Czy Niemcy powinni się jeszcze rozliczać za II wojnę światową?

Czy Niemcy powinni się jeszcze rozliczać za II wojnę światową?

Płk Henryk Strzelecki, prezes Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych
Powinni, a jednym z aspektów tych rozliczeń są przymusowe przesiedlenia Polaków i innych narodowości. W listopadzie chcemy, by przybyła do nas Edyta Steinbach, zaprosimy także ambasadorów Rosji, Ukrainy, Białorusi i licznych świadków hitlerowskich wysiedleń. Przypomnimy historię, jak to wyglądało, że nie tylko Niemcy cierpieli przesiedlenia w 1945 r., ale wcześniej doznali tego mieszkańcy innych krajów. Niech powiedzą o tym ludzie, którzy to znają z autopsji, którzy to przeżyli na własnej skórze. Późniejsze pokolenia, z których wywodzi się większość polityków, mają o wysiedleniach mgliste pojęcie.

Prof. Jerzy Sułek, b. prezes Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie
RFN wzięła na siebie odpowiedzialność moralno-polityczną za zbrodnie hitlerowskie, ale nie prawno-międzynarodową. W praktyce znaczyło to, że była gotowa wypłacać nie formalne odszkodowania, ale jedynie pomoc humanitarną czy świadczenia finansowe dla ofiar III Rzeszy. W pewnej części skorzystały z tego też ofiary z Polski. Np. Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie jeszcze w latach 90. wypłaciła tzw. Fundusz Kohla o wartości 500 mln. DM, a pod moim kierownictwem w latach 2001-2005 prawie 1 mld euro świadczeń przede wszystkim na rzecz byłych więźniów obozów koncentracyjnych i byłych robotników przymusowych. Jednak wiele kategorii ofiar III Rzeszy z Polski pozostało bez żadnego odszkodowania. Albo zmarło i ich spadkobiercy niczego z Niemiec nie otrzymali, albo z różnych powodów formalnych nie spełniało wymagań stawianych przez stronę niemiecką. Generalnie w sferze stosunków między Polską i Niemcami problem reparacji i odszkodowań uchodzi za sporny. W 69. rocznicę września 1939 r. możliwości zaspokojenia dalszych roszczeń po stronie polskiej są dzisiaj prawie żadne. Przede wszystkim brakuje woli politycznej ze strony RFN. Osobiście za realną i ważną z punktu widzenia samych ofiar III Rzeszy uznaję formy pomocy humanitarno-socjalnej, takie jak np. operacje wszczepiania endoprotez dokonywane w Niemczech czy Austrii, bezpłatne leki, zabiegi medyczne czy pobyty w polskich sanatoriach, doraźna pomoc socjalna, zaproszenie do odwiedzenia dawnych miejsc pracy przymusowej lub kaźni w Niemczech lub Austrii. Tego rodzaju formy były już praktykowane, ale obecnie zanikają z powodu braku środków finansowych. Ta pomoc humanitarno-socjalna jest niedoceniania przez polityków, natomiast ma kolosalne znaczenie, jest doceniania przez żyjące jeszcze ofiary.

Dorota Arciszewska-Mielewczyk, prezes Powiernictwa Polskiego, senator PiS
Jak najbardziej, bo jeszcze się z nami nie rozliczyli. Choćby za bestialską napaść na Polskę nie wypłacili odszkodowań. Kwoty z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie to była jałmużna i niektórzy poszkodowani nie chcieli nawet o nią się ubiegać. Politycy powinni przestać się bać i postąpić jak Jarosław Kaczyński, zwłaszcza że była uchwała Sejmu z 2005 r., aby wystąpić o reparacje wojenne. To, że nie zrobiliśmy tego wcześniej, wynika z faktu, że nie byliśmy w pełni suwerenni i nikt nas w PRL o zdanie nie pytał. Zatem pytanie o zadośćuczynienia jest jak najbardziej aktualne, zwłaszcza w kontekście bezzasadnych, bezpardonowych i bezczelnych roszczeń wysuwanych wobec Polski i naszego państwa. Ostro powiedziane, ale prawdy nie da się inaczej wyrazić.

Gen. Wacław Szklarski, b. prezes Związku Kombatantów RP
Poszkodowanym w II wojnie światowej przekazano już część środków, ale na pewno ci, którzy tę wojnę wywołali i doprowadzili do tragedii, powinni być nadal rozliczani z tego, co zrobili. Wiedza o tym jest wciąż niewystarczająca, nieustanne poznajemy nowe fakty.

Mjr Zygmunt Gebethner, członek kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari
To bardzo trudne pytanie. Boże kochany, już czas minął. Żyjemy w europejskiej wspólnocie, dałbym spokój i nie zastanawiał się, czy zwrócili to, co straciliśmy. Nie warto już tego dochodzić, to nic nie daje, tylko pobudza pieniactwo, rozrabianie, jątrzenie. Dla mnie osobiście takie doszukiwanie się strat jest poniżej godności. Wiadomo, że pieniądze, które wypłacono więźniom obozów pracy, to za mało, ale trudno z ołówkiem w ręku wszystko podliczyć. W czasie okupacji moja rodzina straciła wszystko, lecz to samo dotyczy również czasów komunistycznych.

Józef Pinior, europarlamentarzysta
Nie, bo bez wątpienia Niemcy dokonali głębokiego i poważnego rozliczenia. Niemiecka demokracja tworzyła się w warunkach trudnych po amerykańskiej okupacji militarnej. Dokonano całkowitego zerwania z przeszłością, zmiany są autentyczne i sądzę, że społeczeństwa europejskie mogą mieć zaufanie do społeczeństwa niemieckiego. Wierzę, że zerwali z nazizmem i są społeczeństwem zbudowanym na fundamencie demokratycznym. Nie mam żadnych dowodów, że w ostatnich latach odżywają tendencje rewizjonistyczne dotyczące Polski, naszych ziem zachodnich i północnych. Te incydenty, które się pojawiają, to wyjątki, bo Niemcy są głęboko demokratycznym społeczeństwem, przekonanym o konieczności zerwania z militaryzmem i totalitarną przeszłością.

Notował Bronisław Tumiłowicz

 

Wydanie: 36/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy