Pytania do lewicy

Pytania do lewicy

Gdy z kandydowania na prezydenta zrezygnował Włodzimierz Cimoszewicz, zatelefonowałam do młodej, zdolnej, popularnej posłanki z jego sztabu wyborczego, sugerując, by sztab ów podjął walkę o fair play w polityce. Młoda zdolna, popularna posłanka nie okazała żadnego zainteresowania pomysłem, którego realizacja może ułatwiłaby „postkomuchom” wystąpienie w roli pokrzywdzonych, nie zaś permanentnych oskarżonych, na co skazują ich wszystkie formacje prawicowe. Przypomniałam sobie ten incydencik, czytając różne krytyczne opinie na temat SLD, jedynej stabilnej struktury lewicowej, w tym wypowiedź Jarosława Dobrzańskiego, który napisał m.in. „Nieporadność polityczna SLD jest rezultatem jego samodestrukcji i samonegacji, wyparcia się swej przeszłości, swych wartości oraz poddania się czystce, która wyrwała kilka chwastów, ale jednocześnie pozbawiła partię jedności, zwartości, pewności siebie, doświadczenia, mózgów i myśli strategicznej” („P”, 23 kwietnia). Zgadzając się w zasadzie z tą oceną, nie podzielam poglądu Autora, jakoby głównym celem lewicy miało być „punktowanie absurdalnych poczynań prawicy”. To także, ale zaistniałe okoliczności wymagają chyba przede wszystkim mobilizacji intelektualnej i udzielenia odpowiedzi na różne, istotne pytania. Bo jeśli nawet krytykowanie prawicy – która jaka jest, każdy widzi!… – mogłoby poprawić notowania „frontu lewicowego” oraz wyniki w ewentualnych przyśpieszonych wyborach parlamentarnych i pewnych samorządowych, to ludzie głosowaliby nie ZA lewicą, tylko PRZECIWKO prawicy. Ja zaś jako wyborca chciałabym usłyszeć rzeczowy strategiczny program, a taki nie powstanie bez pogłębionej refleksji nad misją lewicy w XXI w.
Przede wszystkim należałoby rozstrzygnąć problem, czy podział na lewicę i prawicę jest nadal aktualny, zwłaszcza gdy partia rządząca, PiS, przynajmniej w teorii chce realizować program gospodarczy „solidarny”, a więc bliski lewicowemu, łącząc go z arcykonserwatywną, „sarmacką” ideologią.
Jak wiadomo, PiS wykorzystało frustrację wszystkich, zdradzonych przez elity, jak to określił amerykański politolog, David Ost, którego poglądy streścił niedawno na łamach „Gazety Wyborczej” prof. Andrzej Walicki. Do powstania tak licznych ofiar transformacji przyczyniły się też rządy „lewicowe”, w praktyce nastawione na liberalizm gospodarczy. Tymczasem wiele przemawia za tym, że wiara w dobroczynne działania „niewidzialnej ręki rynku” traci wyznawców i że opowiadający się za nią dowodzą swego konserwatyzmu. Ten zaś był i chyba pozostaje podstawowym wyróżnikiem prawicowości.
Lewica, jeśli ma uzasadnić swe istnienie, musi być naprawdę nowatorska, a to implikuje weryfikowanie własnych tradycji oraz niebezkrytyczne podejście do onegdajszych nowinek z importu.
Dlatego bardzo chciałabym poznać zdanie czołowych przedstawicieli lewicy różnych odcieni i generacji na takie m.in. tematy:
Kwestia kobieca. Czy równouprawnienie powinno polegać na niwelowaniu różnic między płciami i eo ipso na niczym nieograniczonym udziale dziewczyn w „wyścigu szczurów”, czy też wolne dorosłe kobiety powinny przyczynić się do zaniechania tej postpatriarchalnej rywalizacji na rzecz partnerskiej, empatycznej współpracy? Pewnym przykładem – mutatis mutandis – mogą tu być społeczności owadzie…
Religia. Czy warto upierać się przy walce z religią, czy też poprzestać na krytyce jej wypaczeń? Czy – wobec tego, że ogromna większość Polek i Polaków deklaruje swe przywiązanie do katolicyzmu i darzy kultem Jana Pawła II – nie należałoby przemyśleć propozycji, jaką był personalizm Mouniera, próbującego kojarzyć elementy katolicyzmu i lewicowości?
Patriotyzm. Czy należy nadal stawiać na internacjonalizm, łatwo przedzierzgający się w kosmopolityzm, czy też wypracować nową formułę wielowymiarowego, otwartego patriotyzmu, w którym sentyment do „małych” regionalnych „ojczyzn” szedłby w parze z przywiązaniem do „wielkiej” oraz do kultury europejskiej z całą jej różnorodnością? Czy taki patriotyzm nie powinien by wyrażać się m.in. sprzeciwem wobec nagminnej u nas rusofobii? Za PRL krążył taki dowcip: „Dlaczego w centrum Warszawy stoi pomnik Dzierżyńskiego?
– Bo nikt inny nie przyczynił się do wymordowania tylu Moskali co on!”.
A odpowiedzialny za Katyń Stalin nie był Rosjaninem…
Miasto i wieś. Miarodajne badania francuskie wykazały, że miasta powyżej 200 tys. to wylęgarnie agresji. Czy i co należałoby zrobić, aby przyhamować rozrost wielkich miast, wesprzeć mniejsze oraz wsie i ułatwić ich wpływ na nasz styl życia? I raz wreszcie skończyć z podziałem na inteligentów „prawdziwych” i tych „zza stodoły”!
Socjalizm bez wypaczeń. Tak brzmiało pierwotne hasło „Solidarności”. Ze strony elit był to zapewne chwyt taktyczny, ale czy nie taka przemiana marzyła się wielu Polakom, zwłaszcza robotnikom, którzy wymusili modyfikację ustroju?
Czy to utopia, czy odwieczna tęsknota, bo o co właściwie modlą się chrześcijanie słowami „przyjdź królestwo Twoje” i „bądź wola Twoja (…) na ziemi”? Czy Bóg – jeśli jest… – chce krwawej łaźni i podziału na krezusów i nędzarzy?…
Słowianie. Czym Słowianie różnią się od innych grup etniczno-kulturowych, bo chyba się różnią? Czy to przypadek, że właśnie oni (przynajmniej Rosjanie i Jugosłowianie) okazali się podatni na komunizm, czy też Słowianom właściwy jest „gen egalitaryzmu”, za czym przemawiałoby sporo argumentów, uparcie u nas ignorowanych? Dlaczego?
WSZYSTKIM, którzy zechcieliby odpowiedzieć na powyższe pytania – i może jeszcze inne – z góry DZIĘKUJĘ.

Wydanie: 22/2006

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy