Kto i dlaczego nie poszedł na wybory?

Kto i dlaczego nie poszedł na wybory?

Prof. Mirosława Grabowska,
dyrektorka CBOS
Przed drugą turą deklarację udziału w wyborach złożyło 75% dorosłych Polaków. Takie stawialiśmy pytanie. Jednak głosować poszło tylko 55%, a 20% skłamało naszym ankieterom. Teraz będziemy pytać, dlaczego nie poszli do urn i na kogo oddaliby głosy, gdyby poszli.

Prof. Janusz Czapiński,
psycholog społeczny, UW
Ewidentnie, co wynika z badania exit poll, nie poszła lewica. Z grona tych, którzy w 2011 r. głosowali na Ruch Palikota, stanowiąc 18% wyborców tej partii, zostało 3-4%. Sporo osób do pozostania w domu zachęcił Leszek Miller, nie dając zdecydowanej odpowiedzi, kogo popiera. Wynik wyborów rozstrzygnęli wyborcy lewicy. Gdyby wszyscy z sercem po lewej stronie poszli do urn, dwie trzecie z nich poparłoby Komorowskiego, a jedna trzecia Dudę i wynik byłby inny, niż jest.

Prof. Andrzej Rychard,
socjolog, PAN
Powody są rozmaite, np. brak zainteresowania polityką i niskie kompetencje obywatelskie. Są też zniechęceni, którzy uważają, że wybory niczego nie zmienią, a polityka jest brudna. Zapewne byli również tacy, którzy całkiem świadomie zrezygnowali, bo nie zostali dostatecznie zmotywowani przez PO. Okazało się więc, że wyższa frekwencja, na którą liczył sztab Komorowskiego, tym razem przyniosła zwycięstwo nie jemu, ale konkurentowi.

Prof. Wojciech Sokół,
politolog, UMCS
W wyborach rzadziej uczestniczą kobiety niż mężczyźni. Ciekawe, że aktywniejsze są osoby czynnie uczestniczące w praktykach religijnych, a mniej religijne bywają bierniejsze. Geograficznie aktywność zależy od dawnych podziałów z czasów zaborów. Najwyższy poziom uczestnictwa jest na terenach dawnego zaboru austriackiego, a najniższy w dawnym zaborze pruskim. Średnio jest w dawnej Kongresówce.

Prof. Mikołaj Cześnik,
socjolog, politolog, SWPS
Nie były to powody wyjątkowe. W wyborach uczestniczyli raczej ludzie z miasta niż ze wsi, raczej wykształceni i zamożniejsi niż biedni. Ale najwidoczniej w drugiej turze część tych, którzy byliby gotowi poprzeć Komorowskiego, uznała, że nie będzie ich dobrze reprezentował, i albo nie poszła, albo poparła kontrkandydata.

Dr Jarosław Flis,
politolog, UJ
Ciekawe, że obaj kandydaci stracili wyborców w tych regionach, w których ich partie tradycyjnie były najsilniejsze, natomiast na zwycięstwie zaważył udział wyborców tam, gdzie kandydat mniej się spodziewał sukcesu. I ta sytuacja się pogłębiła w drugiej turze.

Urszula Krassowska,
dyrektorka Działu Badań Społecznych TNS Polska
Prawie połowa nie poszła na wybory, ale strategie były różne. Niektórzy uznali, że nie mają swojego kandydata, nikogo, kto reprezentuje ich interesy i światopogląd, a nie chcą wybierać „mniejszego zła”. Inni są tradycyjnie wycofani. Jeszcze inni nie poszli przez przekorę.

Not. BT

Wydanie: 23/2015

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy