2008
Co jest grane (I)
Publiczna dyskusja o nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji rozwija się i nabiera rumieńców. Równocześnie jednak przyjdzie zauważyć, że ta ważna debata – prócz nielicznych głosów, do których zaliczyłbym m.in. głos Andrzeja Kurza w „Przeglądzie” – toczy się wokół zgoła absurdalnych założeń, co nie rokuje nic dobrego. Głównym jej hasłem jest rzekomo dążenie do „odpartyjnienia” czy też „odpolitycznienia” publicznej telewizji i radia. Ale jej najgłośniejszymi uczestnikami są politycy, co jest podejrzane, trudno sobie bowiem wyobrazić, aby polityk chciał
Wolniej nad tą trumną
Jak posłowie PiS przewlekają prace sejmowej komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy W kwietniu możemy się spotkać nawet dziesięć razy. Ustalamy właśnie listę świadków, których chcemy wezwać na posiedzenie komisji. Wiadomo, że w pierwszej kolejności przesłuchamy osoby obecne na miejscu zdarzenia w domu Barbary Blidy, czyli czwórkę funkcjonariuszy ABW i prokuratora – zapowiada Ryszard Kalisz, przewodniczący sejmowej komisji śledczej do zbadania okoliczności tragicznej śmierci byłej posłanki. Komisja na swym
Historyczna nowa szkoła…
W Warszawie zebrało się intelektualne zaplecze PiS. Uczciwie przyznać trzeba, że tłumu raczej nie było. Byli prof. Ryszard Legutko i prof. Ryszard Terlecki. Jednak to nie zaplecze, ale wręcz pierwsza linia, wszak Legutko jest prezydenckim ministrem, a Terlecki posłem. Był za to niezawodny prof. Zdzisław Krasnodębski i prof. Andrzej Nowak. Był też prof. Ryszard Bender (skądinąd senator, znów pierwsza linia, nie zaplecze, ale jaki intelekt!). Gazety nie wymieniły prof. Zybertowicza. Czyżby nie przybył? Szkoda. Wprowadziłby zapewne zbiorowy intelekt zaplecza w „stan rozwibrowania”.
Czy Platforma pogrzebie media publiczne?
Absolutnym nieszczęściem są wieloosobowe zarządy, co powoduje podział firmy na pięć udzielnych księstw. I kłótnie podczas posiedzeń zarządu Z dr. Karolem Jakubowiczem rozmawia Robert Walenciak – Media publiczne znów znalazły się na zakręcie. Są upartyjnione jak chyba nigdy wcześniej, przejęło je dwa lata temu PiS, a teraz próbuje je odbić Platforma. Bardzo dziwnymi ustawami. Mamy więc wojnę. Jak wyjdą z niej media publiczne? Obronią się czy już nie? – Nie tak dawno jedna z niemieckich medioznawczyń
Młot na kombatantów
Korpus weteranów, czyli… Młot na kombatantów W Kancelarii Prezydenta powstaje projekt zideologizowanej ustawy o weteranach walki o niepodległość Od zakończenia II wojny światowej minęły 63 lata, od I wojny światowej zaś równo 90. Takie kategorie weteranów obejmować może nowa ustawa, której kształt szykują nam prezydenccy urzędnicy. W przypadku I wojny światowej mówienie o uczestnikach jest czysto hipotetyczne. Najmłodszy mógłby mieć dziś np. 104 lata. Korpus weteranów składałby się zatem z osób, które zasłużyły się
Sądź pan sprawiedliwie!
Nieobecne, ale istotne problemy w dotychczasowym „sporze o Grossa” Tytuł zaczerpnęłam z anegdoty rodzinnej. Miałam znacznie starszego brata ciotecznego, który w okresie międzywojennym był sędzią. Zdarzyło mu się orzekać w sprawie, w której stroną była niemłoda i niebogata Żydówka. W pewnym momencie kobiecina, zaniepokojona przebiegiem rozprawy, zwróciła się z dramatycznym apelem do wysokiego sądu: „Bądź pan sędzią, sądź pan sprawiedliwie!”. Dziś chciałabym adresować te słowa do wszystkich uczestników debaty o polskim antysemityzmie. Zwłaszcza do Profesora Jana Tomasza Grossa,
Witamy w Szczurlandii!
Konformizm klasy średniej był opisywany wielokrotnie przez badaczy nauk społecznych w różnych okresach historycznych Rozpychanie się łokciami, brak zaufania do innych ludzi, chamstwo w każdej sferze życia. Proste reguły gry, w których liczy się tylko skuteczność. Kto silniejszy, ten zgarnia wszystko. Żadnej litości wobec słabszych, jedynie zazdrość i zawiść wobec innych konkurentów. Sprawy publiczne to sprawy niczyje – liczy się tylko prywatny interes. Wyścig szczurów nabiera tempa w prowincjonalnym kraju nad Wisłą.
„Wprost” od kulis
Nasz wymiar sprawiedliwości przekazał sygnał dla osób, które pragną rzetelnie i uczciwie oceniać pismo „Wprost”. Oto Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, iż nie trzeba przepraszać za sformułowanie, że tygodnik ten „z kłamstwa oraz insynuacji zrobił biznes i narzędzie załatwiania różnych porachunków”. Niby to oczywiste, bo wszyscy, wiedzą, jaki jest tygodnik „Wprost”, ale dobrze, że wreszcie sąd swym autorytetem potwierdził powszechnie znaną prawdę. Teraz z kolei czekamy na wyjaśnienie przez sąd innej sprawy. Otóż lobbysta Marek






