Jakim przymiotnikiem należałoby określić kapitalizm w Polsce?

Jakim przymiotnikiem należałoby określić kapitalizm w Polsce?

Prof. Krzysztof Piątek,
polityk społeczny, UMK
Odpowiedzi należałoby szukać w następujących propozycjach: w procesie stawania się, nieopierzony, powierzchowny, poszukujący itp.

Prof. dr hab. Stanisław Żerko,
historyk i politolog, Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni, Instytut Zachodni w Poznaniu
Jest to niezwykle osobliwy system  (z pewnością nie kapitalizm europejski), w którym liberałowie po dojściu do władzy podnoszą podatki, zwolennicy taniego państwa tworzą setki tysięcy nowych miejsc pracy w aparacie biurokratycznym, a entuzjaści niewidzialnej ręki rynku robią interesy życia na kontraktach finansowanych ze środków publicznych. Ale podobnie jak wielu Polaków potrafiło świetnie się dostosować do absurdów PRL, tak i obecnie część obywateli odnalazła się w tej patologicznej rzeczywistości. Jest to jednak zdecydowana mniejszość.

dr Marek Skała,
specjalista z zakresu szkoleń dla polityków i biznesmenów
Są wielkie sieci handlowe, w których pracowników wręcz się gnębi, a zyski transferuje za granicę. Tu odpowiednim słowem byłby pewnie drapieżny kolonializm. Podobnie możemy popatrzeć na twardy przemysł. Są też profesjonalnie zarządzane grupy kapitałowe, dbające o zyski i o własnych pracowników, o warunki pracy. Nie ma jednego słowa na opis polskiej gospodarki. Jedno jest pewne – rodzaj naszego kapitalizmu raczej nie zależy od jakiegoś fatum. Najczęściej zależy od nas samych, od naszych własnych decyzji.

Prof. Krzysztof Jasiecki,
socjolog gospodarki, PAN
Część badaczy uznaje nasz ustrój za kolejną odmianę liberalnej gospodarki rynkowej z odziedziczonymi po PRL elementami korporacjonizmu i większym niż w Europie Zachodniej sektorem publicznym. Wskazuje się także znaczące wyróżniki życia społecznego, charakterystyczne dla krajów niżej rozwiniętych, np. słabość klas średnich, relatywnie duży i rozdrobniony sektor rolnictwa czy nadmierny udział mikroprzedsiębiorstw o niskim potencjale rozwoju. Dyskutowane są także koncepcje akcentujące nie w pełni skrystalizowany, przejściowy lub złożony charakter instytucji ustrojowych, odtwarzających elementy stosunków posocjalistycznych, enklaw neoliberalnego kapitalizmu oraz historycznego zacofania typowego dla Europy Wschodniej.

Dr Przemysław Sadura,
socjolog polityki, UW
Peryferyjny. Znajdujemy się poza centrum systemu światowego. Po 1989 r. przechodziliśmy etap spontanicznego rozwoju wolnego rynku w postaci dzikiego i odgórnego wprowadzania kapitalizmu w formie neoliberalnej. Owocowało to m.in. tworzeniem w sektorze prywatnym dużej liczby miejsc pracy niewymagających żadnych kwalifikacji. Wejście Polski do UE trochę ucywilizowało sytuację, a trochę ją pogłębiło. Zwiększyło się zapotrzebowanie na miejsca pracy wymagające kwalifikacji, ale niewysokich. Tym można tłumaczyć rosnącą popularność kształcenia zawodowego i zawodowo-technicznego. Pomóc mogłoby jednostronne narzucenie sobie konkurencyjności, np. przejście do budowy zielonego kapitalizmu. Ale na razie nasz kapitalizm nie jest zielony. Jest wyblakły.

Prof. Jolanta Supińska,
polityk społeczny, UW
Kapitalizm realny odbiega od projektu kapitalizmu. Najbardziej jestem zainteresowana określeniem piętnującym wady mentalne polskiej szkoły kapitalizmu. Jest to kapitalizm dojutrkowski, posegmentowany, buchalteryjny. Nie ma w nim miejsca na uruchomienie sprzężeń zwrotnych między warunkami życia ludzi a wynikami giełdy. W mgle rynku finansowego giną: realna produkcja, realna konsumpcja i przyroda. Zachowania przedsiębiorców, graczy na rynkach finansowych, a nawet polityków gospodarczych są najczęściej krótkowzroczne, nie wykraczają poza horyzont paru miesięcy, najwyżej paru lat.

dr Michał Paziewski,
politolog, US
Moi studenci na zajęciach podali takie przymiotniki: niedojrzały, skąpy, chciwy, egoistyczny, ewoluujący, próżny.

Wydanie: 44/2013

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy