Prosumenci wszystkich krajów, łączcie się!

Prosumenci wszystkich krajów, łączcie się!

Kiedy media w Polsce bardziej interesują się Ukrainą niż tym, co się dzieje w kraju, kandydaci na prezydenta opowiadają banały, a codzienne problemy przykrywa się straszeniem „wojną u bram”, po cichu toczy się realna walka o interesy.

Jej przejawem był np. bój o przełamanie monopolu wielkich koncernów energetycznych w Polsce. Większość mediów nie odnotowała sejmowej porażki rządu podczas głosowania nad poprawkami do ustawy o odnawialnych źródłach energii.

Platforma Obywatelska po raz kolejny okazała się partią dużego biznesu. Że jest ona ugrupowaniem antyobywatelskim, które broni finansowo-politycznego establishmentu, wiadomo od dawna. O tym, że to zapudrowana – nieco lepiej niż w przypadku PiS – typowa konserwa kulturowo-polityczna, napisano już setki artykułów. Teraz wiadomo dodatkowo, że jest to partia antyekologiczna i – wbrew sloganom reklamowym – antymodernizacyjna. A nawet antyeuropejska. Występowała bowiem przeciwko postulowanemu przez Unię Europejską upowszechnianiu energii odnawialnej. Platforma w pełni zmobilizowała się w Sejmie przeciwko umożliwieniu produkcji przez Kowalskiego prądu na własne potrzeby. Na szczęście przegrała to głosowanie. Zdradziło ją PSL, które dostrzegło, że mieszkańcy wsi zyskają możliwość dorobienia sobie.

Zyskali na tym przyszli prosumenci – czyli użytkownicy/konsumenci produktów wytworzonych na własne potrzeby. Można uprawiać na własne potrzeby warzywa i owoce. Można na własne potrzeby wytwarzać wino, piwo, a nawet coś mocniejszego, zamiast wspierać państwowy monopol na handel używkami alkoholowymi. Można zamiast na pomoc policji liczyć na wsparcie sąsiadów i kolegów. Ale od teraz można też podziękować państwu, wielkim koncernom i trucicielom powietrza za dostarczanie brudnej energii po wysokich cenach i zacząć produkować na własne potrzeby prąd.

Rodacy, instalujcie na dachach panele fotowoltaiczne, a na działkach za miastem małe wiatraki! Niech to będzie świadomy akt nieposłuszeństwa obywatelskiego. Akcja ze wszech miar pożyteczna, szlachetna i postępowa. Ważna przynajmniej z kilku powodów.
Po pierwsze: chronimy środowisko naturalne i zmniejszamy zanieczyszczenie fatalnego w Polsce powietrza. Nawet niewielki procent energii ze źródeł odnawialnych zmniejsza ilość spalanego w Polsce węgla, a tym samym ilość CO2. Polskie miasta należą do ścisłej czołówki pod względem unoszącego się w powietrzu pyłu. To uderza w nas wszystkich. Nawet bogaci i ludzie władzy oddychają tym samym zatrutym powietrzem pełnym pyłu PM10.

Po drugie: oszczędzamy finansowo. Mniej wydajemy na prąd, a przy odpowiedniej powierzchni paneli możemy nawet sprzedawać nadwyżkę prądu państwu! Ustawa gwarantuje stałą cenę, za którą państwo będzie musiało przynajmniej przez 15 lat wpuszczać do sieci energię kupioną od obywateli.

Po trzecie: rozwój mikroenergetyki zwiększa autonomię obywateli, uniezależnienie od państwa oraz wielkich koncernów. To malutki element wspierania demokracji obywatelskiej. Postępowa akcja polityczna w praktycznym działaniu. Mały krok we właściwą stronę.

Czy możliwe jest społeczeństwo, które obejdzie się bez pazernych koncernów wspieranych przez państwo? Czy można wyjść poza przymusową konsumpcję narzucaną przez monopolistyczny rynek, reklamy medialne i rządowych technokratów? Czy wszyscy musimy płacić olbrzymie pieniądze za towary, które zostały wyprodukowane kosztem wyzysku ludzi, łamania praw pracowniczych i niszczenia środowiska naturalnego? Z pewnością wszystkiego nie da się odrzucić, ale dziś wiele rzeczy można już świadomie bojkotować i wybierać bardziej demokratyczne rozwiązania. Władza rynku i państwa nie jest na szczęście absolutna.

Na początek jednak uchwalona ustawa o odnawialnych źródłach energii musi się zamienić w praktykę społeczną. A na razie jest polski bałagan. Brakuje jasnych reguł i przejrzystych warunków ubiegania się o dotację. W Banku Ochrony Środowiska, który ma przeprowadzić akcję finansowania energetyki odnawialnej, nie wiedzą, kiedy ruszy przyjmowanie wniosków i jakie będą jego kryteria. Informacji dla Kowalskiego nie ma. A może ma nie być? Oby nie skończyło się ośmieszeniem jak najbardziej pożytecznego projektu. Bo zamiast zachęty do oddolnej inicjatywy obywatelskiej na rzecz dobra wspólnego znowu będzie polska prywata wąskiej grupy najbardziej wtajemniczonych i zbliżonych do kręgów władzy. Tym razem władzy PSL i zaprzyjaźnionych firm zajmujących się montażem paneli słonecznych.

Wydanie: 10/2015

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy