Czysty świat już dziś

Awansując do Unii, Europa Środkowa wejdzie w czas wzrostu gospodarki. Oznacza to m.in. więcej odpadów

Rozmowa z Marą Siliną, koordynatorem ds. rozszerzenia UE w Europejskim Biurze Ochrony Środowiska

– Czy kandydaci do Unii Europejskiej będą w stanie wprowadzić w życie wszystkie wymagania w dziedzinie ochrony środowiska, jakie obowiązują w Unii?
– Problem nie polega na tym, czy kandydaci mogą lub chcą wprowadzić w życie unijne dyrektywy. Oni muszą to zrobić. W innym przypadku nie będą przyjęci.
– Są jednak problemy naprawdę trudne.
– Mamy tego świadomość. Dla wszystkich kandydatów kłopotem jest realizacja dyrektyw w dziedzinie likwidacji odpadów czy wprowadzenia prewencyjnej kontroli zanieczyszczeń.
– Są też różnice pomiędzy państwami starającymi się o członkostwo w Unii.
– Z formalnego punktu widzenia negocjacje akcesyjne w rozdziale dotyczącym ochrony środowiska zakończyły już Czechy, Estonia, Węgry i Słowenia. To sygnał, że radzą sobie nieco lepiej niż inni. Ale, z drugiej strony, to tylko dowód, że europejscy negocjatorzy uznali, iż te cztery kraje będą w stanie przyjąć rozwiązania prawne do momentu wejścia do Unii. Pozostaje pytanie o okresy przejściowe i zdolność dotrzymania terminów realizacji praktycznej ochrony w poszczególnych dziedzinach.
– Polska jeszcze negocjuje ten rozdział.
– W waszym przypadku nierozwiązana pozostaje kwestia kilku okresów przejściowych, m.in. dotyczącego oczyszczalni ścieków w miastach. Mowa o roku 2015, a to oznacza, że do tego czasu Polska będzie musiała znaleźć fundusze i być w stanie uruchomić zaplanowane przedsięwzięcia.
– Wielkim problemem państw kandydackich może być kwestia niedostatecznej świadomości, jak wiele pozostało jeszcze do zrobienia.
– W ekipie negocjatorów zajmujących się ekologią to po prostu niemożliwe. Jeżeli przez prawie rok Komisja Europejska dyskutuje z Polakami na temat tego, co muszą zrobić dla realizacji unijnych standardów w dziedzinie oczyszczania ścieków miejskich, nikt nie może powiedzieć, że nie miał świadomości, jak wielka jest skala problemu. Inna kwestia to świadomość ekologiczna społeczeństw w Europie Środkowej. Mam też wątpliwości – i dotyczą one wszystkich kandydatów – czy główni negocjatorzy wiedzą wystarczająco dużo na temat ochrony środowiska. Podejrzewam, że nie dostrzegają związku między debatą nad rozdziałem „ochrona środowiska” a dyskusją w sprawie transportu, energii albo rolnictwa. Potrzebne byłoby bardziej zintegrowane podejście do procesu negocjacji, także po stronie Komisji Europejskiej.
– Takie zintegrowane spojrzenie to na razie chyba tylko marzenie.
– Po części, niestety. Trzeba tymczasem pamiętać, że kandydaci, wchodząc do Unii, wchodzą także do świata rozwiniętej konsumpcji, rosnącej liczby samochodów, szybko rozwijającej się gospodarki, co skutkuje rosnącą liczbą odpadów, dodatkowymi emisjami zanieczyszczeń itd. Same dyrektywy unijne, nawet przestrzegane w 100%, nie obronią nowych członków przed takimi zagrożeniami. Europa nie jest ekologicznym rajem. Trzeba stale pilnować stanu środowiska, a kraje kandydackie mogłyby się na dodatek uczyć na naszych błędach. I już teraz, przed szkodą, działać na rzecz np. zrównoważonego rozwoju.
– Jesteśmy do tego przygotowani?
– Na pewno nie można liczyć, że będziecie awangardą takiego rozwoju. Dwa lata temu, kiedy na Węgrzech wygrała wybory prawica i w rządzie znalazła się Partia Drobnych Rolników, premier Orban poważnie zastanawiał się, czy zgodnie z żądaniami koalicjanta nie zlikwidować Ministerstwa Ochrony Środowiska. Jedynym powodem, dla którego ten resort pozostał, był fakt, że ktoś musiał koordynować prace nad przyjęciem europejskiego acquis communautaire w dziedzinie ochrony środowiska. Również w innych krajach środkowoeuropejskich ekolodzy są traktowani nierzadko jako fanatycy albo uciążliwi partnerzy.
– A wśród unijnych ekologów, którzy znają nasze problemy, nie pojawia się czasem myśl, żeby kraje kandydackie zatrzymać na razie za drzwiami Unii Europejskiej?

– Nie znam takich głosów. Inna sprawa to wyrażane czasem obawy, czy po przyjęciu nowych członków europejska polityka ekologiczna nie zostanie lekko zahamowana. Znajdą się bowiem w Unii kraje, które zainteresowane są przede wszystkim rozwojem gospodarczym, nawet jeśli miałoby to oznaczać hasło: „Gospodarka teraz, czysty świat potem”, gdzie na dodatek ruch ekologiczny jest dość słaby i nie będzie wywierał wystarczającej presji na władze.
– Co można więc zrobić?
– Biuro od kilku lat stara się wzmocnić siłę organizacji ekologicznych w waszych krajach. Otrzymujecie nasze informacje i ekspertyzy. Organizujemy w krajach kandydackich seminaria i szkolenia. Zapraszamy do Brukseli działaczy ekologicznych, by tutaj mogli powiedzieć urzędnikom europejskim, ale także swoim ministrom środowiska, którzy przyjeżdżają na specjalne narady do Unii, co jest wam naprawdę potrzebne.

 

Wydanie: 40/2001

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy