Religia jak matematyka?

Religia jak matematyka?

Oceny wystawiane przez katechetów będą wliczane do średniej

Dwie godziny religii, jedna godzina biologii czy fizyki – tak od wielu lat wygląda rzeczywistość w polskich szkołach. Teraz minister edukacji postanowił jeszcze bardziej podnieść rangę katechizacji, wydając rozporządzenie, na mocy którego ocena z religii będzie wliczana do średniej. Mowa na razie o projekcie, jednak nietrudno się domyślić, że idea cieszy się silnym wsparciem ze strony środowiska Romana Giertycha. Ważną rolę odgrywają również naciski ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Jak ministerstwo oficjalnie uzasadnia kolejne ustępstwo na rzecz tej instytucji? „Uczniów należy zmotywować do zwiększenia wysiłków, docenienia pracy wynikającej z innych niż obowiązkowe zajęcia”, tłumaczy rzeczniczka MEN, Aneta Woźniak. Religia bowiem przynajmniej na papierze jest przedmiotem nieobowiązkowym. W polskich szkołach istnieje jednak domniemanie uczestniczenia w katechizacji. Jeśli uczeń nie ma ochoty się jej poddawać, wówczas może zwrócić się do dyrekcji z prośbą

o zorganizowanie lekcji etyki.

W praktyce lekcje etyki należą do rzadkości. Relatywnie często spotykane są w liceach, dużo gorzej jest w podstawówkach i gimnazjach. Opisywany stan rzeczy nie jest skutkiem działalności Romana Giertycha. Wprost przeciwnie, jest raczej efektem procesów konfesjonalizacji polskiej szkoły zapoczątkowanych u zarania III RP.
Konflikt pomiędzy Kościołem a środowiskami lewicowymi i laickimi dotyczący katechizacji na terenie szkoły rozpoczął się w roku 1990, kiedy to środowiska katolickie zaczęły się domagać zmiany pochodzącej jeszcze z 1961 r. ustawy o rozwoju systemu oświaty i wychowania. Ustanawiała ona całkowitą świeckość szkoły. Z żądaniem wprowadzenia religii do szkół wystąpił Kościół rzymskokatolicki w „Liście Pasterskim Episkopatu Polski w sprawie powrotu katechizacji do szkoły polskiej”. Na początku lat 90. idea ta cieszyła się raczej niewielkim poparciem społecznym. Jak wynika z badań Demoskopu, za powrotem religii do szkół opowiadało się 26,7% uczniów liceów państwowych, od 24 do 31% nauczycieli (w zależności od typu szkoły) oraz 34-51% rodziców. Poglądy uczniów, rodziców i nauczycieli niewiele jednak znaczyły w sytuacji, gdy wielkimi krokami zbliżały się wybory prezydenckie. Premier Tadeusz Mazowiecki chciał zapewnić sobie życzliwą neutralność Kościoła w spodziewanym starciu z Lechem Wałęsą.
3 sierpnia 1990 r. Henryk Samsonowicz, ówczesny minister edukacji narodowej, wydał „Instrukcję dotyczącą powrotu nauczania religii do szkoły w roku szkolnym 1990/1991”. O powrocie religii do szkół zdecydował więc jeden podpis ministra.
Wkrótce rozpętała się batalia na temat ustawowego uregulowania statusu religii. W jej trakcie ówczesny poseł ZChN, Marek Jurek, wszędzie wietrzył „antypolskie i antykatolickie” spiski. Efektem prac Sejmu była nowa ustawa oświatowa, wprowadzająca zapisy dotyczące nauki religii, obowiązujące do dnia dzisiejszego.
Nietrudno jednak zauważyć, że w tej kwestii zastosowano

metodę faktów dokonanych,

a o pozycji religii zadecydowała decyzja ministra Samsonowicza. On sam nie ma sobie dzisiaj nic do zarzucenia. „Są w szkole zajęcia dodatkowe z WF, plastyki, muzyki, czemu nie miałyby być z religii?”, tłumaczy dzisiaj minister. Dodaje, że „refleksja nad wartościami wyższymi i rozważania nad samym sobą są niezbędne”. Nie tłumaczy, dlaczego na tego typu refleksje ma mieć monopol religia katolicka. Kluczowym argumentem w ustach Samsonowicza jest to, że „znaczna część społeczeństwa tego chciała”. Bardzo podobnej argumentacji używa obecnie Roman Giertych.
Postulat wliczania oceny z religii do średniej nie był pierwszym krokiem na drodze do dalszej konfesjonalizacji polskiej szkoły. Wcześniej w MEN rozpoczęto pracę nad wprowadzeniem możliwości zdawania matury z religii. Warto zauważyć, że pomysł ten już w 1999 r. znalazł się wśród postulatów przyjętych na drugim polskim synodzie biskupów. W ubiegłym roku został on przypomniany przez późniejszego antybohatera afery lustracyjnej, bp. Stanisława Wielgusa, przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu Polski. Pomysł uzyskał poparcie Ligi Polskich Rodzin. Obecnie w MEN wspomina się, że realne jest wprowadzenie egzaminu maturalnego z religii już w 2010 r.
Przy okazji starań na rzecz uczynienia z religii przedmiotu maturalnego Kościół przypomniał swój stary postulat wliczania oceny z religii do średniej. Wprowadzenie go w życie oznaczałoby kolejne uderzenie w świeckość szkoły publicznej. Skutki tej decyzji byłyby zapewne dużo poważniejsze, niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Trzeba bowiem pamiętać, że celem lekcji religii (katolickiej) nie jest neutralne przekazanie wiedzy na temat zjawiska, jakim jest religia. Celem katechizacji jest przede wszystkim „wychowanie na dobrych katolików”. Uczniowie nie są więc tylko odpytywani ze znajomości dogmatów, ocenie podlega także ich uczestnictwo w obrzędach religijnych. Wiele osób dobrze pamięta, jak w ramach zadania domowego trzeba było pisać

streszczenia księżych kazań,

a następnie odczytywać je w murach publicznej szkoły. Często ingerencja katechetów w prywatne życie uczniów idzie dużo dalej i sięga członków ich rodzin. Nierzadko ocenie podlega również to, czy rodzice uczęszczają co niedziela na mszę i czy są aktywnymi uczestnikami życia parafialnego. Dla katechety nieobojętne są również poglądy uczniów na „tematy moralne”. Zwolennik prawa do aborcji czy praw osób homoseksualnych na lekcjach religii nie ma czego szukać. Zazwyczaj może zadowolić się marną tróją, która – przypomnijmy – zgodnie z planami MEN ma mieć takie samo znaczenie jak nota z wszystkich innych przedmiotów.
Zdaniem konstytucjonalisty prof. Stanisława Gebethnera, projekt rozporządzenia ministra Giertycha doprowadzi do powstania nierówności między uczniami. W opinii prof. Gebethnera łamie on również konstytucyjną zasadę autonomii wzajemnej Kościoła i państwa, a także stoi w sprzeczności z zasadą wolności sumienia uczniów.
Wielu przeciwników dalszej konfesjonalizacji polskiej szkoły swoje nadzieje pokłada w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Jednak te nadzieje mogą okazać się płonne. Gdy rzecznicy praw obywatelskich Ewa Łętowska i Tadeusz Zieliński zaskarżali kolejne akty prawne regulujące pozycję religii w szkole, Trybunał nie dostrzegł w nich zapisów niezgodnych z konstytucją.

 

Wydanie: 14/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy