Czy Polacy przejmują się tym, co podają im media?

Czy Polacy przejmują się tym, co podają im media?

Prof. Krystyna Doktorowicz,
polityka informacyjna, Uniwersytet Śląski

Teraz nie przejmują się tak bardzo i nie wierzą, bo te informacje często zostają negatywnie zweryfikowane, jak choćby niedawne doniesienia o końcu świata. Media są jednak tak wszechobecne, że nie tylko dostarczają informacje, lecz także wpływają na styl życia, modę oraz zachowania i tutaj ich przyzwolenie na agresywne i wulgarne wystąpienia ma zły wpływ.

Dr Tomasz Bielak,
medioznawca, Akademia Techniczno-Humanistyczna, Bielsko-Biała

Część społeczeństwa „zanurzona” w sieci będzie zdecydowanie inaczej postrzegać codziennie przekazywane informacje. Internetowa Polska przejmuje się stopami procentowymi, drożejącymi mieszkaniami, chłopcem bestialsko zamordowanym w Syrii, ale w dużej mierze lekceważy (na co wskazują wpisy na forach) kolejne decyzje polityków i prognozy ekspertów.
Dominującą rolę w przepływie informacji zaczynają odgrywać liderzy opinii, gwiazdy online’u, osoby rozpoznawane po stylu, nicku lub częstotliwości wpisów. Również telewizja zmienia oblicze – kanały informacyjne upodabniają się do portali informacyjnych, wiadomości mają bardziej charakter sensacji niż rzetelnej informacji.

Dr Marcin Hermanowski,
antropologia kulturowa, komunikacja społeczna, Wyższa Szkoła Umiejętności Społecznych w Poznaniu

Jedni z nas przyjmują większość informacji, drudzy je selekcjonują. Zawsze większe wrażenie robią tematy, które bezpośrednio nas dotyczą (zatrute ogórki, wysoka cena franka), inne są częściej odrzucane jako niepotrzebne do codziennego funkcjonowania. Tematy podawane przez media są natomiast często wykorzystywane przez Polaków jako pretekst do rozmów (funkcja integracyjna mediów). Polacy chętnie rozmawiają o losach bohaterów seriali, życiu osobistym celebrytów i wpadkach polityków.

Dr Aleksandra Drzał-Sierocka,
medioznawca, filmoznawca, SWPS

A może warto wreszcie odwrócić pytanie i zacząć się zastanawiać, czy media przejmują się tym, co mówią do nich Polacy? Mam wrażenie, że niestety się nie przejmują. Niezmienna jest skłonność większości nadawców, by postrzegać odbiorcę jako biernego, naiwnego i bezrefleksyjnie gapiącego się w ekran. Dotyczy to niestety także mediów publicznych, w których od dłuższego czasu uznaje się, że kultura jest tylko dla najwytrwalszych nocnych marków. Tym, czym przejmują się media, są wyniki oglądalności. A one oczywiście potwierdzają niskie zainteresowanie magazynami kulturalnymi nadawanymi w środku nocy, bo przecież niewielu Polaków może sobie pozwolić na taki tryb życia. I tak koło się zamyka. Tyle że rzędy cyferek określających oglądalność to coś zupełnie innego niż prawdziwy, realny odbiorca. Pora, by nadawcy wreszcie zaczęli to dostrzegać i rozumieć.

Wiesław Gałązka,
dziennikarz i publicysta, konsultant i doradca polityczny

Najpierw należałoby wiedzieć, o jakie media i o jakich Polaków chodzi. Ci „prawdziwi” – „genetyczni patrioci” oczywiście w większości przejmują się informacjami, a zwłaszcza komentarzami mediów Tadeusza Rydzyka i „Gazety Polskiej”. Pozostali, zarówno ci, którzy czytając po cichu prasę bulwarową, a zwłaszcza podpisy pod zdjęciami, ruszają ustami, jak i ci analizujący opiniotwórcze dzienniki i tygodniki, raczej nie przejmują się niczym. Chyba że dotyczy to zagadnień zdrowia i bezpieczeństwa. W gruncie rzeczy nie przejmujemy się niczym poza własnym interesem i kto wie, czy w obecnej sytuacji nie jest to najlepszym wyjściem. Bo co, mamy się przejmować oczywistym wynikiem refleksji np. na temat, czy któryś z polskich polityków godnie reprezentowałby nasz heroiczny i wiecznie ciemiężony przez wszystkich naród na ślubie księcia Williama? I jak by się tam zachował?

Dr Marek Palczewski,
retoryka dziennikarska, Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi

Polacy są narodem medialnym i swoje opinie formułują pod wpływem mediów, a zwłaszcza telewizji i internetu. Wskazują na to choćby gwałtowne dyskusje na forach, dotyczące programów TV i artykułów zamieszczanych w sieci. Przejmujemy się więc tym, co podają media. Newsy i dyskusje polityczne narzucają ramy interpretacji zdarzeń, przyjmowane na ogół przez publiczność. Wyniki oglądalności pokazują, jakie mamy preferencje narodowe: sport, seriale, rozrywka w postaci turniejowej. Większą wagę przywiązujemy do przygód kryminalnych ojca Mateusza i losów bohaterów kolejnej edycji czy wersji „Idola” niż do wizyty Baracka Obamy w Polsce. Losy polityków śledzimy, ale niewiele nas one obchodzą. Lubimy natomiast okazywać współczucie i pomoc pokrzywdzonym przez życie bohaterom „Magazynu Ekspresu Reporterów”. Przejmujemy się losem powodzian, ofiar trzęsień ziemi i katastrof górniczych. Ale generalnie nie współczujemy politykom, a nawet odczuwamy swoistą schadenfreude, gdy im się nie powiedzie.

Tak czy inaczej świat poznajemy nadal poprzez media. Sami nie jesteśmy ani zbyt skłonni do poszukiwań, ani zbyt wymagający. Zadowala nas jego opis z drugiej ręki. Dlatego tak łatwo i tak często poddajemy się medialnej manipulacji.

Wydanie: 26/2011

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Komentarze

  1. SWIEKRA
    SWIEKRA 5 lipca, 2011, 16:16

    Tak się sklada,że niewielu dziennikarzy pozostalo ze “starej gwardii”,których można czytać czy oglądać w mediach. Podobnie jest z dziennikami i tygodnikami. Polityka wydawców glównie ukierunkowana jest na oglądalność lub czytalność i zmierza ku tabloidyzacji. Zdecydowanie odrzucam wytwory dziennikarzy związanych z partiami politycznymi. Niektóre nazwiska autorów od pierwszego spojrzenia powodują u mnie glęboką niechęć do ich oglądania czy czytania. Podobnie jak prezentowane wypowiedzi dyżurnych w mediach polityków, czy ich klótni.
    Stosuję ostrą selekcję podawanych wiadomości. Czytam komentaże znanych i uznawanych komentatorów.Także w Waszym tygodniku.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy