golenia. Murdoch, być może umyślnie, zachowywał się jak załamany starzec, zapewniał, że o niczym nie wiedział. Wyznał, że wkrótce po wyborach odwiedził premiera Camerona w jego siedzibie przy Downing Street 10, został jednak

wpuszczony tylnymi drzwiami.

Zaznaczył też, że wcześniej spotykał się wiele razy z laburzystowskim szefem rządu Gordonem Brownem. Konserwatyści nie bez racji podkreślają, że także dygnitarze Partii Pracy mieli osobliwe układy z tabloidami Murdocha.
Sędziwy magnat prasowy oś-wiadczył, że zamierza zostać na stanowisku, afera jednak zniszczyła jego autorytet i unicestwiła legendę. Akcjonariusze koncernu w USA domagają się odejścia Murdocha. Być może nastąpi ono już wkrótce. Wątpliwe, aby James Murdoch, zdaniem komentatorów także skompromitowany skandalem, mógł przejąć po ojcu ster ogromnej firmy (do której należą m.in. tabloidowy brytyjski dziennik „The Sun”, dziennik „The Times”, w USA zaś brukowiec „New York Post”, „Wall Street Journal” oraz bardzo dochodowa telewizja Fox News). Trudno przewidzieć, jakie następstwa będzie miał skandal podsłuchowy. Z pewnością nie skruszy potęgi tabloidów nad Tamizą. Może jednak sprawić, że dziennikarze prasy brukowej oraz ubiegający się o ich względy politycy i policjanci będą przez pewien czas postępować ostrożniej, a może nawet uczciwiej.

Wydanie: 30/2011

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy