Czy korupcja sięga najwyższych stanowisk w państwie?

Czy korupcja sięga najwyższych stanowisk w państwie?

Prof. Hieronim Kubiak, socjologia władzy
Nikt od niej nie jest wolny, a im wyżej jest usytuowany w hierarchii, tym jest to bardziej niebezpieczne dla obywateli. Zjawisko dotyczy Polski, ale i innych krajów, USA, Niemiec itd. Bardzo śliska jest płaszczyzna kontaktu między politykami najwyższego szczebla a przedsiębiorcami. To wymaga wyjątkowej wrażliwości społecznej i wielkiej uwagi. Jest np. zwyczajem, że politycy po odejściu ze stanowisk są zatrudniani w firmach prywatnych. Jednak nikogo bez wyroku sądu nie należy osądzać. Ja sam na wysokich szczeblach władzy byłem bardzo krótko, a że był to okres buntu społecznego, inne problemy nas zaprzątały. Ani jedna, ani druga strona nie miała na korupcję czasu.

Janusz Kaczmarek, b. szef resortu spraw wewnętrznych w rządzie PiS
Na podstawie swojego doświadczenia zawodowego uważam, że tak jest, ale nie zawsze można to udowodnić. Np. jeden z wiceministrów w swoim czasie zajmował się przygotowaniem pewnej ustawy i tak się złożyło, że było to w interesie firmy z branży energetycznej. A później znalazł zatrudnienie w tej firmie i po pół roku dostał za swą pracę milionowe wynagrodzenie, oczywiście formalnie w ramach wykonywanych obowiązków. Od strony prawno-karnej nie udało się dowieść, że mieliśmy do czynienia z przekupstwem.

Dr Marcin Zaremba, historyk XX w., UW, PAN
Korupcja władzy jest oczywistością. W starożytnym Rzymie była na porządku dziennym, w I Rzeczypospolitej – tak samo. W II Rzeczypospolitej, choć wówczas urzędnicy państwowi byli bardzo dobrze opłacani, mieliśmy np. afery dotyczące handlu bronią. Bez wątpienia największy wzrost korupcji stał się następstwem II wojny światowej, która przyniosła nam ogromne spustoszenia materialne i mentalne. Wielu osobom ratowała życie (wykupywanie się z Pawiaka, z gestapo itd.), ale z czasem to się przeniosło na wszystkie dziedziny życia, od góry do dołu. Patrząc na to zjawisko z dalszej perspektywy, trzeba powiedzieć, że dziś staje się ona coraz mniejsza. Co do prób wpływania na stanowione prawo, można na to spojrzeć nieco inaczej. Każdy obywatel ma do tego prawo, i nie należy go odbierać także biznesmenom, którzy gdzieś przychodzą i o czymś rozmawiają.

Jacek Żakowski, publicysta
Na pytanie, czy prezydent lub premier biorą łapówki, moja odpowiedź brzmiałaby „nie”. Jednak jeśli pytamy, czy przy podejmowaniu ważnych decyzji dla wspólnego dobra brane są pod uwagę także argumenty pozamerytoryczne, takie jak sprzyjanie jakiejś partii lub pomoc finansowa dla tej partii, to jestem przekonany, że tak jest. W tym przypadku mamy raczej do czynienia z systemem korupcyjnym niż z korupcją bezpośrednią. Mechanizmy korupcyjne są głęboko wmontowane w różne miejsca. Weszły one np. do mediów publicznych, gdzie jest oczywiste, że dziennikarze chwalą tych, którzy decydują o posadach. W Polsce jest taka norma. Bezpośrednia korupcja jest w sumie mniej groźna w zestawieniu z kulturą korupcyjną, która w Polsce jest wciąż dosyć powszechna.

Prof. Andrzej Rychard, socjolog
Nie mam przesłanek, by sądzić, że sięga najwyższych stanowisk w państwie. Najwyższe stanowiska to zaledwie kilka funkcji. I to dotyczy nie tylko tego rządu, ale i poprzedniego. Obecne kłopoty wynikają z braku elementarnego rozsądku w sytuacjach z próbą lobbingu. Moim zdaniem, nie chodziło tutaj o bezpośrednią korupcję, ale raczej o niefortunne zachowanie się polityków w rozmowach. Można traktować sprawę jako wynik liberalnej polityki ekonomicznej, w myśl której niższe podatki przynoszą państwu większe dochody niż wysokie. Jednak sądząc po analizie nagrań naszych polityków, nie o takich argumentach myślał poseł Chlebowski. Tutaj zagubiono elementarny rozsądek polityczny, choć to też jeszcze nie była korupcja. Ważne jest teraz, jak premier zareaguje na takie zachowanie.

Sylwester Latkowski, reżyser, autor reportaży śledczych
Zawsze tak było i będzie. Po okresie transformacji biznes narodził się na styku polityki, czasami służb. Nie dało się inaczej zrobić dużego interesu, zbudować swej potęgi. Kiedyś partie nie otrzymywały dofinansowania, to był początek korumpowania polityków. Nie mieli wyboru, musieli brać od biznesmenów na kampanie wyborcze. Świadek opowiadał mi o jednym z posłów, który nosił piwo w Sheratonie biznesmenowi. Potem został premierem. Powiązania z politykami, wysokimi urzędnikami państwowymi to nie jest problem jednej partii. W każdej jest szafa ze schowanymi trupami świadczącymi o niejasnych powiązaniach, korupcji. Czasami te trupy wypadają, tak jak to ma miejsce teraz w związku z aferą hazardową. Szybko jednak się o tym zapomina, bo tak naprawdę nikomu nic wielkiego się nie dzieje, przyłapana osoba znika z polityki i przechodzi do kolegów z biznesu. Na razie w kryminale za polityczną aferę wylądował tylko Lew Rywin. Ale to też nie był polityk.

Wydanie: 41/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy