Przegląd Turystyczny

Słowenia zaprasza

Krystaliczne jeziora, jaskinie, średniowieczne miasta, zamki i klasztory

Słowenia ma wielkość województwa podlaskiego, z jednego końca państwa na drugi można przejechać samochodem w ciągu czterech godzin.
Turysta znajdzie tu ośnieżone szczyty Alp Julijskich i 50-kilometrowe wybrzeże Półwyspu Istria z piaszczystymi plażami, zatokami, portami, kafejkami, promenadami; krystalicznie czyste jeziora i urocze wysepki; średniowieczne miasteczka i spokojne wsie; jaskinie, groty oraz zamki i klasztory.
Znalezienie noclegu na terenie Słowenii nie stwarza problemu. Na obrzeżach miast czy nadmorskich kurortów można znaleźć napisy „sobe” i „zimmer” (pokoje). Im bardziej oddalamy się od centrum lub nabrzeża, tym noclegi są tańsze. Pokój dwuosobowy ze śniadaniem kosztuje ok. 20 DM za dobę od osoby. Ceny na kempingach nie odbiegają od cen w kwaterach prywatnych, a nawet czasami są dużo wyższe. Na największym kempingu w Słowenii, Sobec, położonym w wiosce Lesce, 3 km od Bledu, nocleg kosztował 30 DM od osoby.

W urokliwych miasteczkach
Pierwszą noc i dzień pobytu w Słowenii spędzamy w Mariborze, drugim co do wielkości mieście Słowenii. Trudno w to uwierzyć, bo Maribor, leżący po dwóch stronach rzeki Drawy, przypomina raczej sielskie, prowincjonalne miasteczko.
Maribor jest znany z produkcji najlepszego w Słowenii wina. Turystom poleca się: Mariborcan, Laski Rizling, Chardonnay, Traminer i złoty Muscatel.
Historyczna część miasta z kilkoma dużymi placami i Starym Miastem leży nad rzeką. Polecam spacer po moście, prowadzącym wprost na Glavni trg – średniowieczne targowisko. Na środku placu wznosi się figura pokutna z czasów zarazy. Warto też zajrzeć do parku miejskiego. Zwiedzanie Mariboru nie zajmuje dużo czasu, dlatego warto wybrać się do miasteczka Cejle oddalonego o 60 km. Po trudnym wjeździe wąską, krętą drogą na zamkowe wzgórze – wizytówkę Cejle – czeka nas widok z Wieży Fryderyka. Starówka jest pełna przytulnych, ulicznych kawiarni. W Słowenii pija się tylko owocową herbatę – czerwoną o smaku dzikiej róży i maliny. Podaje się ją w filiżance lub szklanym kubku przykrytym spodkiem, na którym układa się torebkę z herbatą i cząstkę cytryny.
Lublana, stolica Słowenii, to wielkie centrum handlowe. Na każdym kroku spotyka się ekskluzywne sklepy, butiki i galerie. W upalny dzień nie polecam wspinaczki na zamkowe wzgórze. Jeśli jednak zdecydujemy się wdrapać na górę, musimy dodatkowo pokonać 150 stromych schodków zamkowej wieży. Roztacza się stąd widok na dachy domów i rzekę Ljubljanicę. Schodząc ze wzgórza, warto wstąpić na Pogarcarjev trg. Można tu kupić wszystko – od ubrań i pamiątek po owoce. Spacer brzegiem rzeki doprowadzi nas na Stare Miasto.

Postojnska Jama
Aby obejrzeć najpiękniejszą w Europie jaskinię, trzeba odwiedzić miejscowość Postojna, położoną 55 km od Lublany. Postojnską Jamę każdego roku zwiedza 28 milionów turystów z całego świata. Co godzinę grupa turystów wsiada do maleńkich wagoników, którymi jedzie się przez wąskie przejścia i tunele. W pewnym momencie wagoniki zatrzymują się i rozpoczynamy, razem z przewodnikiem dwukilometrowy spacer. Komnaty w jaskini mają swoje nazwy w zależności od barwy lub kształtów skał. Najciekawsza jest komnata włoska, w której ze stropu wyrastają cienkie, białe, długie stalaktyty.

Zamek
9 km od Postojnskiej Jamy stoi jeden z najpiękniejszych słoweńskich zamków, Predjamski grad. Zamek jest zawieszony w środku 123-metrowego klifu. Pod nim znajduje się jaskinia. Wejścia do zamku strzeże żelazny dzik, przywiązany na łańcuchu. Legenda głosi, że w zamku mieszkał baron rozbójnik, Erazm Lueger, który napadał i rabował bogatych, a potem rozdawał biednym. Twierdza Erazma była nie do zdobycia. W końcu armatnia kula dosięgła go w „toalecie”.

W nadmorskich
kurortach
Popularne nadmorskie miejscowości jak Piran, Izola, Koper czy najbardziej znany Portoroż (Port Róż) przypominają Wenecję i Monte Carlo. Turyści zwiedzają tu port, wylegują się na plaży i przechadzają po promenadzie.
Obok Portoroż leży ciekawa miejscowość Piran. W centrum Starówki, na głównym placu – Tartinijev trg – spotykają się wszyscy goście i mieszkańcy. Widać stąd port jachtowy i czerwony gotycki dom wenecki.
Bled

Można wybrać się też do bajkowego Bledu, najpiękniejszego miejsca w Słowenii. Szczególnie ciekawe jest krystalicznie czyste jezioro Bled z kościółkiem na malutkiej wyspie.
Dopłyniemy tam gondolą za 4 tys. SIT lub wypożyczymy łódkę i powiosłujemy sami za 1,2 tys. SIT (cztery osoby, cena za godzinę). Najtańsze łódki wypożycza starsza, żwawa Słowenka, naprzeciwko kempingu Zaka przy zachodnim krańcu jeziora. Polecamy też spacer wokół jeziora.
Bled jest znany z wielu możliwości uprawiania sportu i rekreacji. To właśnie tutaj tłumy turystów przyjeżdżają na narciarskie szaleństwo. Można doznać mocnych wrażeń podczas spływu pontonem górską rzeką, czyli raftingu. Spływ rezerwuje się i opłaca w informacji turystycznej w Bledzie, przy centrum handlowym. Kosztuje 4 tys. SIT. Organizatorzy zapewniają pełen ekwipunek: nieprzemakalny kostium z pianki, kask, kurtkę, ponton i wiosło.
Anna Znajewska

Ceny: 1 DM = 110 SIT (tolarów)

Gdzie jeść:
spaghetti 800 SIT
pizza od 950 SIT
gnocchi
(włoskie kluski
przypominające kopytka) 850 SIT
piwo 0,3 l 350 SIT
kawa 160 SIT
herbata 150 SIT

GDZIE SPAĆ:
Pod Lublaną noclegu warto szukać we wsi Medno i okolicach. Polecam najtańszy motel – 15 DM za nocleg od osoby bez wyżywienia w pokoju 4-osobowym; adres: Marija Cerar Stanezice 33, 1210 LJ – Sentvid 015125125,
Nad morzem – kemping Salinera w okolicy Portoroż w Strunjan, e-mail: salinera@siol.net

Ceny:

widokówki 80 SIT
gałka lodów 110 SIT
woda mineralna 1,5 l 110 SIT
masło 120 SIT
kilogram bananów 199 SIT
paczka serka topionego 350 SIT
pieczywo 180 SIT
piwo 0,25 l 250 SIT

Co zwiedzać:

Rafting organizuje Klub Ekstrem Bled Poljska pot 1, 4260 Bled, e-mail: info@bledrafting.si. Spływ trwa ok. dwóch godzin. Impreza kosztuje 4 tys. SIT od osoby.
Wąwozy Vintgar: dorośli – 500 SIT, dzieci – 200 SIT, studenci – 300 SIT, długość szlaku w wąwozach, prowadzącego do wodospadu – 1600 m.
Postojnska Jama: dorośli – 2200 SIT, studenci – 1100 SIT,
Predjamski grad – od maja do sierpnia czynny w godzinach 9.00-17.00, osoby dorosłe płacą 1000 SIT, studenci – 550 SIT.
Parking w Lublanie 200 m od Starego Miasta (obowiązkowy): za godzinę trzeba zapłacić 220 SIT.
Informacja turystyczna Słowenii:
Dunajska cesta 156, 1000 Lublana,
tel: +386 61 189 18 40;
www.tourist-board.si


Gdzie ruszyć się z Łeby?

Zamiast leżeć na plaży, można pochodzić po ruchomych wydmach, poznać folklor Kaszubów lub wdrapać się na latarnię morską

Znane kąpielisko Łeba jest znakomitą bazą wypadową. Możemy wyruszyć na wschód, do latarni morskiej Stilo albo w stronę przeciwną, na ścieżki Słowińskiego Parku Narodowego. Jego nazwa pochodzi od Słowińców, którzy zamieszkiwali niegdyś te tereny.
Najbardziej znanym elementem tego nadmorskiego krajobrazu jest piaskowa Mierzeja Gardneńsko-Łebska, zbudowana w całości z piasku wyrzuconego przez morze i wywiewanego dalej w głąb lądu. Wytworzone w ten sposób ruchome wydmy osiągają ok. 30 m wysokości i wędrują od trzech do dziesięciu metrów na rok. Największy obszar wydmowy znajduje się na Mierzei Łebskiej. Góruje nad lasem i jest doskonale widoczny z odległości nawet kilku kilometrów. Chodząc w pobliżu wydm, trzeba uważać na aparat fotograficzny i kamerę, gdyż mogą je uszkodzić drobinki unoszącego się w powietrzu piasku.
Na terenie Parku Słowińskiego oznakowano 140 km szlaków turystycznych. Wiodą one nie tylko przez wydmy, ale też wokół płytkich jezior przybrzeżnych (Łebsko i Gardno to dawne zatoki morskie), przez las i rozległe bagna. By lepiej poznać park i jego walory przyrodnicze, warto zwiedzić Muzeum Przyrodnicze w Smołdzinie, gdzie mieści się również dyrekcja parku.
Dziesięć kilometrów od Smołdzina, w Klukach, znajduje się Skansen Wsi Słowińskiej. Oryginalne i zrekonstruowane chałupy ryglowe przeniosą nas w świat ludzi żyjących wśród niegościnnego, podmokłego terenu. Do niedawna wieś składała się z trzech osad: Kluk Smołdzińskich, Kluk Żeleskich oraz Ciemińskich, lecz przetrwały jedynie Kluki Smołdzińskie. Najstarsza ludność Kluk była pochodzenia kaszubskiego. Kaszubski język i obrządki zachowały się tu długo ze względu na ograniczone kontakty ze światem. Muzeum funkcjonuje od 1963 roku i posiada wiele oryginalnych eksponatów.
Integralną częścią skansenu jest również zabytkowy cmentarz. Najstarszy zachowany nagrobek pochodzi z 1877 r., a ostatni pochówek odbył się tutaj w 1987 r. Na żeliwnych nagrobkach widnieją nazwiska starych rodów słowińskich, a często także informacje o statusie społecznym, majątkowym i zawodowym ówczesnych mieszkańców. Najlepiej zwiedzać skansen w sezonie, kiedy organizowane są ciekawe imprezy etnograficzne, pokazujące życie Słowińców.
Jeśli dotrzemy już do Kluk, nie możemy ominąć latarni morskiej Czołpino (ok. 2 km od Smołdzińskiego Lasu). Latarnia jest udostępniona do zwiedzania i warto wejść na jej wierzchołek, gdyż rozciąga się z niej przepiękny widok na ruchome wydmy Mierzei Łebskiej, jeziora przybrzeżne i cały Park Słowiński.
Niedaleko jest jeszcze jedno miejsce dogodne do oglądania panoramy Parku. To Rowokół, wzgórze, które przed wiekami było miejscem kultu religijnego oraz punktem nawigacyjnym. Najlepiej wdrapać się na nie szlakiem turystycznym ze Smołdzina.
Ze Smołdzina możemy też wyruszyć na drugą stronę jeziora Gardno, do Rowów i Ustki.

Przemysław Kurdej

Wycieczki z Łeby – gdzie i jak?

Wydmy:
do Rąbek samochodem, busem, rowerem lub pieszo z Łeby, przez mostek i ul. Turystyczną. Latem melexami 18-osobowymi (5 zł/os). Z Rąbek – 20-osobowe wózki akumulatorowe (3 zł/os) lub melexy 5-osobowe (5 zł/os). Przejazdy: Lidia Krauz, tel. 0-59 866-15-14
Smołdzino:
autobusem przez Słupsk i Wicko, cena biletu – 10 zł.
Kluki:
autobusem przez Słupsk i Smołdzino, cena biletu – 16 zł. Latem rejsy łodzią z Łeby. Cena za 4-godzinny rejs w obie strony i wstęp do skansenu – 28 zł.
Wypożyczalnia rowerów w Łebie:
ul. Derdowskiego 17, tel. (0-59) 866-14-08
Skansen w Klukach
15.05 – 15.09 w godz. 9.00-18.00
16.09 – 14.05 w godz. 9.00-15.00
w poniedziałki od 10.00 do 15.00, wstęp wolny.
bilety wstępu: 5 zł, ulgowy – 3 zł
W Smołdzińskim Lesie, w szkole, znajduje się sezonowe schronisko PTSM.
Informacja turystyczna
Ustka
– Biuro Promocji Miasta;
ul. Marynarki Polskiej 87;
(0-59) 814-71-70, fax 814-43-78;
Informacja turystyczna
Rowy
– ul. Nadmorska 17;
tel. (0-59) 814-18-18;
Biuro promocji miasta Łeba
tel. (0-59) 866-25-65;
Rezerwacja noclegów
– ul. Kościuszki 64;
tel. (0-59) 866-22-88.
Informacja PKS
tel. (0-59) 94-33


Sześć dni w Tyrolu

Wędrowanie po austriackim lodowcu nie jest droższe niż urlop w polskich górach

Tyrol jest jednym z miejsc w Austrii najczęściej odwiedzanych przez Polaków w sezonie zimowym. Niewielu wraca tu latem.
Rozbudowana sieć schronisk oraz liczne szlaki pozwalają zaplanować podróż dostosowaną do możliwości i umiejętności. Wędrowanie nie wymaga tutaj specjalnych zdolności, a jedynie dobrych chęci i kondycji oraz sprzętu: dobrej jakości butów trekingowych, kijków teleskopowych, okularów lodowcowych; czekan bywa pomocny na bardziej stromych odcinkach, a lina do asekuracji przyda się na trasach wiodących przez lodowce.
Tłok panuje zwłaszcza w weekendy. Wśród Austriaków modne jest podjeżdżanie w piątek do parkingu w dolinie i wędrówka do najbliższego schroniska. W sobotę marsz w góry, w niedzielę zdobycie szczytu lub przełęczy, powrót w dolinę i jazda do domu.

Dzień pierwszy
Malutka wioska Vent (1896 m) leżąca na końcu Doliny Otztal to początek naszej trasy. Prowadzi stąd kilka szlaków, my wybieramy łatwą, łagodnie wznoszącą się drogę do schroniska Martin Busche. Czekają nas tylko dwie godziny marszu i jest to dobry odcinek na przyzwyczajenie mięśni do wysiłku, a ramion do dźwigania plecaka. Mniej więcej w połowie trasy stoi maleńki budyneczek starego schroniska Schaferhütte (2230 m), obecnie schronienie dla owiec i ich opiekuna. Dobre miejsce na krótki odpoczynek.
Schronisko Martin Busche (2510 m) ma architekturę typową dla alpejskich schronisk. Od strony wschodniej ma drewniany taras widokowy, w słoneczne dni oblężony przez turystów. Tych zaś jest tutaj na ogół dużo. Bliskość Vent i łatwość trasy powodują, że zwłaszcza w weekendy na szlaku panuje tłok.

Dzień drugi
Szlak prowadzi do następnego schroniska – Similaumhütte (3016 m). Trasa wciąż jest nietrudna, kolejne dwie godziny wędrówki, w jednym tylko momencie żmudnej, bo prowadzącej po głazowisku. Tuż przed metą nagrodą jest widok na ośnieżone szczyty. Większość z nich to główna grań, będąca jednocześnie granicą z Włochami. Atrakcją tego schroniska jest możliwość w miarę szybkiego wejścia na nasz pierwszy trzytysięcznik – Similaum (3606 m).
Tu już zaczynają się prawdziwe Alpy. Najlepszą porą na wędrowanie jest druga połowa sierpnia, gdy szczeliny lodowcowe nie są już przykryte śniegiem i można bezpiecznie wybrać się na wycieczkę. Szlak na szczyt jest na ogół przetarty, więc nie znając go zbyt dobrze, możemy po prostu iść po śladach. Oczywiście, związani liną.

Dzień trzeci
Warto wyjść jak najwcześniej rano. Tuż nad Similaumhütte czeka nas półgodzinna skalista wspinaczka ścieżką na grań Jochkofel. Stamtąd jeszcze trochę pod górę na przełęcz, o której świat usłyszał w 1991 roku, gdy znaleziono w tym miejscu zmumifikowane szczątki słynnego Otziego, czyli człowieka lodu liczącego, bagatela, około 5300 lat. Fakt ten upamiętnia obelisk z tablicami w czterech językach. Potem znowu pół godziny wędrówki w górę i jesteśmy na przełęczy Hauslabojoch. Mamy stąd wspaniały widok na Fineilspitze (3516 m) i pola śnieżne lodowca Hochjochferner. Przechodzimy je do skalnej grani, z niej schodzimy na następny lodowiec i na kolejną skalną ostrogę. Stąd już widać cel naszego etapu – schronisko Bella Vista (2842 m).
Bella Vista (jesteśmy po włoskiej stronie granicy) stoi w malowniczym miejscu. Z jednej strony – panorama szczytów, z drugiej – zielona dolina. Po odpoczynku i posiłku zbiegamy kotliną do schroniska Hochjochohospitz. To ponad dwie godziny łatwego, ale nieciekawego szlaku w większości po rumowisku skalnym. Kładziemy się wcześnie spać, bo już następnego dnia czeka nas wędrówka do schroniska Brandenburger.

Dzień czwarty
Ten etap zaczyna się dwugodzinnym podejściem trawiastymi stokami, ścieżką o nazwie Delorettenweg aż do początku lodowca Kesselwandferner. Stąd widać już cel – pośród morza lodowca wystaje mała skalna wysepka, a na niej schronisko przylepione niczym orle gniazdo. Szlak przez lodowiec jest oznakowany tyczkami i nie sprawia żadnych trudności, więc znajdziemy się tam po godzinie. Teraz czeka nas następny etap. Musimy przejść największy w tych górach lodowiec, Gepatschferner; według przewodników około trzech godzin „tupania” po ogromnym lodowcu. Z jednej strony, budzi ciekawość, a z drugiej, strach przed licznymi – jak wynika z mapy i opisów – szczelinami. U podnóża skał Rauher Kopf stoi drewniany domek (Rauherkopfhütte). Parterowy budyneczek z widokiem na olbrzymie seraki jęzora lodowca, na szczyty i wodospad po przeciwległej stronie doliny. Rzadko kto tu nocuje, więc gospodarze chętnie rozmawiają z gośćmi.
Jedyna droga w zieloną dolinę prowadzi najpierw stromą ścieżką w dół, a następnie przez labirynt spiętrzonych seraków i szczelin na drugą stronę jęzora lodowca. To najbardziej emocjonujący odcinek szlaku, potem zostaje już tylko żmudna droga w górę, po osypującym się zboczu moreny i wypoczynkowe wręcz zejście nad jezioro zaporowe Gepatsch. I już jesteśmy w przytulnym, drewnianym schronisku Gepatschhaus. W modrzewiowym zagajniku stoją tylko dwa budynki: schronisko i malutki kościółek.

Dzień piąty
Po 15 minutach od startu docieramy do polany porośniętej rzadkimi drzewami i pola jagodowego ze strumykiem. Mały drewniany krzyż, widok na pobliski wodospad, jezioro, lodowce… Dla tych, którzy wędrują po górach z namiotami, to dobre miejsce na biwak. Godzina wypoczynku i dalej w górę. Droga wiedzie przez zielone zbocza, głazowiska, by wyprowadzić nas po dwóch godzinach na przełęcz Olgrubenjoch (3095 m). Zostało tylko zejście do ostatniego na trasie schroniska Taschachhaus (2434 m). Przed nami widok na drugi co do wielkości szczyt Austrii – Wildspitze (3772 m). W schronisku już od siedmiu sezonów pracuje Polka – Ewa, która chętnie opowiada o Tyrolczykach i tutejszych zwyczajach.

Dzień szósty
Schronisko Taschachhaus jest dobrym miejscem wypadowym na Wildspitze. Po przejściu lodowca Taschachferner i wejściu na przełęcz Mittelbergjoch, trzeba jeszcze dostać się na przełęcz Mitterkarjoch i z niej na sam szczyt. Potem powrót przez przełęcz i zejście do schroniska Breslauer Hütte. Z tej strony droga na najwyższy szczyt Tyrolu jest krótsza o trzy godziny. Droga z Taschachhaus na Wildspitze jest do pokonania podczas dobrej pogody. Jeśli jej nie ma, zalecamy drugi wariant, czyli zejście doliną Taschachtal do miejscowości Mittelberg, ośrodka narciarskiego zatłoczonego zimą. To już początek cywilizacji i koniec górskiej przygody.

Adriana Krzysztofik, Adam Gąsior

INFORMACJE PRAKTYCZNE 1 zł = ok. 4 ATS

Prognoza pogody:
(0-043) 5121567
Górskie pogotowie ratunkowe:
(0-043) 5254/2534 (Solden),
(0-043) 5254/8106 (Vent)
Informacja turystyczna:
(0-043) 5254/2212
Najlepsze mapy: Alpenverein w skali 1:25 000 (nr 30/2 i 30/6) ew. mapy Kompas 1: 50.000 (nr 43).
Schroniska:
Martin Busch Hütte:
(0-043) 5254/8130
Similaumhütte:
(0-043) 4738/9711
Bella Vista: (0-043) 88048
Hochjochhospitz:
0-676/5009431
Brandenburger Haus:
(0-043) 5254/8108
Gepatschhaus:
(0-043) 5413/8239
Ceny:
Nocleg w schronisku 135 – 190 ATS
Alpenstrudel
(gorący jabłecznik) 40 ATS
Herbata z cytryną
(wielki kubek) 25 ATS
Obiad 90-129 ATS
Piwo kuflowe 35 ATS
Jabłka 5 ATS/kg
Piwo butelkowe 16 ATS
Autobus Innsbruck-Vent 180 ATS


Tajemnice lotniczego biletu (cd)

Bilet lotniczy ma najczęściej formę książeczki zawierającej trzy kupony. Pierwszy jest wyrywany przy odlocie, drugi przy powrocie, trzeci to kupon kontrolny. Należy pamiętać, aby po odbyciu podróży w jedną stronę nie wyrzucać biletu. Znajduje się w nim przecież kupon powrotny.
Rodzaje biletów lotniczych:
– bilet normalny, na lot rejsowy, można go kupić w dniu odlotu;
– bilet APEX (advance purchase excursion) – to rodzaj biletu zniżkowego, z dokładnie określoną datą odlotu i przylotu. Ten rodzaj biletu trzeba wykupić z wyprzedzeniem. Za zmianę terminów lotu lub rezygnację z biletu płaci się karę;
– bilet otwarty (open) – jest ważny przez rok. Posiadając ten bilet, rezerwacji na lot powrotny można dokonać w dowolnym czasie i dniu, ale trzeba to zrobić co najmniej na 72 godziny przed odlotem. Jest to najdroższy typ biletu, ale najwygodniejszy dla kogoś, kto nie zna daty powrotu;
– Open Jaw – to bilet powrotny, na podstawie którego można wrócić z innego lotniska niż to, na które się przyleciało;
– Standby – ten bilet można kupić bezpośrednio przed startem samolotu pod warunkiem, że są wolne miejsca. Jest to tani bilet.
Z biletu lotniczego można dowiedzieć się, z jakiego rodzaju lotu korzystamy. Może to być:
– lot czarterowy (charter) – specjalny lot organizowany przez biura podróży dla swoich klientów;
– lot rejsowy (scheduled flight) – regularne połączenie lotnicze według rozkładu lotów, niezależnie od ilości sprzedanych biletów;
– lot bezpośredni (direct flight) – pasażerowie tym samym samolotem docierają do celu, nie muszą się przesiadać, ale nie oznacza to, że po drodze nie ma międzylądowań.
Bilet jest imienny. Nie może być odstąpiony innej osobie.
Na wydruku dołączonym do biletu jest napisane, z którego lotniska lub terminalu odlatuje samolot. Podczas odprawy biletowo-bagażowej do biletu zostają dołączone kupony potwierdzające nadanie bagażu. Jeżeli mamy nadbagaż, to do biletu dokleja się również kwit za nadbagaż.
Podczas odprawy dostajemy też kartę pokładową, na której jest oznaczone miejsce w samolocie oraz numer i litera wejścia, przez które przechodzimy do samolotu, tzw. gate. Anna Znajewska


Rejów – Muzeum Orła Białego 

W Rejowie, dzielnicy Skarżyska Kamiennej, w dawnym budynku zawiadowcy huty „Rejów”, urządzono Muzeum Orła Białego.
Jest ono mekką miłośników militariów w Polsce. Sławę swą zawdzięcza niezwykłej kolekcji sprzętu bojowego. Została ona podzielona na dwie części: ekspozycję plenerową i sale muzealne. Tematyka wystawy umieszczonej w siedmiu salach to wyposażenie i umundurowanie z 1939 roku, martyrologia mieszkańców Skarżyska Kamiennej, ruch oporu i partyzantka, I Armia WP, polskie wojsko na Zachodzie, po wojnie, partyzanci „Ponurego” i „Nurta” (ta część ekspozycji objechała kilkadziesiąt miast w Polsce), historia Skarżyska Kamiennej.
Najcenniejsza jest jednak część plenerowa. Na powierzchni ponad dwóch hektarów zgromadzono wiele okazów sprzętu bojowego: jeżdżącego, pływającego i latającego. Imponujący jest zwłaszcza pełnomorski kuter torpedowy oraz myśliwce bombardujące SU-7 i MIG 21 oraz transportowy Ił-16, którego wnętrze można zwiedzać. Według dyrektora Andrzeja Langego, najcenniejszym eksponatem muzeum jest od dwóch lat niemieckie działo pancerne STUG-IV, wydobyte z mokradeł w Komierowie. Wyprodukowano ich tylko 250, a do naszych czasów przetrwał jeden egzemplarz.

JOTKA

Jak dojechać:
Sprzed dworca kolejowego PKP w Skarżysku-Kamiennej aurobusem MKS linii nr 15. W sezonie letnim uruchamiane są dwie dodatkowe linie: nr 3 i 19.
Gdzie spać:
OSiR, ul. Wioślarska 1 (tuż obok muzeum), tel. (0-41) 252-41-65, 252-19-05. Domki 6-osobowe typu „Brda”, cena: 120 zł/dobę
Jak zwiedzać:
Muzeum Orła Białego, ul. Słoneczna 90, 26-110 Skarżysko Kamienna, tel. (0-41) 253-13-31. Muzeum jest czynne codziennie od 9 do 17. Duże grupy muszą wykupić bilety do godz. 16.
Gdzie jeść:
Restauracja OSiR czynna od 9 do18 (w sezonie do 21)
Herbata 1,5 zł
Kawa 2,5 zł
Frytki (100 g) 2,5 zł
Hamburger 3,5 zł
Kiełbaska (100 g) 2,5 zł
Bigos 4,0 zł
Piwo kuflowe (kufel) 2,6 zł
Mocne (kufel) 3,0 zł
Piwo butelkowe 3 – 3,5 zł


Uliczni muzycy zjeżdżają do Ferrary

We włoskim mieście Ferrara od 14 lat spotykają się najlepsi muzycy uliczni. Organizatorzy „Ferrara Buskers Festival” co roku zapraszają na własny koszt 20 zespołów. Dołącza do nich wiele innych.
W ubiegłym roku występowało 723 artystów z 23 krajów. Ich trwające tydzień występy obejrzało w sumie ponad 800 tysięcy widzów. Na czas festiwalu Ferrara zmienia się w miasto muzyki i zabawy. Na każdej ulicy i placu trwa nieustanny koncert. Murzyńska muzyka przeplata się z dixielandem i dźwiękami celtyckiej harfy.
W tym roku gościem honorowym festiwalu będzie Polska. Dyrektor artystyczny imprezy, Stafano Bottoni, zaprosi cztery zespoły z polskich miast.
Latem we Włoszech warto pamiętać, że w dniach 20-26 sierpnia o zabawę i dobrą muzykę najłatwiej w Ferrarze.
www.ferrarabuskers.com
info@ferrarabuskers.com

AKA


Kolumny przygotował: Adam Gąsior

Wydanie: 24/2001

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy