Głusi na hałas

Coraz więcej osób jest uczulonych na… dźwięki

Rozmowa z dr. inż. Andrzejem Chylą, prezesem Ligi Walki z Hałasem

– Według raportu NIK, poziom hałasu znacznie przekracza dopuszczalne normy. Średnio o 12 decybeli, zarówno w nocy, jak i w dzień. Czy możemy ustrzec się przed nim?
– Na hałas jesteśmy skazani. To jedna z plag cywilizacji. Wraz z jej rozwojem wzrasta poziom hałasu. Zmieniło się jednak podejście do tego zagrożenia. Kiedyś był to nieodzowny koszt rozwoju kraju, teraz hałas jest postrzegany jako zagrożenie, z którym trzeba walczyć. To uciążliwość, którą należy minimalizować, bo wyeliminować w ogóle się nie da. Dzięki rozwojowi technologicznemu bardzo wiele udało się zrobić. Przede wszystkim zagrożenie to zostało rozpoznane i rozłożone na czynniki pierwsze. Tzn. mówimy nie tylko o hałasie jako takim, ale o jego różnych odmianach.

– Na przykład?
– Mamy do czynienia z hałasem bytowym, czyli w budynkach, w środowisku, na stanowisku pracy, urbanistycznym, przemysłowym, drogowym, lotniczym, kolejowym. Czasami w walce z hałasem udaje się zwyciężyć, a czasem się przegrywa.

– Trudno oprzeć się wrażeniu, że częściej przegrywamy. Zresztą, znów powołując się na raport NIK, 98% długości dróg nie ma ochrony akustycznej.
– W Warszawie przez ostatnie dwa lata postawiono bardzo dużo ekranów akustycznych. Niewyobrażalne jest oddanie teraz do użytku trasy szybkiego ruchu przecinającej miasto bez ochrony akustycznej.

– Tak, ale są tereny w pobliżu dróg, gdzie ekranów nie ma i mieszkańcy stojących tam domów są już bezradni wobec hałasu.
– Nie są bezradni. Mogą się zgłosić do lokalnych oddziałów Ligi Walki z Hałasem. Prowadzą one punkty interwencyjne. Dyżurujący specjaliści doradzają, co należy zrobić, aby zminimalizować oddziaływanie hałasu, podpowiedzą, jak napisać pismo i do jakich urzędów, wskażą, jakie instytucje państwowe mają obowiązek zająć się wyeliminowaniem czy zminimalizowaniem hałasu. Dysponujemy również listą ekspertów, którzy wykonują rzetelną, fachową ekspertyzę z zakresu pomiaru zanieczyszczenia hałasem i drganiami.

– Czy liga radzi, jak obronić się przed hałaśliwymi sąsiadami?
– Tu sytuacja jest skomplikowana, bo głównie zależy od kultury współżycia mieszkańców. Oczywiście, są jeszcze aspekty techniczne. Akustycy rozróżniają trzy grupy budynków – starsze, które powstawały kilkadziesiąt czy kilkanaście lat temu, nowe, oddawane do użytku obecnie, które przynajmniej teoretycznie powinny spełniać wymogi określone przez prawo budowlane, oraz domy dopiero projektowane, które muszą już w projekcie uwzględnić wykorzystanie atestowanych materiałów budowlanych gwarantujących właściwe parametry akustyczne w samym mieszkaniu.

– Co zrobić z budynkiem, który już stoi?
– Dostępne są nowoczesne materiały, które umożliwiają wyciszenie mieszkania. Przede wszystkim warto założyć okna mające zwiększoną izolacyjność, które należy dopasować do poziomu dźwięków na zewnątrz. Zresztą jeśli znamy poziom hałasu, możemy dopasować nie tylko rodzaj okien, ale również całą fasadę budynku. Często zapomina się o tym, że powinna ona spełniać takie wymogi, aby w środku było cicho. Jeśli chodzi o hałas wewnątrz budynku, to wyróżniamy dźwięki powietrzne, czyli np. muzykę, głośną rozmowę, i hałas materiałowy przenoszony konstrukcją budynku – odgłos tupiącego dziecka, trzaskanie drzwiami. W zależności od typu dźwięku stosuje się różne sposoby zwiększające izolacyjność.

– Jaki hałas jest dla nas szczególnie uciążliwy?
– To bardzo subiektywne. Tym zagadnieniem zajmuje się psychoakustyka. Dla jednych nieznośny jest hałas drogowy, dla drugich lotniczy. Są też przypadki, że irytujący jest hałas świetlówki, hydroforu czy transformatora. Taki hałas jest trudny do wychwycenia, a człowiek się uczula na niego. Nazywamy to hałasem poduszkowym, bo ktoś słyszy go, kiedy przykłada głowę do poduszki. Tak więc oprócz tego, że poziom hałasu może być duży lub mały, to może być on odczuwalny odmiennie w zależności od indywidualnych ocen. Według badań najmniej uciążliwy w środowisku, z punktu widzenia subiektywnego, jest hałas kolejowy. Sama definicja hałasu jest czysto psychoakustyczna, bo hałasem nazywamy każdy dźwięk niepożądany. Oprócz poziomu ważna jest też długotrwałość oddziaływania.

– Zagrożenie hałasem często jest bagatelizowane, bo skutki jego oddziaływania nie są dostrzegalne natychmiast. Niewątpliwie jednak hałas wpływa na zdrowie człowieka. Mówi się, że jego oddziaływanie kumuluje się podobnie jak promieniowanie.
– Hałas oddziałuje na układy wegetatywny i trawienny, wzmaga nerwice i stany lękowe. Jest też całkowite lub częściowe ryzyko utraty słuchu (powyżej 115 dB). Powoduje poważne zmiany psychosomatyczne, spośród których najczęściej wymienia się zagrożenie nadciśnieniem, zaburzenia w układzie naczyniowym, zaburzenia nerwowe i przemiany materii. Jego działanie wywołuje zmęczenie, złe samopoczucie, utrudnia sen i wypoczynek.

– Według badań z 1999 r., poziom hałasu był przekroczony w 95% punktów pomiaru, rok później w 87%. Czy to znaczy, że w Polsce będzie coraz ciszej?
– Poziom hałasu maleje chyba głównie dlatego, że mamy recesję. Można jednak zapytać – ile dolarów za decybel? Każde wyciszenie kosztuje, więc podstawową sprawą jest kwestia ekonomiczna. Z drugiej strony, Międzynarodowa Organizacja Pracy narzuca kryteria dotyczące dopuszczalnego zanieczyszczenia hałasem, na jaki może być narażony człowiek. Trzeba więc przestrzegać obowiązujących przepisów i jednocześnie, w miarę możliwości ekonomicznych, dążyć do zalecanych wartości.

Wydanie: 13/2003

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy