Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Jeżeli po prezydencji część wiceministrów wyjedzie na placówki, to ktoś będzie musiał zająć ich miejsce. Kto? Różne nazwiska krążą po MSZ. Na pewno najczęściej wymieniany jest Bogusław Winid, obecny ambasador przy NATO. To jest faworyt numer 1, zwłaszcza po tym, jak pomógł ministrowi Sikorskiemu w show, tzn. załatwił szybsze odtajnienie natowskich dokumentów dotyczących Polski. W ten sposób pokazał się jako dyplomata sprawny i użyteczny.
Winid rozpoczął pracę w MSZ w roku 1991. Potem, w sumie przez 10 lat, był na placówce w Waszyngtonie, należał do grupy dyplomatów, którzy przygotowywali nasze wejście do NATO, za drugim podejściem był z kolei zastępcą ambasadora. W kraju m.in. kierował Departamentem Ameryki, no i był wiceministrem obrony. Do Brukseli wyjechał w 2007 r., więc i tak powinien jesienią zjeżdżać do Polski.
Obojętnie kiedy zjedzie, czy jesienią, czy też zimą, objąć ma – tak się mówi w MSZ – stanowisko wiceministra, wskakując w buty Jacka Najdera. Czyli podlegać mu będą sprawy bezpieczeństwa i stosunki z USA. To logiczna nominacja.
Innym kandydatem na wiceministra jest Tomasz Orłowski, obecny ambasador w Paryżu. On też jest na placówce już ponad cztery lata, więc nadchodzi okres, kiedy powinien myśleć o powrocie do kraju. Jego z kolei widzi się jako osobę mającą zastąpić Grażynę Bernatowicz, która ma objąć placówkę w Pradze.
Do wysokich funkcji przymierzany jest w różnych rozmowach także Jan Tombiński, poprzednik Orłowskiego w Paryżu, a obecnie ambasador przy Unii Europejskiej.
Tak wygląda krótka lista faworytów.
Może ona jednak się zmienić, przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, po prezydencji zjedzie do kraju pokaźna grupa ambasadorów – tych, którzy obejmowali funkcję w 2007 r. i wcześniej, a przedłużano im pobyt, by na czas prezydencji nie wywoływać zamieszania. Możemy więc się spodziewać w centrali sporej grupy ludzi do zagospodarowania. Po drugie, znana jest miłość ministra Sikorskiego do wszystkiego, co związane z wojskiem (a ostatnio – z biznesem), nikt by się zatem nie zdziwił, gdyby nowym wiceministrem został jakiś generał. Choć bardziej prawdopodobne jest, że generał zostanie wysłany do Brukseli, w miejsce Winida.
O tym biznesie wspomnieliśmy nieprzypadkowo. Ostatnimi czasy dość zaskakujące były dwie nominacje. Bartosz Jałowiecki został niespodziewanie ambasadorem w Luksemburgu, choć placówka, bardzo ciekawa, zarówno z uwagi na sprawy unijne, jak i finansowo-bankowe, była wcześniej zaklepana dla innego, doświadczonego i dobrze umocowanego dyplomaty. Ta nagła zmiana była sporą sensacją. A po drugie, do MSZ trafiła niespodziewanie pani Beata Stelmach.
Niektórzy łączą te nominacje tym, że i Jałowiecki, i pani Stelmach pracowali wcześniej w firmie Prokom. Stelmach w radzie nadzorczej i w zarządzie, a Jałowiecki był dyrektorem biura prezesa zarządu Prokom Software, dyrektorem w grupie i członkiem rad nadzorczych różnych spółek. Widać więc, że pan Ryszard Krauze ma szczęśliwą rękę (chcąc czy nie chcąc), jeśli chodzi o kadry ministra Sikorskiego… Ha! Może to jest jakiś trop tłumaczący te nominacje, a może nie. Wiadomo, dziwi się ten, kto nie wie.

Attaché

Wydanie: 30/2011

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy