Ptaki w miłości jak ludzie

Ptaki w miłości jak ludzie

Samica wróbla potrafi się zdenerwować, kiedy przyłapie samca na zdradzie. Partner dostanie po głowie, a kochanka będzie miała zniszczone gniazdo

Paweł Pstrokoński – ornitolog z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego

Czy w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego żyją także ptaki?
– Nasz niewielki ogród położony w centrum miasta, niedaleko Wisły i w sąsiedztwie innych dużych terenów zieleni stwarza wspaniałą okazję do podziwiania nie tylko roślin, ale i ptaków. Dzięki pracy magisterskiej, dotyczącej właśnie ptaków w ogrodzie, napisanej kilkanaście lat temu, oraz dzięki regularnym obserwacjom prowadzonym od kilku sezonów wiem, że można u nas spotkać ponad 60 gatunków ptaków. Niektóre z nich, jak bogatki, kapturki, piegże, są z nami na stałe. Inne, jak czyże, szczygły, raniuszki, są tylko gośćmi podczas migracji – ogród jest jedynie przystankiem, gdzie mogą odpocząć i najeść się przed dalszą podróżą.

I wszystkie muszą odwiedzić ogród botaniczny?
– Nie wszystkie, bo w Warszawie można spotkać ponad 200 gatunków ptaków. Wiemy to dzięki inicjatywie Staszka Łubieńskiego, która nazywa się Warszawski Wielki Rok. Stołeczni ptasiarze starają się wypatrzyć jak największą liczbę gatunków. Tegoroczni rekordziści mają już teraz na koncie ponad 150 gatunków. A sezon trwa. Przed nami jesień i początek migracji oraz zima.

Liczy się tylko gatunki, które mają w ogrodzie gniazda, czy także ptaki wędrowne?
– Liczymy wszystkie, także takie, które pojawiają się u nas na chwilę, jak piecuszki, pierwiosnki, świstunki leśne. Wyśpiewają swoją piosenkę i znikają. Mogą być przepłoszone przez innego samca albo, co gorsza, coś w naszym ogrodzie im nie odpowiada. Żałuję, że od kilku sezonów w ogrodzie niezwykle trudno usłyszeć śpiew muchołówki żałobnej. Jeszcze kilka lat temu widywałem samce rywalizujące o rozwieszone w parku budki. Teraz się cieszę, gdy choć raz w sezonie uda mi się usłyszeć śpiew samczyka. Swoją drogą niezłego kochasia.

Ptasia kuchnia

Jakie pożywienie mogą tu znaleźć ptaki?
– Przede wszystkim mamy kolekcję ponad 5 tys. gatunków i odmian roślin, więc ptaki mają w czym wybierać. Duże bogactwo roślin kwitnących sprawia, że w sezonie lęgowym żyją tu liczne owady, które służą jako wysokobiałkowy pokarm dla niezwykle szybko rosnących pisklaków. Para modraszek opiekująca się sześcioma, a nawet 12 maluchami, odwiedza gniazdo nawet tysiąc razy dziennie, po to, by dostarczyć pożywienie łakomczuchom. A sikorkowa rodzina pochłania w ciągu jednego sezonu lęgowego ok. 70 kg owadów. W przerwach trzeba jeszcze znaleźć czas, żeby zadbać o siebie i samemu też coś zjeść, by nie paść z głodu. To już praca nie na jeden, ale na dwa etaty.

Dostawa pożywienia to zadanie tylko dla samców?
– Generalnie tak, choć nie zawsze. Dostarczenie pokarmu to niezwykle ważny element godów niektórych gatunków, np. wspomnianej modraszki czy rybitw, dzierzb, żołn, jemiołuszek. Samica poprzez wręczane przez samca podarki ocenia jego sprawność. Sama przy okazji pozyskuje bezcenne zasoby energetyczne, które za moment przydadzą się przy znoszeniu jaj. Nieraz masa zniesienia przekracza masę samej samicy! To ogromny wysiłek i trzeba się odpowiednio przygotować.

Zaloty mają więc przełożenie na jakość przyszłej rodziny?
– Tak. To bardzo ważny wskaźnik, jak będzie się układać życie przyszłej rodziny. Przygotowania do wiosennego szału trwają w zasadzie cały rok. Przed startem sezonu rozrastają się jądra samców, wymieniane są pióra, powtarzane są zwrotki piosenki. Trzeba wypaść jak najlepiej. Podczas gdy jedni karmią wybranki, drudzy wybierają taniec. Perkozy dwuczube, samiec i samica, wykonują taniec synchroniczny. Para rozpoczyna gody od płynięcia ku sobie aż do zetknięcia się piersiami. Ptaki nurkują i wynurzają się z roślinami wodnymi symbolizującymi wspólne gniazdo. Potem wznoszą ciała ku górze, niemal pionowo i kiwają głowami na boki, stale trzymając wydobyte z wody rośliny. Wszystko odbywa się w ciszy i rytmie znanym tylko perkozom. Im bardziej zgrany jest ten taniec, tym większa szansa, że lęg będzie udany. Żurawiom taniec towarzyszy w zasadzie przez całe życie. Niekiedy wygląda on jak walka – agresywne figury, jak kopniaki, płynnie przechodzą do inicjacji tańca w grupie. Tańczyć może nieraz całe stado, czyli kilkaset ptaków. Mamy też i podniebne akrobacje, tzw. loty tokowe, które wykonują bieliki, błotniaki, kszyki, czajki.

Typowe rodziny wielodzietne

Czy wśród ptaków więcej jest gatunków dochowujących wierności w związku, czy rozwiązłych seksualnie?
– Uznaje się, że ok. 90% ptaków jest monogamicznych, ale jest to raczej monogamia wymuszona, bo zasoby partnerek, czyli w zasadzie ich liczba, jest ograniczona. Poza tym monogamia sprzyja odchowaniu młodych – dwójka rodziców sprawniej radzi sobie z karmieniem. Ale znamy też gatunki, które programowo nie dochowują wierności. Taka wodniczka, drobny wróblak żyjący na trudno dostępnych łąkach nad Biebrzą, wyznaje zasadę: każdy z każdym. To na samicy spoczywać będzie odpowiedzialność odchowania młodych. I może sobie ona na to pozwolić, ponieważ środowisko, w którym żyje, obfituje w pokarm. Ptaki te cechuje również bardzo długi seks, trwający nawet 20-30 minut. Zwykle u większości ptaków taki „kloaczny pocałunek”, jak nazywamy w języku biologii zetknięcie się kloak dwóch ptaków, trwa ułamki sekundy. Długa kopulacja u wodniczki jest próbą zawłaszczenia samicy przez samca. Choć, jak pokazują badania genetyczne, w gnieździe, w którym znajduje się z reguły pięć-sześć jaj, każde pisklę pochodzi od innego ojca.

Który ptak mógłby uchodzić za wzór wierności małżeńskiej? Gołąb?
– Kawka. Ptaki są nierozłączne i przez cały rok przynoszą sobie wzajemnie podarunki w postaci jakichś smakołyków. Generalnie wierne partnerom są gatunki duże, jak kruki, gęsi, łabędzie, albatrosy, bieliki. Wierność opłaca się tym dużym, ponieważ te ptaki stają się płodne dopiero po upływie czterech-pięciu lat. Młode, niedoświadczone pary kopulują, ale często nic z tego nie wychodzi. Niekiedy upłynie nawet osiem-dziesięć lat, zanim pojawią się pierwsze młode. Trzeba się dotrzeć, zrozumieć, poznać. Seks u łabędzi pojawia się także poza sezonem lęgowym – jest formą zbliżenia, cementowania związku i ćwiczenia przed wiosną. W ogóle monogamiści traktują swój związek bardzo emocjonalnie. Gęsi i łabędzie silnie przeżywają utratę partnera. Znane są przypadki gęsi, które czuwały przy martwej partnerce czy partnerze przez kilka dni. Taki ptak będzie potrzebował lat na znalezienie drugiej połówki i lat na dopasowanie się. W Polsce wciąż można polować na 13 gatunków ptaków, w tym na trzy gatunki gęsi. Zachęcam do poparcia inicjatywy „Niech żyją!”, która walczy o wykreślenie dzikich ptaków z listy zwierząt łownych. Silnie monogamiczne gęgawy na szczęście lęgną się wciąż w Polsce i obce są im zdrady, nazywane w biologii kojarzeniem pozapartnerskim.

Ptasia zazdrość

Oczywiście takie przypadki są o wiele ciekawsze niż w świecie ludzkim, co zaobserwował już Tołstoj w „Annie Kareninie”.
– Kojarzenie pozapartnerskie brzmi zgrabnie. Każda z płci dąży do maksymalizacji swojego celu, jakim jest przekazanie genów, choć dla obojga znaczy to co innego. Samiec najchętniej chciałby mieć samicę na wyłączność, mając tym samym pewność, że jest ojcem wszystkich dzieci w gnieździe. Wspomniany na początku amant – samiec muchołówki żałobnej – uprawia poligynię, tzn. ma dostęp do więcej niż jednej samicy. Poliandria, czyli wiązanie się samicy z więcej niż jednym samcem, jest w świecie ptaków bardzo rzadka. Wszystko dlatego, że to z reguły panowie mają lepszy dostęp do zasobu, na którym zależy samicom, a jest nim baza pokarmowa. Częściej do kojarzeń pozapartnerskich skore są samice, bo to one ponoszą większy wydatek energetyczny. Produkowana przez nie komórka jajowa jest gigantem w porównaniu z „tanimi”, drobnymi plemnikami, w zasadzie upakowanym nośnikiem DNA. Seks pozapartnerski służy de facto polepszeniu materiału genetycznego – różnicowaniu i ubogacaniu puli genowej.

Jak w ptasich rodzinach traktuje się zdradę?
– Samica wróbla potrafi nieźle się zdenerwować, kiedy przyłapie samca na zdradzie. Nie dość, że partner dostanie po głowie, to kochance zniszczone zostanie gniazdo. Ale żeby nie było – same nie są święte – ok. 15% piskląt we wróblich gniazdach ma innych ojców. Wróble cechuje też duży temperament – w sezonie wiosenno-letnim kopulują kilkadziesiąt razy dziennie. Miłość nie stygnie w sezonie jesienno-zimowym, kiedy również dochodzi do zbliżeń. Prawdopodobnie służą one treningowi i przygotowaniu się na okres lęgowy. Ptaki uprawiają seks bardzo krótko. Bo zbliżenie to także ryzyko – zjedzenia przez drapieżnika czy przekazania chorób, jak wirusy i grzyby. 97% samców ptaków nie ma penisa. Jego zanik to kolejne przystosowanie antydrapieżnicze, a ponadto zmniejszenie masy ciała, tak istotne w kontekście latania.

Czy można też wyodrębnić ptasie gwałty?
– Gwałtów dopuszcza się duża liczba różnych kaczek, w tym samce naszych krzyżówek czy coraz liczniejszych w Warszawie mandarynek. Ponieważ u kaczek do kopulacji dochodzi w wodzie, penis akurat jest im potrzebny. Jednak taki ptasi penis to tak naprawdę wynicowana kloaka, która poza sezonem lęgowym traci 90% swojej objętości. Te kacze wysuwane penisy są zakręcone jak świder. Samice bronią się jednak przed gwałtami. Po pierwsze, starają się szybko znaleźć sobie wiosną partnera, który będzie ich bronił. Po drugie, ich kloaka zawiera wiele zakrętów, zakamarków i nieraz bywa zakręcona jak świder, ale w drugą stronę. Kaczki to w ogóle brutale, nie tylko grasujący w gangach gwałciciele, ale również raptowni kochankowie. Kopulujące w wodzie, pod wpływem uniesienia, mogą swoją partnerkę po prostu utopić. Na szczęście jest to ewolucyjny ślepy zaułek. Bo jaki sukces reprodukcyjny odniosę, jeżeli uśmiercę potencjalną matkę swoich dzieci?

Związki partnerskie

Jak się dzieli obowiązki przy opiece i wychowaniu piskląt?
– W większości przypadków wysiadywaniem jaj zajmuje się samica, ale np. u niektórych dzięciołów to samiec, który jest silniejszy, wysiaduje jaja podczas zimnych nocy. Dostarczaniem pożywienia z reguły zajmuje się samiec. U kowalików samiec zamurowuje samicę z jajami, zostawiając maleńki otwór na wystawianie dzioba. Jeśli samiec zginie, lęg kończy się niepowodzeniem – samica niszczy wylepę i opuszcza dziuplę. Sama nie jest w stanie wykarmić wszystkich piskląt.

Do legendy przeszły zachowania kukułek, które podrzucają jaja do innych gniazd.
– To chyba najbardziej znany przykład tzw. pasożytnictwa lęgowego. Zaobserwowano, że samiec w czasie godów przynosi czasem samicy źdźbła trawy. To zakonserwowane ewolucyjnie zachowanie może oznaczać, że kiedyś kukułki jednak wiły swoje gniazda. Podrzucanie jaj praktykowane jest również przez niektóre kaczki nurkujące, tzw. grążyce czy siewki, np. krwawodzioby. Znane jest zjawisko nie tylko podrzucania potomstwa, ale i podkradania go, np. u wspomnianej krzyżówki. Jest to mechanizm ochrony własnych młodych. W przypadku ataku drapieżnika większa jest szansa, że ofiarą padną nie moje pisklęta. A liczba młodych to miara sukcesu reprodukcyjnego. Sam widziałem kiedyś nad Stawami Raszyńskimi samicę wodzącą ok. 30 maluchów.

Ptaki to też zwierzęta stadne. Zwłaszcza gdy przygotowują się do odlotu. Wówczas gromadzą się, tworzą klucze itd. Kto im przewodzi?
– U dzikich gęsi obowiązuje matriarchat – to samice są najczęściej przewodniczkami stada. Bociany białe przed odlotami spotykają się na tzw. sejmikach. Ptaki obserwują się bacznie i oceniają, czy nie ma pośród nich osobników chorych, słabych. Tych, którzy wlekliby się w ogonie, spowalniając przelot stada, mogą traktować niemile, zmuszając do pozostania.

Zapytam jeszcze o homoseksualizm wśród ptaków.
– Zdarza się. Sporo jest teorii, których twórcy starają się wytłumaczyć zjawisko parowania się tych samych płci. Jedna z nich zakłada, że osobniki homoseksualne mogą pomagać parom heteroseksualnym w wychowywaniu potomstwa, np. aktywnie polując. Mamy dowody na istnienie takich związków wśród ptaków. W literaturze naukowej mowa jest o albatrosach ciemnolicych żyjących w rejonie Hawajów. W populacji ptaków z wyspy Oahu aż 30% to jednopłciowe związki żeńskie. Wynika to po pierwsze, z napływu do populacji samic i wynikającego z tego załamania się krzywej populacji – samice stanowią 60%. Po drugie, to samce będą tam dokonywać wyboru. Odtrącone, ale zapłodnione samice decydują się na lesbijski związek, nie chcąc tracić sezonu lęgowego. Pary złożone z dwóch samic odnoszą jednak mniejszy sukces lęgowy, a wycieńczone trudami odchowania jednego młodego potrzebują nieraz kilku sezonów regeneracji.

Wydanie: 36/2018

Kategorie: Ekologia

Komentarze

  1. Przemek Chylarecki
    Przemek Chylarecki 17 września, 2018, 00:57

    „U kowalików samiec zamurowuje samicę z jajami, zostawiając maleńki otwór na wystawianie dzioba” – no, naprawdę??

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy