Realizm polityczny według Piotra Zychowicza

Realizm polityczny według Piotra Zychowicza

Wychwalanie Brygady Świętokrzyskiej zaczyna już przesłaniać nawet kult „żołnierzy wyklętych”

W numerze 11/264 tygodnika „Do Rzeczy” ukazał się artykuł Piotra Zychowicza „Realiści z NSZ”. Na początku pisze on: „Dzięki porozumieniu zawartemu z Niemcami dowództwu Brygady Świętokrzyskiej udało się uratować swoich żołnierzy przed zemstą bolszewików”. Z kolejnego zdania można wywnioskować, że napisanie przez Zychowicza tego artykułu spowodował „wydawałoby się niewinny gest premiera Mateusza Morawieckiego”, czyli złożenie kwiatów na grobach pochowanych w Monachium żołnierzy BŚ. Gest ten – jak wiadomo – wywołał krytykę w kraju i za granicą. Celem artykułu głównego publicysty historycznego tygodnika „Do Rzeczy” była zatem obrona Mateusza Morawieckiego poprzez pokazanie kolaboracji Brygady Świętokrzyskiej z Niemcami jako działania pozytywnego i propolskiego.

Piotr Zychowicz jest prawicowym publicystą historycznym znanym z wielu kontrowersyjnych tez, które przedstawił m.in. w książkach „Pakt Ribbentrop-Beck”, „Obłęd ‘44” czy „Opcja niemiecka”. Najogólniej rzecz biorąc, reprezentuje on nurt publicystyki silnie antykomunistycznej i antyrosyjskiej, nie tylko dezawuujący orientację lewicową (proradziecką), ale wręcz wykluczający możliwość szukania podczas II wojny światowej jakiegokolwiek kompromisu z ZSRR. W mojej ocenie trudna polska historia podczas tej wojny i po jej zakończeniu jest tylko tłem dla publicystyki tego nurtu. W rzeczywistości Zychowiczowi chodzi o współczesność, a przede wszystkim o nieustanne podsycanie w narodzie świętego ognia rusofobii. Historia jest tutaj narzędziem i zarazem tworzywem.

W przeciwieństwie do wielu znanych gloryfikatorów Brygady Świętokrzyskiej NSZ Zychowicz nie neguje faktu, że formacja ta kolaborowała z Niemcami. Owi apologeci zarzekają się bowiem, że żadnej kolaboracji nie było. BŚ miała jedynie zawrzeć „taktyczne porozumienie” ze stroną niemiecką, by wycofać się z Wehrmachtem na Zachód. Jako koronny argument negujący kolaborację przywołuje się wyzwolenie przez BŚ podobozu KL Flossenbürg w Holýšovie w zachodnich Czechach. Tu Brygada Świętokrzyska jawi się wręcz jako siła antynazistowska. Jej apologeci nie zauważają, że wyzwolenie tego obozu – z którego uwolniono ok. 700 więźniarek, w tym 167 Polek – nastąpiło trzy dni przed końcem wojny. Było to zatem działanie mające na celu uwiarygodnienie BŚ w oczach Amerykanów.

Zychowicz pozornie nie idzie tą drogą. Na pytanie, czy BŚ kolaborowała z okupantem, odpowiada: „Tak. Upieranie się, że było inaczej, to zaklinanie rzeczywistości. Pytanie tylko: Czy współpraca ta przyniosła sprawie polskiej szkody? Czy spowodowała cierpienia niewinnych ludzi? Czy żołnierze NSZ u boku SS dopuścili się masowych zbrodni na cywilnej ludności? Otóż nie. Było dokładnie odwrotnie. Porozumienie, jakie dowództwo Brygady zawarło z Niemcami, przyniosło sprawie polskiej korzyści. A co najważniejsze – ocaliło wielu Polaków przed śmiercią”.

Stawianie takich tez przychodzi Zychowiczowi tym łatwiej, że jest on zwolennikiem poglądu, wedle którego najlepszym wyborem dla Polski podczas wojny była współpraca z Niemcami hitlerowskimi. Przyniosłaby ona same korzyści polityczne i podobno nie uwikłałaby kraju w zbrodnie nazistowskie.

Zychowicz nie ma zatem wątpliwości, że wybór polityczny dokonany przez BŚ był rozwiązaniem najlepszym z możliwych i świadczy o realizmie politycznym jej dowództwa. Dezawuuje przy tym Armię Krajową, której dowództwo uznało „Sowietów za »sojusznika naszych sojuszników« i nakazało swoim oddziałom wspierać wkraczającą do Polski Armię Czerwoną”. Taka polityka była jego zdaniem samobójstwem. Najlepszy miał być „antybolszewicki kierunek, jaki przyjęły Narodowe Siły Zbrojne”, ponieważ „wkroczenie Armii Czerwonej” oznaczało „początek nowej okupacji”. Historia przyznała NSZ rację – wyrokuje Zychowicz.

Są to argumenty demagogiczne, wyjęte wprost z arsenału radykalnie antykomunistycznej propagandy okresu zimnej wojny. Demagogii zwykle towarzyszy mijanie się z prawdą, toteż wedle Zychowicza „wśród Niemców znajdowali się przeciwnicy ostrej antypolskiej polityki okupacyjnej”. Jednym z nich miał być Paul Fuchs – „oficer gestapo z Radomia, który od 1941 r. próbował doprowadzić do ugody z antykomunistyczną częścią polskiego podziemia”.

Zychowicz nie pisze, że ta „ugoda” miała na celu neutralizację polskiego podziemia pod hasłem wspólnej walki z komunizmem, a jej pomysłodawcą był nie Paul Fuchs, ale Heinrich Himmler i że za ofertą tej „ugody” nie szły ze strony niemieckiej żadne obietnice zmiany polityki okupacyjnej wobec Polaków. Przyjęcie takiej oferty przez polskie podziemie niepodległościowe postawiłoby je w jednym rzędzie z chorwackimi ustaszami, węgierskimi strzałokrzyżowcami, słowackimi ludakami, litewskimi szaulisami czy ukraińskimi nacjonalistami. Zychowicz najwidoczniej nie może pojąć, że znalezienie się w tym gronie jeszcze bardziej ułatwiłoby Stalinowi realizację jego polityki „polskiej” i wykluczyłoby uzyskanie przez Polskę nawet takiego kształtu politycznego i terytorialnego, jaki otrzymała w 1945 r.

Chociaż Zychowicz nie neguje kolaboracji BŚ, do wybielania jej używa tych samych argumentów co najwięksi apologeci. Dlatego dużą część jego tekstu zajmuje opis wyzwolenia podobozu w Holýšovie oraz szukanie usprawiedliwienia dla współpracy z Niemcami w „realizmie politycznym” i przykładzie „taktycznego porozumienia” z hitlerowcami oddziału AK Adolfa Pilcha „Góry”. Natomiast pod koniec artykułu Zychowicz ponownie atakuje AK, przywołując m.in. opinie skrajnie antykomunistycznego pisarza i publicysty Józefa Mackiewicza (1902-1985). Swój wywód podsumowuje: „O ile współpraca podjęta przez NSZ [mniejszościowy odłam NSZ – uwaga BP] z Niemcami uratowała polskich żołnierzy, o tyle współpraca podjęta przez AK z Sowietami przyniosła polskim żołnierzom zgubę”. Jest to uogólnienie spłycające i zakłamujące fakty historyczne. W optyce Zychowicza AK dopuściła się niemal aktu zdrady narodowej, podczas gdy dowódców BŚ określa on mianem „stąpających twardo po ziemi realistów”.

Prof. Adam Wielomski – jeden z nielicznych poważnie myślących ludzi na polskiej prawicy (dlatego przez jej ogromną większość izolowany) – stwierdził niedawno, że polemizowanie z Piotrem Zychowiczem nie ma żadnego sensu. Podzielam ten pogląd i nie będę się wdawał w głębszą dyskusję z tekstem Zychowicza. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz. Od pewnego czasu głównym wątkiem polityki historycznej prawicy staje się heroiczny kult Brygady Świętokrzyskiej NSZ – liczącej ok. 1250 ludzi formacji zbrojnej mniejszościowego odłamu NSZ, który podjął kolaborację z III Rzeszą. Apologia BŚ zaczyna już przesłaniać nawet kult „żołnierzy wyklętych” i razem z nim spycha na dalszy plan walkę polskiego podziemia podczas II wojny światowej oraz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (Wojska Polskiego walczącego na froncie wschodnim prawica nie uznaje za część polskiego wysiłku zbrojnego). Jeżeli kolaboracja z Niemcami hitlerowskimi była aktem realizmu politycznego, to cała awantura wywołana przez rządzącą prawicę wokół przypisywania Polsce i Polakom odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie nie ma żadnego sensu. Przecież taka właśnie polityka historyczna prowadzi wprost do zaliczenia Polski w poczet kolaborantów III Rzeszy, którzy w powszechnym odbiorze są uważani za współodpowiedzialnych za zbrodnie nazistowskie. Bez względu na to, czy bezpośrednio w nich uczestniczyli, czy nie.

Wydanie: 13/2018

Kategorie: Polemika

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy