2008
Rok Chin
Rok 2008 jeszcze się nie zaczął. Jego nadejście będziemy świętować od początku lutego. Nowy azjatycki rok Szczura. W naszym nowym, a w azjatyckim nadchodzącym oczy świata zwrócone będą na Chiny. Urządzona z gigantycznym rozmachem, porażająca nowoczesnością olimpiada pekińska złamie obecne jeszcze w Polsce i w Europie stereotypowe postrzeganie Chin. Kraju mundurków i rowerków. Kraju Trzeciego Świata. Od przynajmniej dziesięciu lat rodzący się Europejczyk wskakuje w chińskie śpioszki, rosnąc, bawi się chińskimi
Adwokaci w roli ministrów sprawiedliwości
Prof. Widacki ma racje, że nie było i nie ma przeciwwskazań, by przedstawiciele palestry byli szefami resortów Dwa artykuły prof. Jana Widackiego odnoszą się do tego, czy adwokat może być ministrem sprawiedliwości? („Przegląd”, 25.11. i 9.12.2007 r.). Autor stwierdza – i słusznie – że brak ku temu przeciwwskazań. W artykule listopadowym wiele pisze o miejscu adwokatów w procesie karnym i podaje kilka nazwisk adwokatów – ministrów sprawiedliwości. Myli się przy tym, pisząc: „Adwokaci pełnili też ważne funkcje w polskim Państwie Podziemnymi
Taktyka konfrontacji
Jak ekstremalne partyjniactwo sparaliżowało Waszyngton i spolaryzowało Amerykę „Jak ekstremalne partyjniactwo sparaliżowało Waszyngton i spolaryzowało Amerykę”. Taki podtytuł nosi książka Ronalda Brownsteina, której tytuł jest jeszcze bardziej alarmujący, a mianowicie: „Druga wojna domowa”. Autor, Ronald Brownstein, to były główny polityczny komentator „Los Angeles Times”, obecnie polityczny dyrektor „Atlantic Media Co”, dwukrotnie były finalista prestiżowej nagrody Pulitzera za komentarze o prezydenckich kampaniach wyborczych 1996 i 2004 r. Tytuł jego książki
Notes dyplomatyczny
I jak po Nowym Roku? Mamy kolejne zmiany. Już Paweł Dobrowolski urzęduje jako dyrektor Departamentu Systemu Informacji. Miesiącami szwendał się po MSZ, urzędował na korytarzu, to była kara, że śmiał zamieścić w przeglądzie prasy zagranicznej ów artykulik z „tageszeitung” o prezydencie-kartoflu. A teraz – znów jest dyrektorem. Nowego szefa ma Departament Polityki Wschodniej. Ten szef to Jarosław Bratkiewicz, też osoba w MSZ znana. Bratkiewicz zastąpił Wojciecha Zajączkowskiego, który odszedł z ministerstwa na własną prośbę, zdaje się, że do biznesu.
Wanna Wassermanna
Już wydawało się, że możemy odetchnąć z ulgą, że nikt nie dybie na życie wielkiego męża stanu i jego rodziny, bo prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójczej wasserwanny. Poseł i b. koordynator służb specjalnych za dobrze jednak zna metody działania różnych skrytobójców, by rezygnować z walki o bezpieczeństwo swoje i swych bliskich. Będzie się odwoływał, zarzuca, że „prokuratura nie wyjaśniła motywu działań sprawców”. Cóż tu wyjaśniać? Wiadomo przecież, że zbrodniarze nieprawidłowo podłączyli jacuzzi w willi ministra po to, by dokonać skutecznego zamachu
Fotyga ciągle podtapia Kaczyńskiego
Tytuł „Królowej Gaf 2007” wywalczyła bezkonkurencyjna w tej dziedzinie Anna Fotyga. Była minister spraw zagranicznych zapracowała sobie na to już w MSZ i wydawało się, że gdy przejdzie na stanowisko szefa kancelarii prezydenta Kaczyńskiego, trochę pofolguje i da nam od siebie odpocząć. Ale gdzież tam! Zaraz na początku urzędowania wystawiła Lecha Kaczyńskiego na pośmiewisko. W czasie otwierania granicy z Litwą w Budzisku prezydent Kaczyński ogłosił, że oznacza to otwarcie granic od Rumunii po Portugalię. Dobrze, że Rumuni nie potraktowali poważnie tego oświadczenia, bo przecież
Jak osiąga się kompromis
Po raz kolejny zastosowano w polskim życiu publicznym logikę kompromisu, który dziwnym trafem przesuwa jego środek ciężkości na prawo. Tym razem mężem opatrznościowym okazał się Robert Mazurek na łamach „Dziennika”. Publicysta, który swoją twórczością obdarza wiele pism, uznał, że religia na maturze to pewna przesada. Ale od razu znalazł „złoty środek”. Dlaczego nie zrobić egzaminu z teologii? Skoro można zdawać na maturze np. wiedzę o tańcu? Owszem, można, ten przedmiot bowiem jest nauczany w szkołach artystycznych,
Droga prywatna
W miejscowości w której mieszkam, w Łomiankach, powstają „ulice prywatne”. Nie są to ulice przebiegające przez czyjeś prywatne latyfundia, lecz zwyczajne uliczki, wzdłuż których stoją domki różnych właścicieli i które przeważnie zresztą prowadzą ku niezniszczonym jeszcze przez deweloperów budowlanych obszarom pól i łąk. Nie wiem, jak prywatyzuje się ulice, czy wystarczy do tego zamówienie tabliczki z napisem „ulica prywatna – wstęp wzbroniony”, czy też wymaga to jakichś bardziej skomplikowanych zabiegów prawnych. Nie wiem też, jak mieszkańcy tych uliczek dzielą między
Armia – poborowa czy zawodowa?
Polsce potrzebna jest sprawna, około 90-tysięczna armia zawodowa, w której liczba generałów w służbie czynnej nie będzie przekraczała 60, a pułkowników – 300 W nieprawdopodobnym chaosie, jaki pozostawił po sobie ustępujący minister obrony narodowej, Aleksander Szczygło, łatwo uchodzą uwadze opinii publicznej, ale niestety także jego następcy, strategiczne dla systemu obronnego problemy. Wśród nich zasadnicza jest decyzja o tym, czy nasza armia powinna być w dalszym ciągu wojskiem przynajmniej w znacznej części z poboru,






